Forum KGB
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
NOWA ZIEMIA - opowiadanie [ otwarte ]
Autor Wiadomość
Mcolin
Gość
Wysłany: 2004-07-23, 21:59   NOWA ZIEMIA - opowiadanie [ otwarte ]

Opowiadanie odkryte przeze mnie przypadkowo... Zapomniałem o jego istnieniu. Teraz, co jakiś czas będę dodawał kolejne części. Mam już dwa rozdziały jednak wpierw muszą zostać one poprawione... Mile widziane opinie...

NOWA ZIEMIA

Prolog

Droga... Nić więcej nie widział przed sobą. Całe te zamieszanie, które powstało po wybuchu III wojny, doprowadzało go do szaleństwa. Już od kilku dni szedł przed siebie, szukając sam nie wiedział, czego. Krajobraz, który ukazywał mu się, był chyba parodią tego, co było wcześniej. Wszędzie zgliszcza, porzucone samochody, lecz brak ciał... Ludzkich ciał. To było najgorsze w tej wojnie ludzie po prostu wyparowywali. Do tej pory nie był wstanie przyjąć tego do świadomości.

Znalazł na poboczu wrak samochodu, podszedł do niego. Zajrzał do środka, nie był jeszcze splądrowany, co go bardzo ucieszyło. Wyłamał drzwi i usiadł na siedzeniu kierowcy. Zamknął oczy, by odpocząć. Po chwili zapadł w lekki sen a do głowy znów zaczęły mu napływać obrazu sprzed kilku dni..

Wszystko zaczęło się w Moskwie, rano zbudził go dźwięk syren i krzyk ludzi przerywany, co jakiś czas, spokojnym głosem, który kierował tłumem. Wstał szybko z łóżka i wyjrzał przez okno, ktoś zaczął krzyczeć w jego kierunku.

- Człowieku, szybko, bo miejsc w schronie zabraknie – dobiegł go głos z dołu.
- Co się dzieje – krzyknął w nadziei na odpowiedź, lecz takie już nie otrzymał.

Jeszcze do końca nie obudzony zaczął ubierać się. Gdy już był gotów zebrał swoje rzeczy i wybiegł z pokoju. Na ulicy panował ścisk, każdy przepychał się by jak najszybciej dotrzeć do schronu.
Borys nie wiedział, co robić, zatrzymał się i patrzył. Nie wierzył, że coś może porwać takie masy ludzi. Wszędzie chaos i panika jakby zaraz ktoś miał zrzuć bombę atomową na te miasto. Dopiero po chwili dotarło do niego, o czym przed chwilą pomyślał. Spojrzał na swoje, AI, taki mały przenośny komputer, dzięki któremu był wstanie w każdej chwili dotrzeć do potrzebnych mu zbiorów, ale i także sprawdzić najnowsze wiadomości ze świata. Pierwsza wiadomości, jaka ukazała mu się na małym ekranie była następującej treści:

Dziś o godzinie 8 rano, władze Rosyjskiego Imperium wypowiedziały wojnę Stanom Zjednoczonym Ameryki. Od dłuższego czasu spór o kolonizacje Marsa psuł stosunki między tymi państwami. Wczoraj w godzinach wieczornych odbyła się konferencja między zainteresowanymi stronami. Niestety zakończyła się ona po burzliwej kłótni między prezydentem Yurim Asgaljewem a prezydentem Marshalem Blackiem. Gdy wydawało się, że na tym sprawa się zakończy dziś rano obiegła cały świat wiadomość o wojnie. W ciągu godziny od wypowiedzenia wojny świat podzielił się na dwa wrogie sobie bloki. Zaleca się wszystkim udanie się do schronów najnowszej generacji gdyż nie wykluczone jest użycie najsilniejszych broni masowego rażenia.

To, co przeczytał zaskoczyło go niezmiernie, słyszał o tym konflikcie marsjańskim, ale chyba nie był on aż tak poważny. Ruszył w stronę, którą udawał się ten dziki tłum. Pogrążył się w myślach i nawet nie zauważył, kiedy znalazł się prze schronem....


I

Rok 2064 ( 50 rok marsjański)

