Forum KGB
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Mistyfikacja
Autor Wiadomość
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2009-01-23, 22:06   Mistyfikacja

Mistyfikacja

Powiem wam prawdę, a Wy, nie uwierzycie.




Powiem prawdę o sobie , tak mnie naszło . Powiem wam ...-piszę wam . Pisze do wszystkich , którzy mają ochotę czytać , ale mówię, wam , do was, bo was trochę znam , i wy mnie.

Z niektórymi piłem piwo , z niektórymi się obściskiwałem , z innymi akurat się nie zdarzyło , ale to bez różnicy, mówię do was wszystkich , tak mi wygodniej, milej do trochę swoich .

Wielu się troszkę domyśla , albo podejrzewa,, że ze mną jest coś nie tak ......
I tak jest ! Jestem Bogiem , nie w znaczeniu religijnym , ale możliwości, jakie mam.
Chciałem napisać, prawie bogiem, prawie wszechmocnym... -ale bogowie są różni , w sumie, nawet wszechmocny, monoteistyczny, chrześćjański, nie może stworzyć kamienia, którego nie da rady podnieść.

To oczywiście , żarcik ograny , ale wykazujący, że dywagacje o wszechmocy to , kunktatorstwo , bóg, prawie bóg , co za różnica , z waszej perspektywy, bóg, " jak byk z bakelitu" :) . Tylko żeby dać se spokój, z transcendencjami zbędnymi, powiem, że czegoś tam nie mogę (ten kamień) i powiedzmy.................
...-no, gdybym tak zechciał zniszczyć, powiedzmy, naszą galaktykę , to mógłbym , ale nie natychmiast , w tym momencie nie wiem też, ile by mi to zajęło , czy parę sekund , czy tydzień .

Mogę wiedzieć, ale po co wiedzieć wszystko , cały czas ?
----Więc tak, wiem w zasadzie wszystko, to co nie wiem , jest mi akurat zbędne, albo akurat, nie chce wiedzieć, na przykład , nie wiem co będzie jutro , bo cholernie nudno jak się wie .

Mogę praktycznie wszystko , jak zaczniecie wymyślać, to pewnie znajdziecie trochę tego co nie mogę , ale wiele tego nie będzie i nic sensownego.

To wszechmoc i wszechwiedzę mamy załatwioną ...... teraz co ?

A!....- Czy jestem wieczny ? i tak i nie . Od lewej: :) -nie zawsze byłem bogiem , zostałem nim przypadkiem całkiem. To proste , gorzej z pytaniem kiedy i pytaniem o wiek . Ile mam lat ? to pytanie jest sensowne , choć w wypadku boga nie musi , ale odpowiedź nie jest prosta i 1000 i 16 i 27 i 34 zależy jak spojrzeć, liczyć .... najsensowniej dla was, przyjąć tak pi razy oko, koło 40 taki jest mniej więcej w tej chwili stopień zużycia i doświadczenia, w ciągłym byciu, tu gdzie wy. Zostawmy to, potem się wyjaśni samo, jak napisze więcej o sobie , o ile do tego miejsca chęć mi nie przejdzie pisać.
Bo może.
Motywacje mam nikłą .
Żadnej porządnej muzy, na pełnym etacie.....

Mniejsza! Co tam było? A! Wieczność ! -No wiec od prawej strony "wykresu" :) -do kiedy i czy nieśmiertelny?
- A cholera wie, jak będzie. Mogę być wieczny i nieśmiertelny , ale coraz mniej mi się chce. Jeszcze nie zdecydowałem .
-od jakiegoś czasu ( te 34 lata) żyje jak wy wszyscy prawie i jak się nie rozmyśle to umrę, albo rozjedzie mnie cos wcześniej niż średnia , nawet jutro ! Takie niby było założenie , że se normalnie pożyję i umrę i ,niby się z niego, nie wycofałem .
Ale !!!!

-Jestem Bogiem , ale i człowiekiem, lęk przed , niebyciem nie jest mi obcy .

