[Fsy] Kay Guy Gavriel-Fionwarski gobelin
Odpowiedz do tematu

: [Fsy] Kay Guy Gavriel-Fionwarski gobelin
Trzytomowa opowieść o świecie równoległym, zaczyna się w miarę lekko, potem coraz bardziej wcągając otacza Cię swoim urokiem i przejmuje tragedią bohaterów. Nie jest to kolejna baśń ze szczęśliwym zakończeniem-bohaterowie (niektórzy) tracą życie, ale warto sięgnąć. Szczerze polecam. Poniżej zamieszczam bardziej profesjonalną recenzję...

Cytat:
Baśń i psychologia

Jeszcze jedna trylogia fantasy, pomyślałem biorąc do ręki "Letnie Drzewo", pierwszy tom "Fionavarskiego Gobelinu" Guya Gavriela Kaya, dotąd zupełnie mi nie znanego. W notce o autorze wyczytałem, iż jest zawodowym tolkienistą - dopiero skóra mi ścierpła! Ale wystarczyło kilkadziesiąt stron i GGK trzymał mnie za gardło.
W fantasy niezwykle ciężko jest zrobić coś oryginalnego, żeby się zaraz potem nie zostało wykluczonym z gatunku za nazbyt wielkie odstępstwo od kanonu; stąd jedynym polem, na którym dozwolona jest pewna różnorodność, pozostaje język i styl. I wydawałoby się, że w tę też stronę poszedł twórca "Gobelinu". Choć rzecz dzieje się w klasycznej scenografii (średniowiecznych zamków, puszcz tajemnych, dzikich gór, elfich łąk) i w klasycznej obsadzie (królów starych a mądrych, książąt młodych a porywczych, magów, wojowników, demonów, bogów, półbogów, krasnoludów etc.) - jest opowiedziana w sposób charakterystyczny dla współczesnych powieści obyczajowych. Rytm narracji przywodzi na myśl raczej hemingwayowski behawioryzm aniżeli tolkienowską baśń. I bynajmniej nie tłumaczy tego pochodzenie głównych bohaterów, piątki studentów ściągniętych mocą fionavarskiej magii z dwudziestowiecznej Kanady. Wkrótce okazuje się, że reguły
freudowskiej zgoła psychologii w równym stopniu krępują postaci całkowicie fantastyczne. Styl zaczyna wpływać na fabułę; język nagina do siebie świat opisywany; skądinąd wiem, iż GGK pisał "Gobelin" bez sztywnego planu, że wymyślał intrygę sukcesywnie.
W "Wędrującym ogniu" dzieją się już rzeczy wprost niesłychane. Oto w połowie trylogii ginie jeden z głównych bohaterów (żeby choć w walce, ale gdzie tam! - popełnia samobójstwo). Oto główna bohaterka, porwana i zgwałcona przez Złego, zostaje uratovuana i okazuje się, że jest w ciąży; straszliwie pokancerowana psychicznie, mimo wszystko nie decyduje się na skrobankę; rodzi się półbóg, Darien, w którym obok siebie zamieszkują Światło i Cień, on jednak dokonuje wyboru nie między jakimiś szczytnymi ideami, co nakazywałaby logika baśni, lecz między ojcem a matką, ponieważ tak każe
psychologia zagubionego dziecka. Uważam ten wątek za najciekawszy w trylogii, choć przecież inne są niewiele mniej interesujące.
Główny szkielet fabularny jest natomiast klasyczny: zbliża się czas inwazji Złego na krainy południa. Dla wypełnienia przepowiedni tudzież wspomożenia skromnych sił obrońców sprowadzona zostaje z naszego świata owa piątka przyjaciół, kórzy rychło wchodzą w przeznaczone im role bohaterów tragicznych i/lub heroicznych; ruszają z ich udziałem wyprawy do odległych miejsc dla osiągnięcia celów pobocznych, choć przecież nie zawsze oznaczają one zdobycie starożytnych artefaktów. Ale "Gobelin" to wciąż jest fantasy, na dodatek chwalebnie oszczędna w słowach, bo cała ta trylogia spokojnie
zmieściłaby się w jednym tomie Jordanowej epopei.
GGK bez wątpienia posiadł umiejętność manipulowania wielkością dystansu, jaki dzieli czytelnika od rozsnuwanej przed nim opowieści. Pomimo mnogości postaci mitologicznych, dysponujących ponadludzkimi mocami i w każdym wymiarze przerastających człowieka - nigdzie ów patos nie przekracza granicy przesady, za którą czai się śmiertelnie groźna
w podobnych przypadkach groteska.
Jednak w paru miejscach GGK - zupełnie niepotrzebnie - daje się ponieść postmodernizmowi i np. ściąga do swego świata Lancelota oraz króla Artura. Pewne nieporadności czysto warsztatowe widać równiei w upodobanych przez autora
wielopiętrowych retrospekcjach, plącze się on w czasach przeszłych i zaprzeszłych - choć to akurat może być winą nazbyt dosłownego tłumaczenia. Są to już wszelako szczegóły, których zapewne nie powinienem się czepiać, skoro nareszcie znalazłem fantasy, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu.

