Krótki opis delikwenta:
Cytat:

Nowo wybrany prezydent zamierza przywrócić Rosji dawną świetność i potęgę. Ale zamiast obiecanych reform planuje inwazję na byłe republiki sowieckiego imperium. Jon Smith, agent Tajnej Jedynki, jest o krok od ujawnienia spisku, ale kolejne zamachy na jego życie oddalają go od celu. Musi powstrzymać spiskowców, zanim będzie za późno. Zanim wykorzystają tajemniczą Hydrę....


Wybitnie zachęcony do sięgnięcia po kolejną książkę Ludluma po przeczytaniu "Zdrady Tristana" wybrałem świeżutkiego Wektora moskieswkiego. Początek książki iście intrygujący, tajemniczy w szpiegowskim klimacie, ale potem...
Akcja powieści umieszczona jest tuż po czasach "Zimnej Wojny", a raczej krok przed wybuchem nowej 8)
Żeby nie zdradzać zbyt dużo szczegółów skupię się na akcji i po krótce pewnych rzeczach, które wywołały we mnie uczucie znużenia, senności - a tak chciałem umilić sobie czas między wykładami ;)
Jako, że jest to książka powstała po śmierci pisarza sygnowana jego nazwiskiem (po to aby sprzedaż była odpowiednio wysoka), nie mam wątpliwości co do tytułu. Ale treść książki już nie posiada charakterystycznego stylu Ludluma, wyraźnie widać pióro kogoś mniej doświadczonego - drugiego autora.
Akcja posiada wiele, może zbyt wiele zwrotów, pełno jest też mniej lub bardziej cudownych ocaleń, alarmowych "dzwonków w głowie" i świszczących koło ucha kul. Owszem to stadandardowy element tego typu książek, ale na litość boską, ile razy można.
Zaintrygowało mnie uzbrojenie wojsk lotniczych Rosji i USA. Rosjanie dysponują supernowoczesnymi myśliwcami Suhoj SU 34 itp, a biedni Amerykanie posiadają stare wysłużone F-15. A gdzie JSF czy F-22 Raptor, które już w tym czasie były tuż, tuż w służbie w czasach realnych :>
Ale najbardziej zirytowało mnie nazwisko prezydenta USA - Castilla. Nie jestem rasistą, antysemitą, ale hiszpańsko brzmiące nazwisko jest kompletnie niepasajuące. Castilla - kanalia :lol:
Zakończenie jest zbyt szybkie, jakby urwane, pisane chyba na kolanie i w pośpiechu.
Zapomniałbym, zakończenie też jest "cudowne" ;)

Książka nie jest zła, zdecydowanie dobra, ale nie najlepsza.
Pewnie ustawiłem zbyt wysoki próg :)

PS. Męczę tym razem rasowego Ludluma - "Przesyłkę z Salonik" - lepsiejsza ;)