-jestem zmęczony , byłem....... sam nie wiem ? ....
-- To właściwie proste wielu normalnych ludzi , miewa już dość i w końcu , jak by chciało, może skończyć ze sobą, to sprawa decyzji , a nie kończy.
Czy akt rozpaczy czynny , czy zaniechanie akcji ( u mnie ), różnica mała. Pewnie i ja w ostatniej chwili się rozmyślę..........

A czy na wieczność? A wy wiecie, czy za 20 lat będziecie woleli piwo czy herbatę? A, diabli wiedzą!!!!

Tak to tak jakby z głowy, co ważniejsze, teraz ,jak to było.........
- Jak coś was ciekawi pytajcie .... jakieś wątpliwości???
-udowadniać nie zamierzam niczego , mógłbym , ale wolę byście niedowierzali , zawsze ze wszystkiego mogę się wycofać i powiedzieć ze żart :)
-ale na sensowne pytania odpowiem .

-Tak!
- nie zawsze byłem bogiem .
-jak się nim stałem ? Zwyczajnie niezauważalnie, przypadkiem chyba.
-Znalazłem coś.
-Kopałem w ziemi i znalazłem , wyglądało jak przerdzewiała obręcz od metalowego wiaderka.
-wziąłem w rękę , stuknąłem o kolano , nieco śmieci odpadło , cieniutkie już toto było, chciałem złamać odrzucić .
-Nie dało się . To zawróciło :) , moją już , przesuniętą na "dół w ziemi" uwagę. Wziąłem w dwie ręce powyginałem , "powalczyłem" poodpadało jeszcze sporo, została cieniuchna obręcz 1cm, na 0,5mm albo i cieńsza , ale mocna nadspodziewanie i jakby gdzieniegdzie, przylegające resztki cienkiej skóry , resztki koloru na niej .

-Tak stałem...... i się gapiłem . Nie była całkiem okrągła, a wielkość była taka , że zrobiłem to co się narzucało , tak z bezmyślności , jest odpowiedni otwór , to się wsadza palec, a potem różnie bywa :)

-Wsadziłem na głowę , już się domyślacie?.......

-ale żadnych sensacji fajerwerków , nic .
-Po chwili zaczęło trochę swędzić , ziemia , resztki, brudne to było .
-Chciałem zdjąć coś ukłuło, pomyślałem , kolec , mrówka jakaś , zemdlałem..
- Obudziłem się , nie wiem, po ilu minutach , godzinach ? -raczej minutach .
Obręczy nie miałem na głowie , tylko lekka opuchliznę , trochę bolało i swędziło na pasku głowy gdzie siedziała.

Musiały na niej być mrówki wredne i mnie pożarły , tak to wyglądało , obręcz pewnie się potoczyła , to się zdarzyło na zboczu wzgórza. Szukałem dość intensywnienie, ciekawa była, a się nie zdążyłem właściwie przyjrzeć, ale nie znalazłem.

Tak !...... -i właściwie długo, nic się specjalnego nie stało, nie zmieniło .... ze 3 lata chyba ? .........

*


Teraz musze przerwać i się zastanowić , co wam powiedzieć , właściwie nie co, tylko w jakiej kolejności ?
-Do opowiadania by było, na 100 tomów , a wątpię, by mi się chciało tak długo , pewnie zaraz mi się odechce....
-wiec "w jakiej kolejności? " jest równoważne "co ? "

*


-Może tak na wszelki , trochę do przodu i na skróty , żeby nie było, że , ho , ho!!!...-- i nic :) to tylko tak , gdyby mi się dalej odechciało i żebyście nie myśleli "że moment na reklamę" jak w serialu trzymający w napięciu........

-Obręcz to oczywiście "korona magii" czy jak ją nazwać, dziś jedyna , było więcej, ale się zmyło.

Magia co to magia ? -Wszechmoc w koronie , bez korony, trzeba zaklęć i innych "haseł" . Co to jest fizycznie ?
--banał !!!
---coś jak "czarny deszcz " z "niezwyciężonego" tylko mniejsze , jak " mido" chyba ze stref zerowych peteckiego - jak nie pomyliłem Peteckiego.

