Forum KGB
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Co myślicie o kastracji/sterylizacji?
Autor Wiadomość
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3049
Wysłany: 2011-02-02, 14:01   

Kala napisał/a:
a poza tym...czy widzieliscie kiedys suke(lub inna samice) w urojonej ciazy?...

Oczywiście. Zarówno cieczka jak i ciąża urojona są bardzo uciążliwe, przede wszystkim dla właściciela. Ale nie zgodzę się, żeby sterylizacja była lepszym rozwiązaniem dla samej suczki. Nie potępiam ludzi, którzyz różnych względów się na taki zabieg decydują, ale do mnie argumentacja o uszczęśliwieniu w ten sposób zwierzaka zupełnie nie przemawia i akurat w tej sprawie w duże mierze zgadzam się z Pajkiem. Owszem, rozwiązuje to wiele problemów, ale też wiąże się z konsekwencjami dotyczącymi m.in. osobowości zwierzaka, o których się często zapomina.
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2011-02-02, 14:39   

Kala napisał/a:
.moze to inne szczescie,ale na pewno jest.


Kala i ok . to jest wybór , tego co sie da.
Cholera tylko bierze jak sie twierdzi ze okaleczanie uszczesliwia.

I namawia zeby konieczne wszystko co chodzi kastrować i bedziie cudownie.

Poza tym kastracja kotów i psów ma dla nich , znane złe następstwa , dobrze jest o nich wiedzieć i zapobiegać, jak sie juz wykastrowało , ale juz niechce mi sie pisac o tym .

Sterylizacji czesci zwierzakow nie unikniemy , Tylko sie tym nie zchwycajmy do cholery.

[ Dodano: 2011-02-02, 18:42 ]
--------------------------------------------------------------------------------
-Wpadło akurat w oko na allegro
AG13A OBROŻA ANTYSZCZEKOWA ELEKTRYCZNA
http://allegro.pl/ag13a-e...1421954223.html

Jak psinka daje głos , to psinkę kopie prądzik elektryczny.

Wynalazek taki sobie , w okreslonych sytuacjach moe byc pomocny , nie jest to takie straszne . Zwykła tresura .
Nawet ze wzgledu na atomatyzm i powtazalnosc , moze byc mniej dolegliwa niz inne .

NO ale pies jednak normalnie powinien szczekac nie?????
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
Konwi 
Towarzysz
jendza


Dołączyła: 05 Sty 2010
Posty: 184
Wysłany: 2011-02-02, 19:52   

Cytat:
Oczywiście. Zarówno cieczka jak i ciąża urojona są bardzo uciążliwe, przede wszystkim dla właściciela.


no i tu pokazales swoje poglady na poziomie dla mnie bezdyskusyjnym...
czytalam calosc postow w watku... z czescia sie zgadzam z czescia nie ale jedno staje sie dla mnie oczywiste.. rozmawiamy ze soba o wiele spokojniej i szanujemy zycie zwierzat.. po ostatnich wizjach na wizji tv w temacie "opieki" nad bracmi mniejszymi piesci mi sie zaciskaja jeszcze dzis..
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3049
Wysłany: 2011-02-02, 21:02   

Konwi napisał/a:
Cytat:
Oczywiście. Zarówno cieczka jak i ciąża urojona są bardzo uciążliwe, przede wszystkim dla właściciela.


no i tu pokazales swoje poglady na poziomie dla mnie bezdyskusyjnym...

Przede wszystkim dla właściciela w tym sensie, że dla suczek, jak śmiem twierdzić, nie jest to na tyle uciążliwe, żeby były chętne na poniesienie wszystkich kosztów, jakie niesie za sobą sterylizacja. A dla właściciela wykonanie zabiegu oznacza święty spokój i mniej obowiązków. U człowieka posiadanie narządów rozrodczych też się wiąże z korzyściami i z uciążliwością. I to nie tylko w sferze seksualnej, bo ma wpływ na całokształt. W przypadku zwierzęcia również nie można patrzeć tylko na minusy, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę różnice, które nas dzielą.
 