Od lądowania na Marsie pierwszej załogi minęło już pół wieku. Dwustu naukowców zaczęło przystosowywać planetę do potrzeb ludzi. Pierwszą osadę wydrążono w największej górze Układu Słonecznego, Olympus Mons liczy sobie 24 km wysokości a średnica podstawy wynosi ok. 550 km. NewWorld stał się nowym domem dla ludzi na czerwonej planecie. Pierwsze lata minęło spokojnie. Co jakiś czas wyruszali geolodzy czy klimatolodzy na długie, liczące kilka miesięcy wyprawy badawcze. Odkryto nowy metal o doskonałych prawie, że parametrach. Lżejszy i wytrzymalszy od innych do tej pory znanych. Na razie jednak wykorzystuje się go tylko na Marsie, gdyż koszty przewiezienia go na Ziemie są zbyt duże. Drugim wielkim odkryciem była szczepionka, którą przygotowano z myślą o ludziach przebywających na Marsie. Promieniowanie, które bez problemu przebijało się przez rzadką atmosferę czerwonej planety miało zgubny wpływ na ludzkie organizmy. Okazało się jednak, że kuracja ma skutki uboczne, które przejawiają się wydłużeniem życia o 60 do 80 lat. Jak większość największych wynalazków i ten został odkryty przypadkowo. Teraz ludzie na Marsie mogli żyć po 150 lat a może i dłużej. Niestety owa szczepionka nie miała zastosowania narazie na Ziemi, dopiero trwały parce nad jej przystosowaniem do ziemskich warunków. Gdy minęło 50 lat od kolonizacji, kończone były prace nad oddaniem pierwszego miasta. Olimp był oddalony od NewWorld o 100 km. Całe miasto przykryto szklaną kopuła by ludzie mogli swobodnie się poruszać. Zamieszkało tam trzy tysiące nowych obywateli Marsa...

Ranek w NewWorld nie zapowiadał nerwowego dnia. Wszystko toczyło się swoim normalnym torem. Kir jak zwykle pierwszy pojawił się w mesie. Zaparzył sobie kawę i przygotował lekkie śniadanie. Usiadł do niedokończonej wczoraj lektury i jak to miał w zwyczaju spożywał posiłek czytając. Po kilkunastu minutach w pomieszczeniu pojawiała się Elena, jeden z geologów. Gdy zobaczyła pogrążonego w lektorze Wladowicza, po cichu przygotowała sobie posiłek i usiadła naprzeciw mężczyzny, czekając aż ten skończy rozdział. Wszyscy wiedzieli, że Kir nie lubił jak mu przeszkadzano. Gdy ktoś rano przerwał mu czytanie nieskończonej książki, później cały dzień chodził wściekły i nic nie dało się u niego załatwić. Elena nałożyła słuchawki na uszy i włączyła telewizje. Lubiła słuchać z rana wiadomości, tym razem jednak nie były one dobre. Głos, który dobiegał do jej uszy, mówił dla niej o rzeczach strasznych, nie mogła nic powiedzieć. Głos powtórzył informacje:

Dziś o 8 rano czasu ziemskiego USA i Imperium Rosyjskie weszły w stan wojny. Jak się dowiedzieliśmy sytuacja jest konsekwencja zerwanych wczorajszej nocy rozmów na temat przyszłości Marsa a także podziału wpływów na czerwonej planecie. W tej chwili cały świat podzielił się na dwa obozy. Ludzie w panice szukają schronienia. Tylko 50% z najbardziej zagrożonych rejonów będzie bezpieczna...

Elena ściągnęła słuchawki z uszy, spojrzała na Kira, nic nie byłą wstanie powiedzieć. Zapanowała dziwna cisza w mesie, mężczyzna przetarł oczy i spojrzała na nią. Chwile jeszcze milczał zanim się odezwał.

- Co się stało – spytał się. Jones kiwnęła głowa na potwierdzenie i wskazała ręka ekran telewizora. Pogłośniła i odtworzyła zapisaną wiadomość. Fizyk słuchał z coraz większą uwaga.
- O cholera czy im odbiło – w końcu się odezwał
- Też się właśnie zastanawiam
- Pójdziesz obudzić resztę czy ja mam to zrobić?
- Zrobię to, dam rade. – odpowiedziała, wzięła jeszcze łyk kawy zanim wyszła.

Po kilkunastu minutach mesa się wypełniła, brakowało tylko klimatologów, którzy mieli wrócić dziś wieczorem. Kilka osób starło się naraz ziewać i mówić, ale jak zwykle wygrywała ta pierwsza czynność. Kilka innych narzekało, że zbudzono ich tak wczesną pora, jednak, gdy Kir włączył wiadomość, wszyscy milkli powoli. Znów zapanowała cisza, nikt nie chciał być pierwszym, każdy czekał aż ktoś inny zacznie, cisza jednak przeciągała się...

Borys otworzył oczy, słońce w pierwszej chwili oślepiło go. Trochę się wystraszył przespał cała noc. Szybko się rozejrzał po wraku, w którym spał. M16 leżał na fotelu tuż obok niego, wszystko inne także na swym miejscu, a co najdziwniejsze on sam żył. Niewielu miało tyle szczęścia, większość taki błąd przypłaciło własnym życiem, może jakaś opaczność nad nim czuwa. Gdy już ochłonął, przypomniał sobie sen. To już dwa lata od tych wydarzeń a to ciągle mu się śni. Każdej nocy, gdy udaje mu się zasnąć, ten sen powraca jak zjawa. Nie odstępuje go, powoli niszczy jego psychikę. Miał już tego dość. Jego rozmyślania przerwał głód, który właśnie teraz przypomniał o sobie. Borys wyciągnął z plecaka konserwę i kawałek chleba, posiłek zakończył łyk wody. Gdy już chciał zbierać się do drogi usłyszał dwa głosy. Szybkim ruchem chwycił karabin, sprawdził czy ma pełny magazynek. Przykucnął a M16 oprał o fotel. Wyczekiwał, głosy zbliżały się.. Jeszcze chwila a zobaczy, kto to.