--na dzisiejszy język nauki nano cząsteczki , nanoroboty , no........- jakieś nano :) z 500 w każdym metrze przestrzeni , czy powietrza , oddychacie tym , niewidoczne nawet w mikroskopach.
-Czy niewidzialne całkiem ?

Tak bo nie zobaczycie, ani naukowcy. Nie , bo gdybyście wiedzieli czego i jak szukać.... --są materialne, dałoby się jakoś zobaczyć.
Co mogą ? pojedynczo , jak "czarny deszcz, nekrosfera" , prawie nic , głównie, łączyć się w razie potrzeby.

-Połączone same, nic , bo nic nie chcą , trochę obserwują, zapisują i tyle. Poza tym, mogą wszystko, tyle co bóg.

-Trzeba im tylko kazać. Budować, niszczyć, zmieniać, wpływać, oddziaływać fizycznie jak atom i jak armagedon, psychicznie. Nie myślą, ale mogą. Mogą stworzyć istotę, nawet , "boga " na bank , próbowałem na " bogini" no wiecie :) do pary........ :( udało się , ale .... było minęło, dawno było , prawie, nie prawda. :(

-A czyje to dzieło, ta "magia"? A ziemian . Była cywilizacja i zrobiła i na zdrowie jej nie poszło, żadnego bum, za wygodnie, im było, tyle, całkiem nie znikneli, mamy w sobie sporo ich krwi, genów......

Nic oprócz "tego" nie zostało. "To" umówmy się, że to "magia", bo co za różnica jak nazwać , a podobne bardzo do tego co w książkach opisują .....

-Załatwiało wszystko i nic innego, nie było potrzebne. Magia karmiła, robiła dach , albo basen, gdy była potrzeba, broniła , przetwarzała dane , wyświetlała film , czy tworzyła grę RPG. W moment, w sekundę i likwidowała zbędne.

Zaraz na początku zlikwidowała, czy zlikwidowali , wszystkie sztuczne obiekty materialne i wszystkie ślady ,odpady, po wcześniejszych wiekach.
-No wiecie, ekologia , jak u nas . Jak można czystą przyrodę mieć, i co się chce na zawołanie , to czemu nie?

A zaklęcia? :) zaklęcia są , działają :) tylko nikt ich , już chyba nie zna .
-Teraz, jak siedzisz przed kompem , powiedz odpowiednie słowo , z odpowiednią intonacją i ..... stanie się! :)

Intonacja jest ważna , język był bardzo intonacyjny , słów było mniej nieco i miały wiele znaczeń, w zależności od intonacji. To co się czyta w starych księgach czy nawet w głupich czasopismach to często " to " przekręcone przez wieki i z pogubioną intonacją , ale jakby tak wyszukać, wszystko co przypomina jakieś zaklęcie i próbować, i próbować do upadłego , coś mogłoby zadziałać.

-To były jak by to dziś powiedzieć, hasła dostępowe procedur, to znał każdy w jakimś zakresie , dzieci mniej .
"Korony"..... - korony były dla, jakby mega-Adminów :) pełny dostęp bez haseł .

-Cóż tyle chwilowo.......
- tego wszystkiego dowiedziałem się stopniowo i lata później , "korona" :) oczywiście się wchłonęła zaraz, wywołała lekki stan zapalny i zniknęła, nie widać jej, nie wyjdzie na RTG . Nie wyjdzie znaczy, nie zaniepokoi lekarza , coś tam widać, jakiś cieniek wokół czaszki, ale większość się rozeszła po ciele , tam zostały drobinki , małe zgrupowania cięższych atomów do komunikacji .
Czasem trochę swędzi wtym miejscu, albo to sugestia?


"cdn" bedzie alibo i nie?
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2009-01-24, 10:58   

No , moze i będzie.... :)
część 1

Pierwsza bo tamto to jakby wstęp prolog.... Tu sie zaczyna historia , druga bedzie albo nie ...... I z pierwszą nie wiadomo jedynke napisac nie sztuka :) , a dalej.... -tyle tych literek , wyrazowq by trzeba.....!

