[Fsy] Gromyko Olga - Zawód: Wiedźma (K.1)
Odpowiedz do tematu

: [Fsy] Gromyko Olga - Zawód: Wiedźma (K.1)
Wpadła mi w pazury książka tej autorki, i z uwagi "nie mania" nic nowego w papierze do czytania to postanowiłem obaczyć co to jest.

Tytułowa Wiedźma to studentka VIII roku Starmińskiej Wyższej Szkoły Magii i Zielarstwa. No cóż jak to na studiach trza napisać pracę zaliczeniową i oczywiście Wolha Redna została przez Rektora i Promotora wrobiona (ups. lekko zmanipulowana) co by przy okazji tej pracy (Układ socjalny, życie codzienne i stosunki w wampirzej społeczności) rzucić nieco światła i dołożyć kamyczek do wiedzy o tej rozumnej rasie.

Jak się ma wyobrażenie ludzi o wampirach do faktów? Proponuję przeczytać.
Ale ja nie o tym. Do książki podchodziłem z rezerwą, bo wampiry wiedźmy, magowie - to znowu to co przerabiałem wielokrotnie. W sumie tak i było, ale taki jeden myk. Książka napisana z takim poczuciem humoru, że najlepiej czytać w parterze - bo z fotela spaść można lub opluć monitor ze śmiechu. Styl trochę podobny do Sapka, ale te 300 str połknąłem błyskawicznie, niemalże chwilami dusząc się ze śmiechu.
Fakt wybitne dzieło to to nie jest. Autorka pewnie Nobla nie dostanie, ale jako rozrywkowe czytadło - znakomite. Polecam

Ocena: 5/6

[ Dodano: 2008-01-17, 17:25 ]
Nikt nic nie pisze to pewnie albo nie czytate, albo niżej poziomu?
No ale wpadła mi w pazurki recka na takim czasopiśmie sieciowym. Jakim, ano było chyba już to (bo mi się fora mylą) sygnalizowane

Kod:
Zupełnie inaczej wygląda życie Wolhy Rednej, adeptki VIII roku Starmińskiej Wyższej Szkoły Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa. Łobuziara jakich mało, jedyna dziewczyna na zdecydowanie męskim wydziale magii praktycznej, zawiera podejrzane znajomości, ciągle pakuje się w kłopoty i cudem z nich wychodzi. Słowem – dziewczyna, której się nie lubi i zazdrości, a jednocześnie podziwia i kibicuje.

Podobno rude jest wredne, jednak jako przedstawicielka posądzanej o tę cechę grupy wolę słowo „wredne” zamienić na „złośliwe”. A jak wiadomo, złośliwość jest oznaką inteligencji. I trudno nie zauważyć, że Wolha jest w tej dziedzinie wybitna. Jej umiejętność wywracania kota ogonem oraz kilka pomniejszych, jak odporność na wpływy, własne zdanie i wspomniana wyżej inteligencja, sprawiają, że zostaje wysłana z misją do Dogewy, państwa wampirów, gdzie, przy okazji załatwiania Supertajnej Sprawy Szkoły, ma okazję zweryfikować poglądy na temat tej rasy, którymi raczono ją podczas zajęć. Co jedzą wampiry, czy latają, gdzie chowają skrzydła, czy działa na nie czosnek, woda święcona i inne artefakty? To wszystko znajdziemy w pracy zaliczeniowej Wolhy, którą dostajemy pod postacią pierwszego tomu powieści Olgi Gromyko „Zawód: wiedźma”.

I tu brawa za pomysł. I pierwszy, i drugi tom pisane są z punktu widzenia Wolhy. Jak wspomniałam, tom pierwszy to praca zaliczeniowa, tom drugi zaś można nazwać sprawozdaniem z zajęć w terenie. Osobiście nie przepadam za narracją pierwszoosobową, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie tej historii opowiedzianej inaczej. Wolha to kapitalna dziewczyna. Jej poczucie humoru, podejście do niektórych spraw i analiza zaistniałych sytuacji zwalają z nóg. Magiczka obraca się w zdecydowanie męskim towarzystwie, nieliczne kobiety pełnią rolę wyłącznie marginalną, ale i tak nie przepadają w gąszczu dziejów z bardzo prostego powodu. Olga Gromyko ma dar opisu. Każda, nawet najmniejsza postać pojawiająca się na kartach powieści pozostaje w pamięci na...no, przynajmniej trochę dłużej niż zazwyczaj. A już główni bohaterowie to rarytas, który zadowoli najbardziej wybredne czytelnicze podniebienia.

„Zawód: wiedźma” to zdecydowanie książka nie tylko dla lubiących się pośmiać miłośników awantur w starym, dobrym stylu. „Opowieści o Vimce” może nie zarażają optymizmem, ale na pewno dostarczają niesamowitych wrażeń. Fabryka stawia na wiedźmy. I słusznie. Czekam na więcej.

 

Ewa Hartman


Czy to nie przypomina tego co napisałem powyżej? No może ciut bardziej "oszczędnościowo"

Ostatnio zmieniony przez Ravena 2009-10-07, 13:21, w całości zmieniany 1 raz
:
andy napisał/a:
Nikt nic nie pisze to pewnie albo nie czytate, albo niżej poziomu?

Mnie nie porwało. Co więcej, przyznam, że nie doczytałam - po kilkudziesięciu stronach stwierdziłam, że nie ma się co kopać z koniem... 8)

Nobody buys a horse for his coat, only for his virtue.
:
Bo na początku, jak zwykle, jest nudno. Nie wiesz, B., że na początku autor(ka) musi zapodać wymyślony świat :?: Owszem, fabuła nie powala, co więcej bywa przewidywalna (ale tylko chwilami). Jednak w kategorii czytadła owszem, u mnie ma 4+/6. :) Drugi tom nawet chyba nieco lepiej. :mysli: Powiedzmy 5/6. Ale, jak piszę - nie traktując książki poważnie a wyłącznie jako naprawdę miłą odskocznię. :)

"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"
:
Ale mnie nic się nie podobało - ani klimat, ani świat, ani język, ani bohaterowie. Humor strasznie wysilony IMHO. Nawet jak na czytadło za miałkie...

Nobody buys a horse for his coat, only for his virtue.
:
Czepiasz się, ale i to cenne

:
Już tak mam, że się czepiam ;) . Ktoś musi :lol: .

Nobody buys a horse for his coat, only for his virtue.
Odpowiedz do tematu
Skocz do:  

Pełna wersja forum
Powered by phpBB © phpBB Group
Design by Vagito.Net | Lo-Fi Mod.