 
Kala 
Gimnazjalista



Dołączyła: 08 Sie 2005
Posty: 196
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-02-02, 23:07   

geralt napisał/a:

Przede wszystkim dla właściciela w tym sensie, że dla suczek, jak śmiem twierdzić, nie jest to na tyle uciążliwe, żeby były chętne na poniesienie wszystkich kosztów, jakie niesie za sobą sterylizacja. A dla właściciela wykonanie zabiegu oznacza święty spokój i mniej obowiązków. U człowieka posiadanie narządów rozrodczych też się wiąże z korzyściami i z uciążliwością. I to nie tylko w sferze seksualnej, bo ma wpływ na całokształt. W przypadku zwierzęcia również nie można patrzeć tylko na minusy, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę różnice, które nas dzielą.

No niekoniecznie swiety spokoj...ta suka o ktorej tu pisalam o urojonej ciazy przezyła tylko 7 lat...dostała raka macicy,bardzo cierpiała zanim zdechła bo wet doił jak chciał,a suka cierpiała własnie z trgo powodu ze w czas nie została wysterylizowana...to była moja suka...byłam do niej bardzo przywiazana i gdybym mogła cofnac czas...nie czekalabym az cos sie moze wydarzy...wysterylizowałabym ja od razu...co zreszta zamierzam zrobic z sunia ktora mam teraz ...i jesli to miałes na mysli piszac o swietym spokoju to ok,bo bede spokojnie spała wiedzac ze raka macicy jej nie zafunduje...
Bo jesli piszesz o lenistwie...mnie by nie przeszkadzało gdybym suzki nie sterylizowała...nie maja do niej dostepu zadne psy...decyzja o zabiegu zostala podjeta wlasnie z troski o jej dalsze zycie,a ze to rasa sama w sobie dosc krotko zyjaca...mam nadzieję ze byc moze dozyje swoich 11-12 lat...
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3049
Wysłany: 2011-02-03, 00:31   

Przykre to co piszesz. Ale z drugiej strony, co mają powiedzieć właściciele zwierząt, które nie przeżyły zabiegu lub w jego wyniku poważnie zachorowały? Medal ma dwie strony. Pisałem już wcześniej o psie (akurat nie moim, ale to ja z nim najczęściej wychodziłem na spacery), który zaczął dostawać padaczki po strzyżeniu u weterynarza. Wiadomo, że wycięcie narządów rozrodczych w oczywisty sposób chroni przez nowotworem tych narządów, ale ja bym nie postawił tezy, że przyczyną raka np. nerki jest posiadanie tego organu i brak decyzji o jego usunięciu. Przyczyny są inne i o wiele bardziej złożone. Rozumiem zapobieganie przed chorobami w postaci szczepionki, ale na prewencyjne zabiegi operacyjne na zdrowym organizmie bym się osobiście nie zdecydował.
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2011-02-03, 02:09   

geralt napisał/a:
ale ja bym nie postawił tezy, że przyczyną raka np. nerki jest posiadanie tego organu


Hi hi hi Rak piersi teraz zbiera żniwo :) po kij mmografie szkoda kasy, pobcinać !!!!! :)
Rak prostaty ....pobcinać !!!!!

Witaj nowa epoko nowy świecie !!! W skróconej wersji :)
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
Xarthias 
Towarzysz


Wiek: 42
Dołączył: 06 Mar 2006
Posty: 492
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2011-02-03, 08:13   

Za błąd ortograficzny kajam się i przepraszam. Na telefonie kiepsko się pisze. Za karę zrobiłem sobie dyktando :P