Rozdiał 1

Bóg Idiota

Wlasciwie powinno byc wiejski przyglup , wypędek , nawiedzony debil , łajza, śmiec, wedrowny szaman i tak dalej i dalej a bóg Idiota dopiero duzo duzo puzniej ,ale chwalic sie niema czym to przelece po tym i dzielic nie warto


Bóg Idiota, bóstwo debil........... czy jak tam.....
-- Byłem przygłupem , który nosi na szyi kluczyk od sejfu jako wisiorek , ktoś dawno założył go na szyje i tak został. Nosi klucz od depozytu bankowego z milionami i nic o tym nie wie.

-To również utrudnia datowanie boskości. bo czy można tak powiedzie o kimś kto latami , dziesiątkami, ba, setkami lat ma boskie możliwości , tyle ze o ty nie wie, jest przygłupim analfabetą, dzikim, pół zwierzęciem nieomal.

Tu musze wrócić do momentu znalezienia 'korony' . Było jak napisałem , ale nieco poniosła mnie literacka wena. To przykład jak opis zależy od świadomości opisywacza .
Napisałem ze przypominała obręcz żelaznego wiadra , to dzisiejsza projekcja.
Nie było jeszcze wiader, nie było żelaza, ba tam nawet brązu nie było. To jak mogła mi to przypominać. Pamiętam co zrobiłem , ale czemu? O ile jestem sobie w stanie przypomnieć siebie wtedy, jakiejś pracy mózgu nie bardzo, zwyczajnie chyba nie myślałem za wiele, a już na pewno nie analizowałem świadomie , nie przemyśliwałem.

Wiec może ostrożnie z interpretacjami. Znalazłem , założyłem, usnąłem czy straciłem przytomność i tyle. Potem wstałem, szukałem, nie znalazłem, zapomniałem.

Głowa bolała trochę i dziwnie wyglądała , poszedłem do szamana nazajutrz.
Poszedłem przez dziwność, z bólem to mógł ktoś znaczny , nie taki śmieć jak ja.

Ale dziwność to strach , ze źle, ze urok,, ze źle zwierze. To szaman musi. Wiol ryby ,okadził , natarł popiołem z ogniska i pognał w cholerę. I koniec.
I nic się nie działo przez kilka lat. Nic z czego bym se zdawał sprawę.

Dziś wiem ze się działo , zmieniałem się, stawałem się wyrzutkiem, odmieńcem.
Musiałem mięć z 35 lat to wtedy była zgrzybiała starość.
Powinienem się zbierać w zaświaty, a ja wzmocniłem się , wyprostowałem, znów biegałem, ciągałem baby w las
Miąłem 3 zęby i z 7 pieńków równo z dziąsłami , wypadły i po trochu odrosły nowe.
Trwało to na tyle długo ze w zasadzie nie zwróciłem na to uwagi, ale inni zwrócili.
-Człowiek nie czuje ze się zmienia , jeśli to jest wolno, nie czuje ze się starzeje , ale i nie czuje jak młodnieje. Szczególnie dziki bez lusterka.

Czułem wrogość za plecami , usłyszałem 'uchul' mniejsza co to , nic dobrego, ani rzeczywistego . Byłem silny , coraz silniejszy , wiec bali się mnie.
-ale musiałem mocno odbijać , inni widzą zmiany starzenie, ale to jest mniej więcej synchroniczne dla grupy, co innego jak ktoś 'idzie pod prąd czasu' .

-To musiało razić , bić po oczach , niepokoić. Byłem odmieńcem , wyrodkiem, białą wroną wśród czarnych.
Nie zmieniłem się bardzo , tylko troszkę, jedyna jakoś spektakularna rzecz to zęby.
-'Korona' z własnej inicjatywy tylko troszczy się o zdrowie , optymalizuje, i utrzymuje właściciela w najwyższej możliwej formie nie odmładza.
Byłem 'pięknym 35 letnim' w schorowanej zniszczonej gromadzie. I taki już zostałem na ponad 1000 lat.

-- I wygnali mnie. Kupą , kamieniami, pewnie za radą szamana. I dziś się im nie dziwie, ani nie mam żalu , zwyczajnie się bali czegoś obcego, niezrozumiałego, groźnego.