Jacek Dukaj




Ostatnio zmieniony przez andy 2009-10-07, 13:18, w całości zmieniany 1 raz
Głosuję na Pinokia- po nim przynajmniej widać kiedy kłamie!!!
:
Leonida napisał/a:
bo cała ta trylogia spokojnie
zmieściłaby się w jednym tomie Jordanowej epopei

Lubie mieć co czytać, ale dzieła rozciągane poza granice cierpliwości czytelników, mnie drażnią, pan Gay ma więc u mnie plus. A jeśli jego cykl jest tak dobry, jak go opisują, to wiem za czym warto byłoby się porozglądać :)

Ostatnio zmieniony przez 3masz 2006-03-29, 11:11, w całości zmieniany 1 raz
:
Warto-bardzo warto. Ja na ostatni tom czekalam ponad rok-liczyłam na bibliotekę. W końcu sobie kupiłam na Allegro. Warto było.

Głosuję na Pinokia- po nim przynajmniej widać kiedy kłamie!!!
:
Pewnie, że warto :D
U Kaya, we "Fionawarskim Gobelinie" łączą się niemal idealnie radość i smutek, szczęście i rozpacz. Niemal, bo po kilkakrotnym przeczytaniu odczułam brak zamknięcia wątku Sharry, ale to nie zmieniło mojej oceny całości. Bo urzekł mnie sposób narracji, a "grzechy dobrych ludzi" stały się dla mnie wręcz przysłowiowe.

Tak z ciekawostek - "Fionwarski Gobelin" to jest pierwsza książka pana G.G.Kay. Zakończył on wtedy wspólną z Christopherem Tolkienem pracę nad przygotowaniem do druku "Silmarillionu" J.R.R. Tolkiena - wybór wersji, notatek, opracowanie i korektę tekstów - i po takim "doświadczeniu warsztatu" spróbował napisać coś własnego. Z doskonałym, moim zdaniem, skutkiem.
Późniejsze powieści, jak "Tigana" czy "Pożeglować do Sarrancjum" mają już jego własny, wyrobiony styl.
A niedawno ukazały się "Lwy Al-Rassanu" - powieść historyczna jego autorstwa.

http://fanfiki.tolkien.com.pl/ - zapraszamy do Wielkiej Biblioteki.
:
Tici napisał/a:
A niedawno ukazały się "Lwy Al-Rassanu" - powieść historyczna jego autorstwa.

:!: Tutaj można przeczytać fragment tej książki :)

A tutaj zapowiedź :!:

:
Widzę,że temat lekko zdechł.
"Lwy...", niestety okazały sie nieco gorsze niż rewelacyjna Mozaika czy świetna Tigana lub inny ale niesamowity Gobelin.
Autor nadal trzyma formę wysoko i w książce jest wszystko co potrzeba dla znakomitej lektury ( kilka zwrotów akcji - the best ) jednak spodziewałbym sie po nim czegoś równie doskonałego jak pozostałe Jego knigi. Tymczasem "Lwy..." są tylko baaaardzo doooobre.
Niemniej czytac warto bo nawet z odrobinę niższą formą Kay i tak jest lepszy niż 90% reszty w swych szczytowych osiągnięciach.

"Co dokładnie zrobiłeś ? - Osądzono mnie...i słusznie...za kradzież wyboru drugiego stopnia z kompletnym nieposzanowaniem "
:


TIGANA

Jak do tej pory jedyna książka autora, wpadła mi w ręce zresztą przez przypadek. I cóż, jestem urzeczona. Świat jest ciekawy, fabuła wciągająca, a bohaterowie mają więcej niż 2 wymiary. Właściwie żaden nie jest ukazany tylko w pozytywnym lub negatywnym świetle- mamy za to całe spektrum szarości. Sami możemy ocenić ich decyzje i poczynania.
Autor porusza kilka ważnych problemów- min. jak niebezpieczne są podziały i brak porozumienia między bądź co bądź bliskimi sobie ludźmi. I jak ważna jest pamięć o przeszłości...
Przypomina również, że nie ma prostych wyborów- każdy pociąga za sobą taką bądź inną konsekwencje. Czy ważniejszy jest honor pojedyńczego człowieka, czy dobro narodu? A która miłość powinna być ważniejsza- do mężczyzny czy utraconej ojczyzny?
Utwór jest wielowątkowy i tak naprawdę...nieskończony. Tak właściwie to los tylko 2 bohaterów jest klarowny, co czeka pozostałych autor pozostawia naszej wyobraźni.

Moja ocena to 5+ :jupi:

:
Jestem pod koniec 2 tomu i jakoś tak rozpęd mi minął...jakiś taki przestój, może się dalej rozkręci

All that is gold does not glitter,
Not all those who wander are lost...
:
No i skończyłem...generalnie powiem, że książka mi się podobała, miała niestety przestaje i byka nierówna, momentami ciężko się było oderwać, a czasami się strasznie dłużyło. Wielowątkowość na plus, i na koniec zakończenie, które do mnie przemówiło sprawiają, że daję 5/6.

All that is gold does not glitter,
Not all those who wander are lost...
:
Czytałem to dość dawno czyli z 10 lat temu w trakcie zresztą spotkania superbii i kgb i nie tylko w Krakowie. Osobiście jak niektórzy z dłuższym stażem wiedzą fantasy trawię sobie, ale nie jest to mój ulubiony podgatunek fantastyki. Cykl oceniam wysoko, chociaż Lwy moim zdaniem były lepsze.

Odpowiedz do tematu
Skocz do:  

Pełna wersja forum
Powered by phpBB © phpBB Group
Design by Vagito.Net | Lo-Fi Mod.