“Widnokrąg” Myśliwskiego...książka rzeka..Tworząca fantastyczny klimat przypominający opowieści dziadka przy kominku nadające tok właściwym zdarzeniom nie koniecznie we właściwej kolejności... Wszyscy wiedzą, że widnokrąg to pozorna linia styku ziemi i nieba która roztacza się dookoła każdego z nas... Podobnie w tej książce...w środku główny bohater opowiadający o swoim życiu...tym co się już wydarzyło i tym co się dzieje teraz oraz tym co może się zdarzyć w przyszłości...Symboliczny początek i koniec zamykający się w fotografii ojca z synem...opowiadający że Ojciec zawsze jest autorytetem dla swojego dziecka...i należy bardzo mocno brać to pod uwagę, dlatego że od nas zależy jak zostaniemy zapamiętani...czy jako autorytet czy jako rozczarowanie... Znalazłem w książce wiele odniesień do swojego życia...jak punkt widzenia zmienia się wraz z wiekiem...jak coś co kiedyś było niesamowicie ważne i ludzie, z którymi spędziliśmy całe dzieciństwo na starość stają się kartami historii niekoniecznie do których chcielibyśmy zaglądać...Opisane przeżycia głównego bohatera to coś co każdy z nas przeżywa...chyba każdy z nas kiedyś spotkał na swojej drodze profesora, który otworzył mu oczy na świat czy pierwszą miłość...Książka jest napisana w sposób niechronologiczny i trochę poplątany...ale zupełnie nie przeszkadza to w jej odbiorze...traktując ją jako cudowną opowieść, która nas pochłania dopiero odkrywamy w niej piękno... Gdy ktoś nam opowiada swoje wspomnienia też często zmienia temat i skacze po wydarzeniach w miarę jak historia go porywa... i taka jest ta książka... jest cudowną historią o życiu. . .a dodatkowy atut to fakt, że rzecz się dzieje w moim województwie...bo to okolice Sandomierza ... Moja ocena 5/6