Nawet pochwalił bym tego szamana za rozsądna decyzje. Grupa by ucierpiała gdybym został.

- Ale zostałem wypędkiem , wyrzutkiem , przez następne 700 lat wypędzano mię jak psa , z każdego miejsca , w którym nieco dłużej zabawiłem.
Później rożnie z tym bywało , nie tak łatwo było, jak za pierwszym razem, i wielu w pięty poszło. Durny byłem i masa ludzi pożałowała jak zdążyła pożałować , aktu nieżyczliwości w stosunku do 'Głaskanego'
-Tak mnie wkrótce zaczną nazywać. Głaskany.
I co z tego? Wcześniej czy później i tak musiałem odejść z każdego miejsca , które sobie upatrzyłem polubiłem. Tylko sumienie, jak zacząłem je mieć, już nie było lekkie i czyste.

Pewnie już tupiecie , gdzie ta magia? Zaraz będzie.
Z następnej osady wygnano mnie już właściwie przez magie i magia nadała mi imię.

Wypędzenie tylko krótko było straszne , byłem teraz silny zdrowy młody , bez skazy.
śmiały i bezrefleksyjny , to ostatnie z głupoty ,niewykształcenia, czy wręcz niedorozwoju umysłowego . To nie zupełna prawda o niedorozwoju, ale z waszego punktu widzenia tak by to wyglądało. To najbliższe określenie jakim mogę zobrazować stan umysłu.

Śmiały i silny psychicznie o to również dbała korona , ale zmądrzeć mogłem z jej pomocą dopiero używając mózgu , a to od zera , bez nauczycieli wymaga masę czasu i siniaków na D. ,od kamieni i kijów.

Zewnętrznie byłem okaz superman , ciacho , po ogoleniu i umyciu mógłbym zachwycać na plaży w Sopocie czy Can . Ekstra Samiec u szczytu możliwości, zawsze, non stop; na fali, u szczytu, jak niezniszczalny Rambo.

Ludzie wtedy marli po 30 -tce z chorób , zimna , głodu, starości. Ja byłem zdrowy , najedzony , nie marzłem, trudny do zranienia (skóra miała już wielokrotnie większą wytrzymałość) Rany goiły się może nie cudownie , to by trzeba świadomie nakazać, ale z możliwie największą fizjologicznie szybkością i bez śladu blizn.
Bakterie, wirusy, trucizny, rozpadały się po zetknięciu ze mną , znikały jak płatek śniegu na rozpalonym na biało żelazie.

Superman co? Teraz zadziała magia i obwołają go wodzem , prorokiem......
-A taki bolszy!

Druga osada przyjęła mnie chętnie. Taki okaz!!! :) I to chyba najszczęśliwszy okres i długi już się nie zmieniałem , jaki przyszedłem taki byłem.
Nie odstawałem. Właściwie lekko odstawałem na plus we wszystkim , taka królowa liceum . Ryby , bobry ,jelenie miód leśny. żyć nie umierać . Spojrzenia i nie tylko, zawsze chętnych pań. W tym całym syfie i bagnie wokół , bo tam był syf i malaria na dzisiejsze pojęcie, te świrze najmłodsze panienki wcale nie były brudne . Może się starały, do mnie nawet brud nie przylegał jakoś, to nie chciały być gorsze. W lecie była kryształowa rzeka o metr , ale zimą higiena nie była pierwszoplanowa.

Poszedłem po miód i pewnie jako arogancki superman niestarannie odprawiłem czary przebłagalne i odpędzające na niedźwiedzia , bo miód był pszczół, ale i niedźwiedzi.

I mnie przyłapał pod barcią , osaczył , drasnął pazurami twarz , już mnie miał, umierałem.
- I wtedy go 'pchnąłem'........ -Rozpłaszczył się na drzewie jak pusta skóra , złamana gałąź przebiła szyje , połamało mu w drebiezgi kręgosłup i kości barków.

Korona reaguje na precyzyjne akty woli, ale w stanie paniki organizmu................c.d.n....
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2009-01-26, 01:20   

wzmacnia, to co chcesz zrobić, automatycznie i bez wiedzy , tak w uproszczeniu.

