Forum KGB
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
[LPN] Barańczak Stanisław - Ponowoczesnosc
Autor Wiadomość
monos 
Magister
miłośnik



Wiek: 42
Dołączył: 20 Kwi 2005
Posty: 657
Skąd: Polska
  Wysłany: 2005-06-06, 15:08   [LPN] Barańczak Stanisław - Ponowoczesnosc

dlaczego nie ma dzialu - naukowe?

czytajac "ksiezniczke" Pilipiuka dostrzeglem w niej pewne cechy postmodernistyczne o ktorych pisal, dosc zawile baranczak w swoim - podreczniku o wspolczesnej kulturze. mowi on o spolecznosci w ktorej lacza sie dziesiatki roznych kultur przez co zdaje sie nie ma zadnej. globalizacja, powszechnosc powoduja ze czlowiek, narod traci swoje cechy indywidualne.

w literaturze postmodernizm przejawia sie polaczeniem watkow wzietych z roznych epok. i tak u Pilipiuka jest motyw basniowy, wampir, z czasami wspolczesnymi.
klasycznym przykladem postmodernizmu jest Swiat dysku Pratchetta.

sama ksiazka napisana jest przez zwolennika postmodernizmu. ja tu jakby staje w opozycji do niego, czy raczej do samego postmodernizmu.
ksiazka jest naukowa.
_________________
Si tibi vis omnia subicere, te subice rationi.

--
korzystam z: IPhone 3G
Ostatnio zmieniony przez Lena 2009-10-07, 11:51, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
 
inna ania 
Pierwszak



Wiek: 36
Dołączyła: 31 Gru 2004
Posty: 142
Skąd: nibylandia
Wysłany: 2005-06-24, 21:45   

lubię poezję Barańczaka
ksiązka jest tez pewnie dobrze napisana
no i interesuje mnie teoria literatury

pewnie nie masz teko w e-booku??
_________________
mów do mnie jeszcze
mów do mnie wierszem
 
 
 
jurta 
Gimnazjalista



Dołączyła: 25 Kwi 2005
Posty: 196
Skąd: Tutaj gdzieś
Wysłany: 2005-06-25, 13:44   

Barańczak Stanisław (ur. 1946), poeta, krytyk, teoretyk literatury, tłumacz. Pracownik naukowy Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, następnie profesor na Uniwersytecie Harvarda (USA). Członek redakcji Nurtu, współpracownik m.in. Studenta, później prasy bezdebitowej i emigracyjnej (głównie Zeszytów Literackich). W 1976 współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników, współredaktor wychodzącego poza cenzurą Zapisu. Od 1981 mieszka w USA. W 1995 został laureatem Nagrody im. J. Parandowskiego przyznawanej przez Polski PEN Club. Współtwórca poetyckiej Nowej Fali (tomiki Korekta twarzy, 1968, Jednym tchem, 1970, Dziennik poranny, 1972, Sztuczne oddychanie, 1974). Przeszedłszy do opozycji politycznej, wyrażał sprzeciw wobec komunistycznej rzeczywistości (m.in. zbiory wierszy Ja wiem, że to niesłuszne, Paryż 1977, Tryptyk z betonu, zmęczenia i śniegu, Paryż 1980, Widokówka z tego świata i inne rymy z lat 1986-1988, Paryż 1988, Podróż zimowa, 1994). Za tom Chirurgiczna precyzja (1998) otrzymał nagrodę literacką za najlepszą książkę roku - NIKE '99. Programowe książki krytyczne Nieufni i zadufani (1971), Ironia i harmonia (!973), Etyka i poetyka (Paryż 1979). Studium Język poetycki Mirona Białoszewskiego (1974), Poeta pamięta: antologia poezji świadectwa i sprzeciwu 1944-1984 (1984). Zbiory eseistyczne i krytyczne, m.in. Etyka i poetyka (Paryż 1979), Atlantyda (Londyn 1986), Przed i po (Londyn 1988), Tablica z Macondo. Osiemnaście prób wytłumaczenia, po co i dlaczego się pisze (1990), Uciekinier z utopii. O poezji Zbigniewa Herberta (1984), Poezja i duch Uogólnienia (1996). Prace z teorii i praktyki przekładów, np. Ocalone w tłumaczeniu... (1992). Liczne przekłady z języka angielskiego, m.in. dramatów W. Szekspira. Informacja ze strony: wiem.onet.pl