-Stać, ręce do góry i to szybko – krzyknął, gdy dwie postacie zbliżyły się na odległość10 metrów. Wyższy, dobrze zbudowany mężczyzna, zamiast wykonać polecenie rzucił się na ziemię. Jego towarzysz, zrobił to samo, lecz sekund później. Borys nie zdążył zareagować wystarczająco szybko seria, którą wystrzelił trafiła w ziemie.
- Czego chcesz od nas i czemu do nas strzelasz. – odezwał się głos jednego z mężczyzn.
- Strzelałem, bo nie posłuchaliście mnie, było stać a nie się ruszać
- A ty byś jak głupi stał w miejscu i czekał aż ci kulkę w łeb wpakują – glos dochodził z coraz bliższej odległości, lecz Borys bał się wychylić, aby móc sprawdzić gdzie są jego przeciwnicy.
- Pewnie nie, lepiej się nie zbliżajcie – dodał, jego pewność malał z każda sekundą.
- Ha, ha, ha, a co na zrobisz – odezwał się drugi
W momencie, gdy tamten kończył mówić Iwanowicz ruszył w prawo. Zatrzymał się przy krawędzi, wziął głęboki wdech i wyskoczył zza samochodu jednocześnie strzelając przed siebie. Trzy pociski trafiły czołgającego się człowieka, jeden w głowę, co pozwoliło mu odetchnąć, jednego miał z głowy.
- Co wam zrobię... Hm tobie jeszcze nie wiem, ale twój towarzysz już martwy leży...
- Mark... Mark... – dało się słyszeć wołanie, jednak cisza nikt nie odpowiadał – To ty już nie żyjesz psie – dodał po chwili. Borys był na to przygotowany, gdy tylko drugi z mężczyzn wychylił się, rzucił w jego stronę granat, sam zaś położył się na ziemie zasłaniając uszy. Po kilku chwilach kurz opad a przy samochodzie leżały drugie zwłoki.
- No i kurwa spokój- powiedział sam do siebie, idąc w stronę zabitych. Przeszukał ich, w sumie nie było tak źle pięć pełnych magazynków do M16, noktowizor i trochę zapasów. Spojrzał na niebo, słońce w najwyższym punkcie. Trzeba się ruszać – pomyślał, zebra ł wszystkie rzeczy i ruszył. Musiał zmienić kierunek już nie podążał prosto na zachód, teraz objął południowy zachód, na wszelki wypadek chciał obejść Poznań, nie wiedział, co się tam stał, a po doświadczeniach z Warszawy wolał nie ryzykować.

Słońce grzało coraz bardziej, a Iwanowicz rozmyślał na temat byłej stolicy Polski. Widok, jaki tam zastał był z jednej strony druzgoczący a z drugiej ciekawy. Jedynym nie uszkodzonym budynkiem był Pałac kultury... Tam zebrali się wszyscy Warszawiacy, którzy przetrwali rosyjskie bombardowania. Całe miasto legło w gruzach, tylko właśnie ten jeden budynek i trochę jego okolica wyglądały znośnie. Kiedyś jedna z lepiej rozwijających się metropolii, jest teraz siedliskiem zła. Czarna Hybryda, rządzi miastem, a Borys własne przed nimi ucieka. Wie, że zachód, był mnie bombardowany i tam podobno ostały się nawet całe miasta. On w tej chwili musi odnaleźć Proroków – organizację, która walczy z Hybrydą. Tam tylko będzie w miarę bezpieczny...
 
 
Pandora
Gość
Wysłany: 2004-08-11, 16:03   

Nie powiem - wciągnęło mnie! Czekam na ciąg dalszy! Niech cię Wena nie opuszcza!
 
 
Szaary
Gość
Wysłany: 2004-10-29, 10:45   

Hmm zapowiadało się nieźle, ale trochę razi brak spójności. Rosja i Polska to skąd M16? Obcy pojawiają się i co ? chwila moment nei otwierają ognia trzy strzały i po sprawie? No i oczywiści enoktowizor ocalał po wybuchu granatu?
Takie drobne uwagi. Mam nadzieję że się nie obrazisz. Reszta spoko. Czekam na ciąg dlaszy
 
 
Rachel 
Towarzysz


Wiek: 28
Dołączyła: 23 Mar 2005
Posty: 797
Skąd: S.O.
Wysłany: 2005-04-17, 15:18   

Wciągneło mnie bardzo więc Czekam, Czekam na dalszą część
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Forum administrowane przez: Grimlock, Nieznany


Forum Książki - zapraszamy!