co robisz teraz?
Odpowiedz do tematu

: co robisz teraz?
tak sobie przeglądam forum, jestem w domku, zajadam oliwki, popijam je półwytrawny winkiem i zastanawiam się co robią inni forumowicze, przecież często przeględając forum jesteśmy w pracy, lub robimy coś i na forum wchodzimy "przy okazji". Może zechcecie się podzielić co robicie?

:
Ja teraz zgrywam cos z płyty do kompa. Chucham sobie na dłonie bo mi zimno (chociaż kaloryfery ciepłe). Zerkam na zegarek i zastanawiam się czy opłaca mi się iść sobie teraz robić zupkę pomidorową (mam ochotę na coś gorącego, tak mi zimno). Dochodzę do wniosku że chyba to zrobię.

____________________
I znowu jestem w niebie. :)
:
Niedziela rano. Wyspałam się, zrobiłam sobie kawę, poczytałam Proces, włączyłam kompa, posłuchałam muzyczki, przejrzałam forum. Teraz sobie siedzę, dalej słucham muzyczki, czekam na obiad i piszę ten post :wink:

<b>Ja nie jestem 'łatwym mężczyzną'</b>
:
od rana jestem w pracy, teraz mam okienko, jestem głodny, zły i chcę do domu :cry:
i na dodatek jak wychodziłem rano zapomniałem wyjąć mięso żeby się rozmroziło, nie będzie obiadku :cry:

:
Siedze sobie przy kompie po obiadku na dodatek jestem strasznie śpiący. Wstałem na chwile rano na śniadanie a potem kimono aż do obiadu. Teraz w sumie chciałem wrócić znów do łóżka ale stwierdziłem że nie można tak cały dzień leżeć i nic nie robić. Więc będe siedział i nic nie robił (nie licząc udzielania się na forum) :D :D:D

Pożyjemy Zobaczymy
:
Pięc po trzeciej :) . Rano byłam w pewnym przybytku, a potem oglądałam z kim bardzo ważnym bardzo niepoważną kreskówkę ("Szeregowiec Dolot" :D ). Potem zjadłam obiad, napisałam wypracowanie z historii, a teraz morduję się nad recenzją z polskiego. To znaczy robię sobie przerwę :) , ale zaraz do pisania recenzji wrócę :) :):).
Oglądał ktoś może "Miarkę za miarkę" w Teatrze Słowackiego?? Dobra, wiem, że nie. Tak tylko spytałam....:)

:
A ja wstałam o 12.00 :mrgreen: Jak się tylko doprowadziłam do normalnego stanu od razu zasiadłam do kompa i wesżłam na forum - jak juz pisałam, uzależniona jestem. Teraz siedzę z językiem na brodzie myśląc tylko i wyłącznie o papierosie, ale nie mogę sie oderwac od kompa, bo wciąż mam "posty nieprzeczytanie" :znudzony:

True friends always stab you in the front.
:
A ja wstalem o 15:00 :mrgreen: . I wlasnie zabieram sie za to, zeby doprowadzic siebie i pokoj do jakiegos wzglednego porzadku :razz:.

:
No cóź dzisiaj 20-ty.. więc po śniadaniu zacząłem rozliczać PIT'y VAT'y itp...
(poszło nawet szyko... :) )
Przed obiadem przesłuchałem jeszcze raz nową płytkę A-HA i
napisałęm krótką recenzję na naszą firmową stronę intranetową, gdzie prowadzę
dział rozrywki. Teraz jestem w trakcie pisania, a właściwie to już kończę, krótką
fotorelację i mały reportaż z piątkowego wypadu do klubu bowlingowego.

No i oczywiście co jakiś czas zaglądam na forum :mrgreen:

miłego niedzielnego wieczoru 8)
delphin

"Perhaps one day, sometime in the future, without any reason, without warning you will feel lonely.
Then think of me. And I will come in a dream."
:
w chwili obecnej zmuszam się do robienia projektu z mechaniki teoretycznej, słucham radyjka internetowego i od czasu do czasu lookam na forum.

Live to ride - ride to die...
:
ja teraz gadam z ppekiem, jestem obżarta, planuję zaraz poukładać w szafie, jest mi jakoś tak smutno dziś, bez powodu

____________________
I znowu jestem w niebie. :)
:
Skończyłam recenzję (wyszedł mi długaśny, bezsensowny bzdet). Zgłodniałam i teraz jem gigantyczne jabłko i popijam świeżym mlekiem. Zaraz idę wziąć gorącą kąpiel, bo cholernie mi dziś zimno i wskakuję do łóżka z książką. Kątem oka pooglądam "Taniec z gwiazdami"

:
Wstałem po siódmej rano. Zaczęło się rysowanie rzutów pewnej sosnowieckiej kamienicy. Nie robiłem za bardzo przerw, nawet dzisiaj jeszcze nie wchodziłem na forum. Zjadłem zupę, na kolację zjem obiad, a w nocy - śniadanie z rana. Taki jest plan.