monos, co z tego polecasz?
_________________
kto szuka, ten znajduje
 
 
qdoj 
Docent



Dołączył: 02 Lut 2005
Posty: 831
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2005-06-26, 00:02   

jurta, to dość dziwne pytanie. Ty jesteś taka raczej uczuciowa - albo może raczej nastrojowa - dziewczyna (słuchanie ciszy i te sprawy). Poezja Barańczaka jest taka dość ostra. Nie chodzi o to, że wulgarna, czy okrutna. Ale nie ma w niej delikatności (rozumianej po kobiecemu), mimo że Barańczak potrafi być subtelny. On lubi przekazać coś poprzez niepoważne kanały. Poza tym to lingwista. Dlatego mentalnie przypomina mi Boya-Żeleńskiego. Wiesz, taki trochę playboy literatury, inteligentny, ale bez większych delikatności i skrupółów.

Możesz sobie poczytać jego tomiki, ale nie wiem, czy akurat "chirurgiczna precyzja" jest tym najlepszym wyborem.

Polecam "Żegnam cię, nosorożcze" - można czasem paść czytając to (ze śmiechu). I zostaje na długo w pamięci.

Poza tym ma niezłe prace językowe: studium nad Białoszewskim(choćby przez wzgląd na samego Białoszewskiego), ocalone w tłumaczeniu (świetne) no i zawsze możesz poczytać Uciekiniera z Utopii, jeśli lubisz pomniki literackiego świata. To wszystko ciekawe dla filologa. Ale czy ty aby lubisz sie tak bawić ?
_________________
w głębokim lesie szary wilk
małej dziewczynki strzeże snu
 
 
blue 
Profesor
czarownica



Dołączyła: 24 Lip 2004
Posty: 1194
Skąd: Warmia
Wysłany: 2005-06-29, 22:08   

Barańczak "ocala" świetnie, a i w teorii oczarowuje, więc szczerze polecam. Jego własna poezja: do przemyślenia pod względem treści. A gdy się ktoś chce pośmiać to takie na przykład "Geografioły" polecam :mrgreen: .
_________________
Nobody buys a horse for his coat, only for his virtue.
 
 
Fio 
Przedszkolak



Wiek: 38
Dołączyła: 11 Lip 2005
Posty: 35
Skąd: Galicja
Wysłany: 2005-07-12, 00:12   

to ja tak troszke nie na temat. ale tylko troszke, bo o Baranczaku ;)
czytaliscie jego przeklad "Snu nocy letniej" ? boki mozna zrywac ze smiechu :D

a tu mam jeszcze przyklad jego "wolnego" tlumaczenia pewnego tekstu:

Laureat NIKE 1999 - Stanisław Barańczak

- Na tłumaczeniu wierszy - wyznał Stanisław Barańczak - spędziłem więcej czasu niż na jakimkolwiek innym zajęciu, jeśli nie liczyć snu". Obok praktyki uprawia teorię (arcyciekawe szkice "Ocalone w tłumaczeniu"), a obok teorii - krytykę. Jeśli nie śpi i nie tłumaczy - uprawia zabawy literackie. Takie jak ta poniżej, inspirowana lekturą antologii fatalnie tłumaczonej poezji amerykańskiej.

HUSBAND: Honey, I 'm home!

MĄŻ: Miodzie, jestem domem!

WIFE: Is that you, Matthew? Finally! What took you so long?

ŻONA: Czyż jesteś to ty, Matthew'ie? Finalnie! Co cię wzięło takiego długiego?

HUSBAND: Come, 'come, Jennifer, don't get upset.

MĄŻ: Przybądź, przybądź, Jenniferze, nie uzyskuj przewagi jednego seta w meczu tenisowym.

WIFE: Why, you 've certainly taken your time this time.

ŻONA: Dlaczego, ty z pewnością zabrałeś swój czas tymczasem.

HUSBAND: It's a jungle out there, my dear. Traffic jams every freaking five minutes, pardon my French. How was your day, by the way?

MĄŻ: To jest dżungla tam na zewnątrz, moja zwierzyno płowa. Dżemy sklepików tytoniowych każde pieprzone pięć minut, ułaskaw mojego Francuza. Jak był twój dzień, na poboczu drogi?