Poćwiartowałem bydlaka ,owinąłem liśćmi , zakopałem bo daleko było w lesie.
Łodzią trzeba wrócić po mięcho .
Uczta była i poklepywanie mięsodajcy , ale w pokonanie misia jakoś nikt nie uwierzył ..
-sam zdechł, zabiłeś go oddechem , za bardzo się zbliżył , takie były żarty.
W końcu ustaliła się wersja , to była niedźwiedzica, nawiązująca do mich innych sukcesów , które były solą w oku, że zakochała się we mnie pogłaskała i umarła z miłości i .... no mniejsza o szczegóły.
-Zostałem Głaskanym.
Mimo złośliwości, wymawiano to z szacunkiem , niedźwiedź to niedźwiedź!

Mnie to jednak zapadło w myśl, wiedziałem że ja cos zrobiłem, bardzo chciałem jeszcze.

-Zacząłem łatać po lesie i "się nadymać". Nic z tego nie wychodziło.

-Wyłem , chlastałem się po klacie , smarowałem krwią kamienie i drzewa , pól lasu na czerwono obsmarowałem .
Trząsłem głowa jak mokry pies , miałem czapkę z misia z masą frędzli i uszami niedźwiedzicy, aż mi mózg klupał. Ten szpan podpatrzyłem u dawniejszego szamana. Czułem że coś we mnie jest!!! Zacząłem uważać że wstąpiła we mnie moc króla niedźwiedzi. Prawie mi odbiło . Bo mimo ofiar i robienia z siebie pawiana z padaczką nic. Żadnej mocy efektów.

-Już bym może odpuścił i wrócił do zmysłów , do normalności, rozwiązłości, ryb i miodu , ale w momencie białej wściekłości , kopnąłem z całej wściekłej siły kamień .
Kamień!..... głaz narzutowy, taki ze 300 kilo.
Pękł , rozsypał się na pył, z takim hukiem, jak półtonowa bomba . Aż usiadłem na tyłku , straciłem słuch , tylko w uszach gwizdało i dzwoniło .
No i zaczęło się od nowa , robienie z siebie pośmiewiska przed wiewiórkami inne zwierzaki trzymały się z dala tak hałasowałem.

Trwało to jeszcze sporo aż wpadłem na genialny pomysł , iść do fachowca. Fachowcy, wiecie jak to z fachowcami, szaman , czy lekarz, czy hydraulik ......

Ten nasz był dostojniejszy, niż poprzedni , miał autorytet , opierał on się głównie na wspaniałej ladze.

Korzeń dębu chyba , rosnąc przerósł czaszkę wilka wychodząc oczodołem i jednocześnie przycisnął do niej od spodu duży niebieskawy kamień , no cudo mówię wam!
Nawet dziś postawić ja w salonie i wszyscy goście by gęby rozdziawiali, cudo . Oczywiści jeszcze była dodatkowo zdobiona, ale nie nachalnie żeby efektu czachy nie psuć. Pamiętam ja doskonale .

Zaważyła na moim losie.

-Musiałem jakoś źle z nim rozmawiać , zbyt buńczucznie , ten duch króla niedźwiedzi..... ?
Może gdybym był młody i on odkrył by we mnie coś, byłoby inaczej .......
A tak sczerwieniał , rozdarł pysk , chwycił magiczną laskę i łeb, plecy, jak leci ludzie się zbiegli.
Może bym oddał , albo gdyby zrobił mi większą krzywdę , zadziałała by magia, ale dmuchnął mi jakimś paskudnym proszkiem w oczy , zapiekło i oślepłem , zalałem się łzami.

A on tłukł czachą z kamlotem i tłukł , radośnie przyłączyła się reszta , wszyscy ........ - i zwiałem.
-Znowu.
Tak zakończyła się pierwsza lekcja pierwszy kontakt z "magią"

Połamane żebra, siniaki , szkoda gadać utłukli mnie na miękko .
Oczywiście szybko się zagoiło , przynajmniej fizyczne rany i urazy........


Tylko byłem sam....... -Sam już na zawsze.