Jest mi bardzo wesoło. Teraz piszę posta, ale potem znowu będę rysował i tak aż do godziny, o której hutnicy wstają na ranną zmianę. A jutro zwiedzę Kędzierzyn Koźle. Od siódmej rano znowu będę na nogach, więc może trochę mało snu... (czytelnicy zastanawiają się pewnie, po co o tym piszę... no trudno; a po co jest ten temat? Po to, żeby można było coś napisać. No to napisałem COŚ)

Według wszelkich rachunków powinienem wydać ostatnie tchnienie już niedługo (i mój szef nie miałby ze mnie więcej pożytku). Ale tak się nie dzieje. Okazuje się, że można ryć ziemię przez 15 godzin, pod warunkiem, że się ma w życiu jakiś kolor (coś, co podtrzymuje). Bez tego rzuciłbym się chyba pod komputer :)

Można to porównać do baterii, z której przez cały dzień ciągniemy minusy elektryczne (załóżmy, że to możliwe). Bateria bez minusów będzie "krzywa" (rozumiemy to oczywiście intuicyjnie). Żeby wróciła do pionu trzeba z niej pociągnąć jeszcze trochę prądu i wyssać trochę pozytywnych ładunków. To wystarczy, żeby się na chwilę poczuć człowiekiem, bo te minusy (cząsteczki aldehydu pracoholikolowego) same się podładują przez te kilka godzin snu (zwykła komórka ładuje się przecież tylko kilka godzin, a tam też jest bateria).

Kto doszedł aż tu, może czeka na wyjaśnienia... Stanowczo odmawiam :) , gdyż jestem zajechaną niewyczerpaną baterią, podpiera mnie metafizyka elektryczności i magnetyzmu. Patentowana :!:

Jak będę mial czas, to zapodam na forum naukową teorię stołu. A na razie idę dalej rysować

w głębokim lesie szary wilk
małej dziewczynki strzeże snu
:
Ja właśnie pozbyłam się wszystkich gości, potem wpisałam sobie trzy razy złe hasło do mojego konta bankowego - konto zablokowane, więc cieszę sie jak cholera :evil: , zaraz na pocieszenie pójdę sobie ugotować kupnych pierogów.

True friends always stab you in the front.
:
Wstałam. Za oknem śnieg. Zjadłam dwie kromki chleba z masłem i wypiłam kawę. Siadłam przed kompkiem i powoli się budzę. Muszę odrobić jeszcze jakieś 15 zadań na dziś, więc się za to zabieram...

:
No i mówiłem, że wcześnie wstanę. Siódma rano... Najlepiej wie o tym Eskevar. Teraz już od dawna siedzę w firmie. Za niedługo wyjazd do Kędzierzyna.

Odpoczywam przed burzą.

ratunku? (nieśmiałe) :)

w głębokim lesie szary wilk
małej dziewczynki strzeże snu
:
Siedze przy kompie i czytam nieprzeczytane posty...Od samego rana jestem zła...musiałam wstac o 7 rano i dziecko przekonać ze musi isc do przedszkola a nastepnie dostarczyć ją do niego...w domu zimno,bo dopiero niedawno w centralnym rozpalone....brrrrrrr

:
Pół nocy jeździłam po Katowicach i Pyrzowicach - odbierałam koleżankę która wracała z Anglii. W powrotnej drodze oczywiście zaczęło tak sypać że gdyby nie koleiny i szósty zmysł, pewnie dojechałybyśmy do Chin. W okolicach Żor zdążyłam oczywiście wpaść w poślizg i nieziemskim cudem uniknąć rowu, o czym z radością informuję moich wrogów.
Dzisiaj jestem niewyspana, rozleniwiona, nic mi się nie chce, zmuszam się do uśmiechu, cośtam powoli dziubię. Spałam krótko bo przed pracą musiałam jeszcze coś załatwić. Rano oczywiście li i tylko kawa, o śniadaniu właśnie sobie przypomniałam, uciekł mi autobus w związku z czym musiałam uruchomić pojazd zwany kaszlokiem. Teraz siedzę sobie w zimnej pracy (słabo grzeją) przez okno widzę robotników i tony śniegu a właśnie zadzwoniła moja mama i powiedziała że pies pogryzł moje ulubione adidasy...

fajnie :?

<b>Ja nie jestem 'łatwym mężczyzną'</b>
:
Wstałam o 6, pojechałam do szkoły, po drodze odkryłam, że w nocy spadł śnieg. Na matmie odkryłam, że kucie przez cały łikend prawdopodobieństwa sensu nie miało, bo i tak zakoszę. Teraz sobie w domku siedzę, piję gorącą herbatkę i zastanawiam się czy napalić w centralnym i nie marznąć, czy czekać na brata i marznąć (no i powstał problem natury filozoficznej) :wink: .

Na oścież ramiona, otworzył do lotu, choć serce
wypełniał mu strach.
Lecz wiedział, że musi, że wreszcie jest gotów,
że wolność ryzyka ma smak
:
Hem wstałem o 5 rano. A potem podróż do domu (Harrachov-Turnov-Pardubice-Bratysława) - o 14,20 wysiadłem z pociągu. Po drodze na przemian spałem, czytałem Nową Fanstastykę (z lipca chyba) i jadłem bułki co miałem na drogę. Od czasu do czasu rzucałem okiem na podróżujące ze mną (nie osobiście ale w wgaonie) dziewczęta i podziwiałem widoki za oknem. Potem się długo witaliśmy z żoną. :twisted: Obejrzeliśmy dwa odcinki "przystanku Alaska". No i oczywiście pograłem w eve-online.

Odpowiedz do tematu
Skocz do:  

Pełna wersja forum
Powered by phpBB © phpBB Group
Design by Vagito.Net | Lo-Fi Mod.