WIFE: Nothing out of the ordinary. Your mother called to complain that you don't call her often enough. Your son broke another two front teeth playing ice hockey. The garbage people are on strike. I washed the kitchen floor, and now my back is killing me. My allergies are a pain-in-the-neck as well. And this foul weather gives me a hell of a pleasant feeling to boot. Other than that, my life as a typical suburban housewife ran its everyday course smoothly today. In any case, dinner is served.

ŻONA: Nic poza obrębem czegoś ordynarnego. Twoja matka wołała narzekać, że ty wołasz ją nie często dosyć. Twój syn złamał jeszcze jedne dwa zęby frontowe grając na hokeju z lodu. Śmieciarze są na uderzeniu. Wyprałam kuchenne piętro i teraz mój tył zabija mnie. Moja alergia jest bólem-w-szyi jako studnia. I ta niesportowa pogoda daje mi piekło proszącego czucia do buta. Inne niż to, moje życie jako typowej podurbanistycznej domowej żony biegło swój każdodzienny kurs gładko dziś. W dowolnym futerale, obiad jest obsłużony.

HUSBAND: Can you fix me a stiff drink first?

MĄŻ: Możesz ty zreperować mi jakiś sztywny napój, po pierwsze?

WIFE: Out of the question. The food is getting cold. Besides, why don't you fix one for yourself? I have my hands full, tossing the salad.

ŻONA: Na zewnątrz pytania. Żywność jest dostająca chłodu. Obok, dlaczego ty nie zreperujesz jednego dla siebie sam? Ja mam moje ręce pełne, podrzucając sałatę.

HUSBAND: All right, then. I'll get myself a can of Bud from the icebox. What are we having tonight?

MĄŻ: Wszystko na prawo, tedy. Dostanę sobie puszkę Pąku z lodopudła. Co jesteśmy mający tej nocy?

WIFE: You didn 't expect anything fancy, did you? What we have tonight is ever-so-popular hamburgers and fries from Burger King. There's nothing like the regular meat-and-potato kind of stuff. (Aside:) I think I'm gonna throw up.

ŻONA: Ty nie oczekiwałeś żadnej wymyślnej rzeczy, oczekiwałeś ty? Co my mamy dziś, to są zawsze-tak-popularni szynkowi mieszczanie i smażonki z "Mieszczanina-Króla". Tam jest nicość przypominająca regularny mięsno-kartoflany rodzaj substancji. (Leżąc na boku:) Myślę, jestem gonną w trakcie rzutu wzwyż.

HUSBAND: Just what the doctor ordered. You know I'm basically your meat-and-potato kind of guy.

MĄŻ: Sprawiedliwe jest to, za co doktor dostanie order. Ty wiesz, podstawowo ja jestem twój mięsno-kartoflany rodzaj faceta.

WIFE: Let's change the subject. Speaking of beer, don't you think you drink too much?

ŻONA: Pozwólmy nam zmienić poddanego. Mówiąc o piwie, ty nie myślisz ty pijesz za dużo?

HUSBAND: Me? Are you kidding me, baby? Look, I never get drunk. I drink nothing but beer, and more often than not, light beer, like Bud Lite.

MĄŻ: Mnie? Jesteś robiąca mnie w dziecko, niemowlaku? Patrz, ja nigdy nie dostaję pijaka. Ja nie piję nic, ale piwo, i - bardziej często niż nie - świecące piwo, jak "Światło Pąkowia".

WIFE: Well, I don't know.

ŻONA: Studnia, ja nie wiem.

HUSBAND: O.K., a Martini or two now and then, but that's social drinking. That doesn't count. I wouldn't touch hard liquor with a ten-foot pole, except on the rocks or with lots of soda.

MĄŻ: O.K. , jakiś Martini albo dwóch Martinich każde teraz i potem, ale to jest picie socjalne. Tego nie robi hrabia. Ja twardego likieru nie dotknąłbym Polakiem o dziesięciu stopach, z wyjątkiem na skałach albo z parcelami sody.

WIFE: See? I rest my case.

ŻONA: Biskupstwo? Wypoczywam mój przypadek gramatyczny.

HUSBAND: Now what are you trying to tell me? That I'm a basket case? That I don't have the guts to kick a habit?

MĄŻ: W chwili obecnej, co jesteś próbująca mi powiedzieć? Że jestem wiklinową gablotką? Że nie mam jelit, aby dać kopa komuś w habicie?