Ciężko mi się odnosić do wszystkich Waszych postów, bo ich nie widzę jak odpowiadam, wobec czego odpowiem tylko na merytoryczne zarzuty, blablaninę Pajka pomijając milczeniem, żeby nie denerwować moderatorów :P
Ktoś wspominał, że kastracja ma wady, o których się nie mówi.
Chciałbym się dowiedzieć jakie? Ale takie poparte jakimiś badaniami, a nie mitologią.
Prowadzę stowarzyszenie miłośników zwierząt, którego jednym z celów jest edukacja społeczeństwa pod kątem niepowiększania populacji bezdomnych zwierzaków i przeciwdziałania przemocy wobec zwierząt (stowarzyszenie założyłem na długo przed tym medialnym szumem, który się ostatnio zrobił, jakby ktoś chciał wiedzieć).
W celu rzetelnego informowania innych o zaletach i wadach sterylek wziąłem udział w kilku sympozjach weterynaryjnych poświęconych temu tematowi, rozmawiałem też z kilkudziesięcioma weterynarzami. I o ile zdania są podzielone w temacie wczesnej kastracji (wczesnej czyli między 10 a 15 tygodniem życia u kotów), to jeśli chodzi o sterylizowanie i kastrowanie zwierząt, które osiągnęły już dojrzałość płciową (pierwsza ruja u kotki, około 7-8 miesiąc życia u kocurów, u psów to dość mocno zależy od rasy), w zasadzie wszyscy są jednomyślni. Jakie są więc te wady?
Otyłość. Pewnie, jak się kotu/psu nie chce łazić, to się robi otyły. Ale niewykastrowany leniuch też będzie grubasem. A kastrowany, mający odpowiedzialnego właściciela, który zapewnia mu ruch i odpowiednią dietę, będzie gibki i sprawny ;)
Problemy hormonalne? Niesterylizowane koty (o psach się nie wypowiadam) też takie mają i to równie często, a u wysterylizowanego kota łatwiej jest im zaradzić.
Jedyną prawdziwą wadą sterylizacji (nie kastracji) jest konieczność poddania kotki narkozie. To jest zawsze ryzyko, ale moim zdaniem i tak mniejsze niż ryzyko ropomacicza i innych przypadłości związanych z niezaspokojonymi rujami.
I to są FAKTY, które potwierdzi Wam każdy przyzwoity weterynarz. Fakty potwierdzone badaniami klinicznymi, a nie mity od Babci Jasi ze wsi (nie mając nic do mądrości Babci Jasi ;) ).
Nie słyszałem o innych wadach. Chętnie jednak poznam jeśli są. Ale pod warunkiem jakiegokolwiek potwierdzenia ich badaniami.
Niedowiarkom: przez 34 lata życia przewinęło się przez mój dom mnóstwo kotów (psów trochę też, ale głównie kotów). Myślę, że liczba w okolicy 100 nie będzie zawyżona. Wiele było takich, które przygarnialiśmy z ulicy, odkarmialiśmy, uczyliśmy higieny i znajdowaliśmy im dom na stałe. No i oczywiście staraliśmy się je wszystkie sterylizować. Staraliśmy, bo 20 czy 30 lat temu dostęp do tego typu zabiegów był utrudniony. Z dużą częścią owych podopiecznych miałem potem kontakt (mniej lub bardziej sporadyczny). Bywały z nimi różne problemy, ale NIGDY nie zdarzyło mi się, aby któryś z nich miał problemy z powodu kastracji lub sterylizacji. I znacznie częściej, niż te, których nie udało się wysterylizować, dożywały sędziwego wieku.
A jako hodowca mam też koty niewysterylizowane i jeśli chodzi o ich zachowanie, radość życia, osobowość (o ile nie jest to zbytnia amtropomorfizacja) to jedne od drugich niczym się nie różnią. Kastraty nie są "nieszczęśliwe" bo sobie pobzykać nie mogą. Itp itd.
I naprawdę, "zalety" typu, że kot jest mniej uciążliwy dla właściciela, nie grają dla mnie żadnej roli i nie są argumentem za. Bo jeśli decyduję się na przygarnięcie zwierzaka, to tak jak ze ślubem - na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. I każdy odpowiedzialny opiekun powinien do tego podchodzić podobnie.
Jeśli ktoś nadal uważa, że to jest robienie "krzywdy" czy "okaleczanie", to pewnie nic cokolwiek bym powiedział, go nie przekona. Ale z faktami się nie dyskutuje, a te są po mojej stronie :)
Mam nadzieję, że Was przekonałem. Jeśli nie... Trudno, może jestem kiepskim adwokatem w dobrej sprawie :P
Do zobaczenia po sesji ;)
_________________

 
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3049
Wysłany: 2011-02-04, 14:10   

Xarthias napisał/a:
Jedyną prawdziwą wadą sterylizacji (nie kastracji) jest konieczność poddania kotki narkozie. To jest zawsze ryzyko, ale moim zdaniem i tak mniejsze niż ryzyko ropomacicza i innych przypadłości związanych z niezaspokojonymi rujami.
I to są FAKTY, które potwierdzi Wam każdy przyzwoity weterynarz. Fakty potwierdzone badaniami klinicznymi, a nie mity od Babci Jasi ze wsi (nie mając nic do mądrości Babci Jasi ;) ).

