Forum KGB
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
[Fan] Komuda Jacek "Galeony wojny"
Autor Wiadomość
karla616 
Dziekan
z Podmroku


Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sie 2006
Posty: 1549
Skąd: Zapomniane Krainy
Wysłany: 2009-05-23, 21:20   [Fan] Komuda Jacek "Galeony wojny"

Od zawsze pociągała mnie literatura marynistyczna. Nie ma ku temu żadnego rozsądnego powodu, bo głębokiej wody boję się tak jak diabeł święconej, a żeglarska gwara jest mi równie obca jak chińszczyzna. I mimo, że nadal nie odróżniam sterburty od bakburty, rzucam się jak wygłodniała hiena na każdą książkę, na okładce której zobaczę jakiś żaglowiec... Powód tej manii jest prosty jak budowa cepa - powieści o tematyce pirackiej zazwyczaj pełne są dynamicznej akcji, a często również przaśnego humoru, w którym jako niewiasta kulturalna i delikatna nie powinnam się lubować. A jednak to robię. Dlatego więc w ramach "odpoczynku" przed sesją sięgnęłam po "Galeony wojny".
Akcja książki rozgrywa się w XVII wieku, w Gdańsku i okolicach (czytaj w zimnych wodach Bałtyku). Główny bohater - podstarzały kapitan - Arendt Dickmann wyrusza na morze w poszukiwaniu legendarnego potwora Lewiatana, który ma swoim sumieniu wybicie załóg ośmiu statków. Kapitan, za którym długi ciągną się, jak nie przymierzając, smród za proszalnym dziadem, ma nadzieję upolować bestię i zgarnąć sporą nagrodę, dzięki której mógłby spłacić wierzycieli. Problem w tym, że jego statek uznany jest za przeklęty, a załogę stanowią starzy marynarze, w większości z niekompletnymi członkami, podrzędne złodziejaszki wykupione spod miejskiego pręgierza, czy w końcu buntownicy ściągnięci dosłownie ze stryczka. Plus jeden polski szlachcic, który... A zresztą wszyscy wiemy, w czym się lubowała polska szlachta. Jak zatem za pomocą takiej hałastry zmierzyć się z największym postrachem Bałtyku? Cóż, to pytanie zostawię na razie bez odpowiedzi.
Jeśli chodzi o moje odczucia związane z książką to są tak mieszane, że naprawdę ciężko rzec mi coś konkretnego. Z jednej strony, chciałam akcje - i miałam ją. Oczekiwałam wymyślnej marynarskiej "łaciny" - nie zawiodłam się. Jednak pozostał mi pewien niedosyt, żeby nie powiedzieć - niesmak. Język książki jest stylizowany, aż roi się w nim od gwary kaszubskiej, tudzież nagromadzenia słów, które w obecnej polszczyźnie zanikły zupełnie. Z pewnego punktu widzenia podziwiam za to autora - bo zastosowanie stylizacji jest posunięciem zarówno trudnym jak i ryzykownym. Jednakże, kiedy nie mam pojęcia o czym czytam, zaczynam popadać we frustrację. A wyjaśnienia niektórych pojęć, zawarte z tyłu książki, nie satysfakcjonują mnie ani trochę. Dochodzi do tego wielokrotne złożenie zdań, co w połączeniu z językiem sprawiło, że przez niektóre fragmenty przedzierałam się niczym przez muliste morskie dno. Ale to, co najbardziej mnie rozsierdziło, to nagromadzenie wykrzykników. Autor nadużywał ich permanentnie, nawet w trzech - czterech zdaniach pod rząd. Zapewne miały w zamierzeniu nadawać akcji dynamizmu, w praktyce sprawiały, że zatrzymywałam się nad zdaniem i gapiłam z niedowierzaniem w oczach. Nie dodam jakie słowa cisnęły mi się wtedy na usta...
Podsumowując - książka nie jest najgorsza, ale poniżej oczekiwań. Fabuła była nieco przewidywalna. Plusem jest dbałość autora o szczegóły historyczne i dopracowany język, jeśli chodzi o minusy - patrz wyżej.
Średnia ocena jaka mi z tego wyszła to 4-/6
Ostatnio zmieniony przez andy 2009-10-07, 13:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
andrew 
Docent
NIEDOWIAREK


Dołączył: 29 Maj 2005
Posty: 903
Skąd: tam i tu
Wysłany: 2009-05-23, 21:49   

Szanowny pan Komuda niestety nie osiąga żadnych rozsądnych pułapów, a raczej należałoby rzecz, iż nawet idąc fordewindem przy pięknie wiejącym pasacie w słoneczny dzień - znosi go na mieliznę i rzuca na rafy.
Mówiąc po ludzku, tak On potrafi pisać jak kamień pływać. Nieciekawe dialogi, fabuła opowiedziana jak przez pacjenta w poczekalni dentysty cierpiącego na wielodniowy ból zęba, styl takoż nie grzeszy polotem.

Dear karla616. Istnieje kilku pisarzy ( nawet marynistów), których czytanie nie przyprawia o przetrwały niesmak zużytej gumy do żucia w ustach. Jak dla mnie - Komuda ( mimo, że promowany i wychwalany z wielu stron) - istnieje li tylko jako terminator w trudnej sztuce przelewania mysli na papier. Do wyzwolenia dużo mu brakuje.
_________________
"Co dokładnie zrobiłeś ? - Osądzono mnie...i słusznie...za kradzież wyboru drugiego stopnia z kompletnym nieposzanowaniem "
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Forum administrowane przez: Grimlock, Nieznany