WIFE: Calm down. Don't raise your voice. Let's not let your drinking problem bother us now; instead, let's sit down and have our dinner.

ŻONA: Uspokój się na dole. Nie hoduj swojego głosu. Pozwólmy nam nie pozwolić twojemu problemowi napojowemu denerwować nas teraz; zamiast, pozwólmy nam siąść w dół i mieć nasz obiad.

HUSBAND: Fine with me. So, the French fries! Boy, am I starved.

MĄŻ: Wyrafinowani ze mną. Toteż, Francuz smaży! Jako chłopak, jestem ja wygłodzony.

WIFE: Help yourself.

ŻONA: Pomagaj swojej jaźni.

HUSBAND: Pass the salt, will you?

MĄŻ: Przeminie sól; ty też?

WIFE: Here we go.

ŻONA: W tym kierunku idziemy.

HUSBAND: And ketchup. These two burgers look real great.

MĄŻ: I doganiamy. Ci dwaj mieszczanie spoglądają prawdziwi, wielcy.

WIFE: You may have mine. (Another aside:) For some reason, I'm not particularly hungry at this point.

ŻONA: Możesz mieć kopalnię. (Przewraca się na

drugi bok). Dla jakiegoś rozumu, nie jestem ani cząsteczkowo głodna przy tym czubku.

HUSBAND: You don't know what you 're missing.

MĄŻ: Nie wiesz, do czego chybiasz.

WIFE: I'm missing the boat, that's what I'm missing.

ŻONA: Chybiam do łódki, to jest to, do czego chybiam.

HUSBAND: What are you talking about?

MĄŻ: Czym jesteś ty mówiąca o?

WIFE: Years go by, and I move in a rut. This may be my last chance. There are still those things I've always dreamed of doing. Like, for instance, being a Florence Nightingale. A black singer. A Hillary Clinton, even. Enough is enough. Our relationship has never really worked, anyway. Another day like this, and I'm going to pieces. I'm nobody's slave. I need more space.

ŻONA: Lata jeżdżą obok, a ja wzruszam w bruździe. Tegoroczny maju, bądź moim ostatnim przypadkiem! Tam są nieruchome te rzeczy, ja zawsze marzyłam o robieniu których. Jak, dla instancji, bycie Florenckim Słowikiem. Czarną maszyną do szycia. Hilarym Clintonem, parzystym. Dosyć jest dosyć. Nasz statek do przewozu krewnych nigdy naprawdę nie pracował, dowolną drogą. Jeden inny dzień jak ten, i ja jestem idąca w kierunku kawałków. Ja jestem bezcielesną Słowianką. Ja potrzebuję więcej przestrzeni kosmicznej.

HUSBAND: So, what are you going to do now?

MĄŻ: Toteż, co ty jesteś idąca robić teraz?

WIFE: Move back in with my Mom.

ŻONA: Poruszać tylną częścią ciała we wspólnych występach z moją Mamą.

Znaczenia słowa "gonna" niestety nie udało się ustalić. Może to być przekręcenie słowa "donna" a może pierwsze imię nieznanej z ostatniego imienia lekkoatletki, specjalistki w rzucie wzwyż [przyp. tłum.]

Rozszyfrowanie skrótu "OK" natrafiło również na poważne przeszkody. Niewykluczone, że są to inicjały pierwszego i drugiego imienia osobnika o ostatnim imieniu Martini [przyp. tłum.]
Stanisław Barańczak (10-10-01 17:55)

:D :D:D
_________________
We interrupt this program to annoy you and make things generally irritating :D
 
 
 
monos 
Magister
miłośnik



Wiek: 42
Dołączył: 20 Kwi 2005
Posty: 657
Skąd: Polska
Wysłany: 2005-07-27, 00:32   

jurta, , Etyka i poetyka - te polecam
;]
_________________
Si tibi vis omnia subicere, te subice rationi.

--
korzystam z: IPhone 3G
 
 
 
 
jurta 
Gimnazjalista



Dołączyła: 25 Kwi 2005
Posty: 196
Skąd: Tutaj gdzieś
Wysłany: 2005-07-27, 07:06   

monos, a może masz w ebooku? ;)
_________________
kto szuka, ten znajduje
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Forum administrowane przez: Grimlock, Nieznany