Tak jak i dziś....
-Co z tego że bywałem potęga ni szyłem, tworzyłem , znam gwiazdy, planety , nawet takie gdzie magia jest w użyciu gdzie pozostały zaklęcia przedmioty , wojny magów .

-Powinno mi być jak w domu, tam . Jakiś czas tak myślałem.
Feler w tym, że masę rzeczy jeszcze jest , ale chyba w całym kosmosie, tylko jedna "korona"
Byłem bogiem , więc sam.
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2009-01-28, 09:13   

Już wkrótce nauczyłem się togo, czego tak pragnąłem, bardziej dzięki głupocie, złości wściekłej żądzy pomsty, niż wnioskówania.
-Kamień rozbiłem w ataku ślepej złości i powtórzyłem to jeszcze, potem pomału załapałem o co chodzi.
Opanowałem Moc, magię?
-A gdzie tam .
Tego się nie da, będąc nieukiem i debilem!
Opanowałem odrobinkę, później jeszcze ciut. Dokładnie tyle ile potrafiłem sobie wyobrazić, zrozumieć.
W akcie paniki magia działa trochę na ślepo , obiektywna panika , zaświadcza ze sytuacja jest nadzwyczajna, i magia podąża za odruchem, instynktem.

Inaczej trzeba precyzji i wiedzy co ma się zdarzyć. Co może się zdarzyć.

- Powiedzmy że dzikus chce wywołać trzęsienie ziemi. Jak on sobie to wyobraża?
Ano jakiś bóg olbrzym się budzi pod górami i przekręca na lewy bok, albo trzęsie korzeniami drzewa świata.

Skąd 'magia' ma wziąć tego boga i drzewo świata? Mogłaby go zsyntezować , nawet ale musiały by być parametry boga dostępne .
-A wyobrażenia tego typu są delikatnie mówiąc mętne, niewyraźne , wręcz sprzeczne.

Magia nie może reagować na majaki senne, Różowe słoniki i myszy wynikłe z nadużycia , bredzenie w malignie i dzikie harce wyobraźni , bo armagedon by się zrobił.

Potrafiłem sobie wyobrazić , że strzała leci, bez łuku, daleko, celnie i przebija tura na wylot i tyle . To że siła która niesie strzałę i bez niej przebiła by co bym chciał , nawet ścianę czy górę już mi się we łbie nie mieściło .
To i nosiłem strzały , a łuku nie.
Mieściło mi się jeszcze łamanie kości, i ogień podpalanie, ludzi , zagród, drapieżników niebezpiecznych, nawet wody, ale niewiele więcej.

I tak musiało zostać przez stulecia.
Czemu? Bo w okolicy nie było wiedzy , nie było ani grama.
Gdzie to tyło , w jakim kraju? Kiedy to było ?
A tu :) siedzę tu z wami , bo wróciłem jakby do siebie , na stare śmiecie.

I tu mamy paradoks ciekawostkę. Wszechmocny i wszechwiedzący Bóg , który nie wie gdzie dokładnie się urodził i nie wie kiedy!!!

-Głupio co? :) A skąd miałby wiedzieć ? na tych , dziś naszych terenach nikt nie prowadził żadnej poważnej rachuby czasu, nikt nie liczył lat. jeśli nawet to na przestrzeni kilku kilkudziesięciu bez ciągłości , bez nawiązania do datowania innych ludów , bez kronik annałów, zapisków bez historii . Niema historii niema datowania nawet niedokładnego . Chyba ze z wykopalisk węgiel C14 badając.
-Podobnie z miejscem Dżungla amazońska tu była , żadnych miast, większych trwalszych osad, dróg, gór . Niema cywilizacji niema geografii.

Oczywiście jakbym się postarał ustalił bym dokładnie , ale po co? I tak nie powiązał bym
tego z faktami w okolicy , bo faktów , wydarzeń istotnych brak. A miejsce byłoby nie do poznania taki sam las jak 100 km w prawo , czy lewo . Data 200 lat w przód czy 200 w tył bez różnicy.
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Forum administrowane przez: Grimlock, Nieznany