Dobry weterynarz zwróci uwagę na niebezpieczeństwo narkozy, ale jeśli stwierdzi, że jest to jedyna wada sterylizacji, to marny z niego naukowiec. Operacja i powstałe po niej rany nie są dla zwierzaka przyjemne. Ale ok, w miarę szybko się goją. Jednak pozostaje wpływ takich operacji na sferę psychiczną, którego nauka nie jest w stanie dokładnie zbadać na obecnym poziomie rozwoju. Po prostu wiedza o psychologii i różnicy pod tym względem między człowiekiem a psem jest zbyt mała. Pod wpływem narkotyków zwierzęta będą bardzo zadowolone - ale to się niekoniecznie przekłada na ich szczęście. Pies bez jaj jest jak pies na psychotropach - spokojniejszy i normalnie funkcjonujący, ale jednak nienaturalnie inny. Dla mnie podejrzana jest łatwość, z jaką stawia się tezy, że u zwierząt, w odróżnieniu od ludzi, narządy rozrodcze pełnią tylko i wyłącznie funkcje prokreacyjne. Po kastracji/sterylizacji samiec i samica stają się "nie wiadomo czym". Dla zdecydowanej większości właścicieli nie będzie żadnej różnicy, ale też zdecydowana większość nie potrafi odróżnić psa od suki, dopóki nie zobaczy jak sikają.

Nauka nie zajmuje się wadami sterylizacji, bo rozwiązuje ona problemy z nadmiarem niechcianych zwierząt, o których pisaliście, w związku z czym stanowi często mniejsze zło i negowanie jej korzystności dla zwierząt mogłoby pociągnąć tutaj negatywne skutki. Ale moim zdaniem, jeśli ktoś potrafi zadbać o uniknięcie zmajstrowania niechcianych zwierzaków albo ma możliwość zapewnienia im odpowiednich warunków, to przy podejmowaniu decyzji o zabiegu nie powinien się kierować jedynie stronniczymi artykułami, tylko "porozmawiać" o tym ze swoim pupilem.

PS. A rady Babci Jasi ze wsi, zwłaszcza w dziedzinie zdrowia, często okazują się skuteczniejsze od porad lekarzy. Bo też często niepotrzebnie komplikujemy sprawy, nie dostrzegając najprostszych rozwiązań.
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2011-02-07, 04:58   

Jest roznica pogladów bo jest rożnica patrzenia Xarthias jest hodowcą miłosnkiem, działaczem .
Zna zdanie weterynarzy i 'sympozjumów' i zapewne jest ono słuszne z punktu widzenia hodowcy weterynarza działacza i miłosnika.
A zdanie baby jasi moze zlać .......

ja dla niego blablam bo muj pies był przyjacielem .
Ja go nie hodowałem
Oprucz tego znam kilka psów osobiście i nieco mniej kotów .
Nigdy nie 100.....................

Kastrowane zwierze sie pasie , zupełnie identycznie jak czlowiek kastrat ..oczywiscie mozna je pognac i nie karmic jak miałczy no problem dla chodowcy .

Tyle ze to jest tylko widoczny objaw .

Kastrat żre , bo brak mu innych silnych motywacji , to jedyna duza przyjemnosc jaka mu została .

Kastrat moze mieć jeszcze inteligencje wrazliwośc artystyczną , nigdy taką istotna jak człowiek nieokaleczony bo brak mu silnych pozytywnych motywacji ale zwsze ..
Kastrat bywa podły i wredny ........
zwierze ma Tylko 2 napedy do życia jedzenie i to co mu chcecie ucinać.
Jak mu jeszcze nie dacie żryć żeby ładnie wygladal to jesteście sadyści.

Bez hormoonów płciowych ochota na ruch , zabawę też zanika.
zanika wszystko poza głodem potrzebą bezpieczenstwa i odpoczynku .

Stary wykastrowany kot oczywiscie ma juz utrwalony charakter i żywy po wykastrowaniu bedze wiecej ruchliwy od leniwego od małego.
oczywiscie! .
pan, własciciel, hodowca, daje mu jeść i zapewnia bezpieczeństwo i moze go skłonic do masy zachowań... ...... Stare wykastrowane zwierzaki sa faktycznie zdrowsze .
Wykastrowane w powaznym wieku . całkiem dokładnie identycznie jak wykastrowany człowiek .
Późna kastracja pozwala mieć utrwalone nawyki aktywnosci i podobne , a na starosc horony robia sie destrukcyjne.

