Cytat:
Bardzo daleko, za górami, za lasami, mieszka nie piękna księżniczka, ale Vissarion - samozwańcza reinkarnacja Jezusa Chrystusa. To nie bajka ani żart. Syberyjski mesjasz ma ponad 50 tys. wiernych. Część z nich stanowią jedynie pielgrzymi, wielu jednak to mieszkańcy idyllicznej, religijnej komuny.

http://religia.onet.pl/pu...erii,51888.html

Jak to jest z tymi błogosławionymi, co uwierzyli? Czy tych 50 tys wiernych to błogosławieni? Jaka jest różnica między nimi, a tymi, co uwierzyli 2000 lat temu?

Ten artykuł budzi u współczesnych chrześcijan raczej śmiech, oburzenie albo pogardę, a jednocześnie z równym oburzeniem odnoszą się do tych, którzy w taki sam sposób reagowali na słowa Jezusa, który ogłosił się dawno temu synem Boga. Czy nie jest tak, że tu działa tylko magia tłumu, że ogromna większość dzisiejszych wierzących nie uwierzyłaby Chrystusowi biblijnemu, gdyby wtedy przyszło im żyć? Uwierzylibyście, gdyby nie miliony innych wiernych? Dlaczego nie wierzycie panu z Syberii?

To co jest błogosławieństwem - wiara na słowo (choćby nawet zapisane w księdze) czy myślenie?