Pewnie, że w dziedzinie przygodowo - marynistycznej literatury tacy pisarz jak O`Brian, Hornblower (dla mnie najlepszy w pomysłach rozwiązywania problemów militarnych na morzu) czy Parkinson są chyba niedoścignieni.
Jednak jest grupa żeglarzy, ktorzy swe prawdziwe przygody potrafią opowiedziec z równym talentem. Dziś chciałbym zaproponowac wyjątkowego erudytę i samotnego żeglarza jednoczesnie. To Andrzej Urbańczyk. Znany całej braci żeglarskiej. Jego książki, jak : "Cisze i sztormy" , "Słuchając głosu oceanu" czy "Dziękuje ci, Pacyfiku" , urzekają piękną polszczyzną, frapują podaniem tematu.
Autor to człowiek nieprawdopodobny.Walczy ze sztormami, przemierza oceany, tęskni do swej żony, podróżuje z kotem Myszołowem.I wszystko to opisuje. Pisze o swych odczuciach, uprawia filozofię, opowiada o walkach judo.I nie nudzi ani na moment.W jego książkach prawie nie ma technicznego żargonu właściwego żeglarstwu.Razem z nim płyniemy poprzez świat i docieramy do lądu żałując, że to już koniec.
Znacie Go ? Jeśli nie to na pewno nie będziecie żałowac jeśli razem wyruszycie w rejs....