Wiec sprawa jest prosta jesli chcecie byc hodowcą , owiec, kur, czy kotów , albo posiadaczem maskotki ozdobnej wesołe i samobieżnej, to kastrujcie smiało wedle woli .
Kot od kury rozni sie zasadniczo tylko podłym smakiem .

A przyjaciół sie nie kastruje z byle powodu
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
Kala 
Gimnazjalista



Dołączyła: 08 Sie 2005
Posty: 196
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-02-07, 09:14   

drogi pajku, ,moje psy sa dla mnie tylko przyjaciółmi,nie mam ani zapędów ani nie jestem hodowcą ....za leniwa jestem,mimo to poddałam swoje zwierzaki sterylce ,jedynie jeden piesek miał wskazania wet. jednak po wczesniejszych doswiadczeniach... pies zdechł w wielkich meczarniach...a bedac dosc młodziutka osoba...przezylam to bardzo mocno...i choc twierdzac...
geralt napisał/a:
Wiadomo, że wycięcie narządów rozrodczych w oczywisty sposób chroni przez nowotworem tych narządów, ale ja bym nie postawił tezy, że przyczyną raka np. nerki jest posiadanie tego organu

To u zwierzat jak i u ludzi niestety czesto wystepuje rak macicy....znacznie czesciej niz rak nerek..
Skoro moge w jakis sposob zapewnic sobie komfort psychiczny...to to zrobie...moze to nie fer wobez zwierza...ale ja zawsze dmucham na zimne...a cierpienie psa zbyt mocno wbiło mi sie w pamiec zeby ot tak teraz to zostawic...losowi...Nie wybaczylabym sobie nigdy gdyby zachorowała...
Rozmawialam ze swoja wetka ostatnio...Fakt,ze gdy pies jest młody...sterylka jest niekonieczna...ale w pozniejszych latach trzeba to zrobic...no przynajmniej suczki...poniewaz nie planuje szczeniat...zdecydowałam sie to zrobic teraz...wiadomo,ze jak sie jest młodszym to i szybciej dochodzi sie do zdrowia...
Kazdy pisze co mu pasuje...tylko nie kazdy ma swoje zdanie poparte prawdziwymi spostrzeżeniami, mysle ze wet sie naoglada wszystkiego... i jej ufam,wiec i posłucham.
Wiem drodzy faceci...ze WY kastracje traktujecie bardzo osobiscie...moj maz tez tak podchodzil do tego..."kazde jajko jest wazne" i trzeba je chronic...jednak zrozumial,gdy wytlumaczyła mu to osoba kompetentna, bo artykol w necie to za mało...jeden przeczy drugiemu...wiec prosze Porozmawiajcie z wetem czy kims innym znajacym problem od podszewki i wtedy radzcie innym...
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3049
Wysłany: 2011-02-07, 16:35   

Z weterynarzami nie rozmawiałem, ale jak zapytałem o zdanie znajomego chirurga (leczącego ludzi), to się ze mną generalnie zgodził. Weterynarz zupełnie inaczej podchodzi do sprawy, bo i odpowiedzialność inna.
 
 
Kala 
Gimnazjalista



Dołączyła: 08 Sie 2005
Posty: 196
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-02-07, 18:23   

geralt napisał/a:
Z weterynarzami nie rozmawiałem, ale jak zapytałem o zdanie znajomego chirurga (leczącego ludzi), to się ze mną generalnie zgodził. Weterynarz zupełnie inaczej podchodzi do sprawy, bo i odpowiedzialność inna.

Dokładnie...zwierze jak ma raka...najczesciej sie go po prostu usypia...no chyba ze wet konował i wyczuje ze wlasciciel zaplaci kazda kase zeby zwierze ratowac...wtedy przedłuza meki zwierza...Ludzi w kazdej sytuacji sie ratuje do konca...moze wlasnie dlatego wybieramy wszelakie operacje zwierzat wierzac ze przedłuzamy mu tym zycie...bo jak go trafi cos powaznego,to zostaje tylko zastrzyk...
Ostatnio zmieniony przez Kala 2011-02-07, 22:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
InterSix 
Przyjaciel forum
Pomarańczowa Furia


Wiek: 46
Dołączył: 25 Lip 2004
Posty: 1373
Skąd: Z innej bajki
Wysłany: 2011-02-07, 20:08   

pajk napisał/a:
Bez hormoonów płciowych ochota na ruch , zabawę też zanika.


Dobrze ze moje futrzaki nie umieją czytać, bo by się dowiedziały ze to co robią jest nienaturalne :P
Wysterylizowane obie gdy miały ok. roku, na dzień dzisiejszy mają circa 10 i 11 lat. Tygrys zawsze wolał jeść (kot wiejski, najmniejszy w okolicy z małą szansą na żarełko) Natomiast Czarna... Skrzyżowanie Matrixa z ninja i chinskim filmem kung-fu - drobnej budowy ale zdecydowanie skonstruowana ze spręzyn :) Spasiona jest jak nieszczęscie. Circa 4 kg... Ale kazdy przez pryzmat własnych doświadczeń urojeń i wyobrażeń ocenia. A w tym wypadku również własnych jajec. :/
_________________
pajk napisał/a:
Piepszony malkontent !!!
Nieznany napisał/a:
to markotny kocur jest

 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2011-02-09, 01:37   

Kala napisał/a:
ze WY kastracje traktujecie bardzo osobiscie.


No pewnie :)
ze swojej strony dodam , ze w zasadzie pisałem o osobnikach męskich raczej , do nich sie bardziej poczuwam :) ale i mam wiesze pojęcie.
Sterylizacja suk, samic jest czymś nieco innym i moge sie mylić , ale powodue mniejsze zaburzenie chyba ....?

Tak czy inaczej ja obstaje za swoimi :) i jak pisałem '''nie kastruje sie przyjaci ół z byle powodu'' To 'byle' jest istotne i sami musimy ocenić ..... Twoje powody moga byc całkiem wystarczające nie mnie oceniać


Razi mnie jedynie 'ENTUZJAZM Kastracyjny'
InterSix napisał/a:
Dobrze ze moje futrzaki nie umieją czytać,


Ależ Interku , sam osobiście znam jednego kota (bez jajec) :D Który jest w sumie Uber-kotem!!!
Wykastrowano go w schronisku , wiec sumienia nie obciąża , ale przyznam ze jest wspaniały .
Sporo chyba zalezy od własciciela , związku z nim , po kastracji chyba rośnie związek, kot jest miej koci niezalezny , bardziej psi .... Od strony człowieka to kapitalne .
ten o którym mowie, przychodzi na gwizd (bez tresury) Przynosi w zebach zabawki i prowokuje. Odwala niesamowite popisówy i akrobacje.....Raczej pod publike.
-Ale i jeździ na dywanikach dla własnej radochy .

Normalnie Ainsztajn nie kot :) --Jednak uczciwie nie jestem pewien czy to dobrze.
czy to kocie ... To własnie moze byc zachowanie kompensacyjne .
Z braku pociągu , wieksze przywiazanie do własciciela, przelanie emocji z kocic na człowieka i dostosowanie zachowania .

Poza tym o ile sie zdołałem zorietować tylko koty obdazone duzym zainteresowaiem włascicieli bywaja mocno aktywne po..... O kocicach nie pisze bo ginekolog nie jestem tym bardziej koci :)
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
Kala 
Gimnazjalista



Dołączyła: 08 Sie 2005
Posty: 196
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-02-09, 08:58   

pajk napisał/a:

Poza tym o ile sie zdołałem zorietować tylko koty obdazone duzym zainteresowaiem włascicieli bywaja mocno aktywne po.....


I cos w tym chyba jest,moj choc Pers i sie ponoc do tego genetycznie nie nadaje :lol: :lol: ,łowi nawet myszy...zameczy biedule ale nie je...traci juz zainteresowanie...a przed zabiegiem nie interesował sie myszami wcale...w ogole jak dla mnie zrobił sie aktywniejszy...a zawsze "wiedziałam" ze po...bedzie tylko spał i jadl...no tu sie nie sprawdziło...szaleniec nie kot.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Forum administrowane przez: Grimlock, Nieznany


ebook.najlepsze.net
Darmowe Statystyki cjc!
Katalog stron www
katalog stron
Katalog stron internetowych Sznurkownia.pl