Forum KGB
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
[Thr] Harris Thomas - Hannibal. Po drugiej stronie maski
Autor Wiadomość
karla616 
Dziekan
z Podmroku


Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sie 2006
Posty: 1549
Skąd: Zapomniane Krainy
Wysłany: 2008-05-04, 20:34   [Thr] Harris Thomas - Hannibal. Po drugiej stronie maski



HANNIBAL LECTER
Najbardziej nurtująca postać we współczesnej literaturze.
Przerażający i nieodgadniony.
Geniusz zbrodni,
symbol niewyobrażalnego i wyrafinowanego zła.
Teraz wreszcie ujawni, dlaczego jest tym, kim jest...


Tymi słowami przywitała mnie znaleziona na półce biblioteki książka. Wypożyczyłam bez wahania, licząc na porządny thriller psychologiczny. Niestety powyższa pozycja okazała sie nie być tym, czym na pierwszy rzut oka się wydawała.
Już na początku uderza chaotyczna narracja i "rwanie" się fabuły. Jakby jakiś złośliwy chochlik wymazał co drugie zdanie. Mądra po wcześniejszym obejrzeniu filmu wiedziałam, że początkowe rozdziały są opisem wspomnień młodego Lectera. A jak wiadomo, wspomnienia zwykle są wyrywkowe. Jednak faktem pozostaje, że czytelnik czuje się zagubiony i zwyczajnie nie nadąża za akcją. Byłabym w stanie zaakceptować taki stan rzeczy, gdyby narracja była prowadzona w pierwszej osobie. W trzeciej niestety to razi.
Miałam chwile zwątpienia, ponieważ jednak nie lubię lektury przerywać w połowie, postanowiłam dotrwać do końca. I bardzo dobrze. Styl albo się polepszył, albo co bardziej prawdopodobne przyzwyczaiłam się i pewne rzeczy przestały mi przeszkadzać. Zaczęłam nawet doceniać pewne zabiegi stylistyczne autora. Beznamiętne opisy rytuałów morderstw przeplatane z poetyckimi symbolami tworzą całkiem ciekawą mieszankę. Zamieszczę tu małą próbkę:
Cytat:
Siedział na pniaku na małej polanie nad brzegiem rzeki, grając na japońskiej lutni i obserwując tkającego sieć pająka. Był to wspaniały, żółto-czarny krzyżak ogrodowy. Pracował tak, że drgała cała pajęczyna.(...) Panowała cisza i spokój, rzeka była idealnie gładka. Przy brzegu biegały pająki wodne, nad trzcinami hasały ważki.
Wiosłując jedną ręką, rzeźnik Paul skręcił w stronę kępy wierzb. (...) Zdjął rybę z haczyka i założył ją na zwisające z burty troczki. Zajęty pracą, usłyszał ciche, cichuteńkie pobrzękiwanie. Possał zakrwawiony rybią krwią kciuk i powiosłował w stronę małego drewnianego mola na lesistym brzegu, gdzie zaparkował furgonetkę. Na molo, na prowizorycznej ławce, wypatroszył największą rybę i włożył ją do płóciennej torby z lodem. Ruszył w tamtą stronę i ominąwszy kępę krzaków, wyszedł na małą polanę, gdzie zobaczył grającego na lutni Hannibala i futerał oparty o rower z motorkiem. Na ziemi leżał szkicownik. Paul natychmiast wrócił do samochodu i sprawdził, czy na wlewie paliwa nie ma kryształków cukru. Chłopiec przestał grać dopiero wtedy, gdy rzeźnik stanął tuż przed nim.
- Wyborne mięso od Momunda - powiedział, podnosząc wzrok. Widział go niezwykle ostro, w kręgu odbitego światła na skraju pola widzenia, światła czerwonawego jak lód na szybie albo na brzegu soczewki.
- Niemy sukinsyn zaczął mówić, co? Jeśli naszczałeś mi do chłodnicy, urwę ci łeb. I żaden flic ci nie pomoże.
- Panu też nie. - Hannibal uderzył w struny. - To, co pan zrobił, jest niewybaczalne. - Odłożył lutnię i podniósł szkicownik. Spojrzał na rzeźnika i małym palcem rozmazał jakąś linię, wprowadzając drobną poprawkę do rysunku.
Przerzucił kartki, wstał i podał mu szkicownik.
- Jest pan winien pisemne przeprosiny pewnej damie. - Rzeźnik cuchnął łojem i brudnymi włosami.
- Chłopcze, jesteś szalony, że tu przyszedłeś.
- Niech pan napisze, że pan przeprasza, że jest pan ostatnim nikczemnikiem i że już nigdy więcej nie spojrzy pan na nią ani nie odezwie się do niej na rynku.
- Przeprosić Japonnaise? - roześmiał się Paul. - Najpierw wrzucę cię do rzeki i opłuczę. - Położył rękę na nożu. - A potem rozetnę ci gacie i wsadzę ci go tam, gdzie na pewno nie zechcesz. - Ruszył.
Hannibal cofnął się w stronę roweru i futerału.
Przystanął.
- O ile pamiętam, pytał pan o jej cipkę. Twierdził pan, że w którą biegnie stronę?
- To twoja matka? Japonki zawsze mają w poprzek. Wyruchaj jakąś, to sam zobaczysz.
Paul rzucił się naprzód, gotów zmiażdżyć go potężnymi rękami, lecz ułamek sekundy przedtem Hannibal jednym płynnym ruchem wyjął z futerału lekko wygięty miecz i ciął go przez brzuch.
- W poprzek? O tak?
Przeraźliwy krzyk odbił się echem wśród drzew, płosząc ptaki. Rzeźnik chwycił się za brzuch
i zobaczył na rękach krew. Spojrzał w dół, na ranę, i spróbował ją zatkać, lecz wnętrzności wciąż wyślizgiwały mu się i uciekały. Hannibal stanął z boku i ciął go mieczem na wysokości nerek.
- A może bardziej na skos w stosunku do kręgosłupa?
Miecz rysujący krzyże na ciele, zaszokowane, szeroko rozwarte oczy - Paul próbował uciec, lecz ostrze przecięło obojczyk i krew trysnęła z sykiem na twarz chłopca. Kolejne dwa ciosy przecięły ścięgna nad kostkami nóg i rzeźnik runął na ziemię jak młody wół.
Paul siedzi oparty o pniak. Nie może podnieść rąk.
Hannibal patrzy mu w oczy.
- Chce pan obejrzeć mój rysunek? - Podsuwa mu szkicownik. Na kartce jest szkic głowy Paula na tacy, głowy z tabliczką przyczepioną do włosów. Na tabliczce widnieje napis: "Wyborne mięso od Momunda". Paulowi ciemnieje w oczach. Przez ułamek sekundy widzi wszystko w poprzek, bo Hannibal znowu tnie mieczem. Potem ciśnienie krwi spada i jest już tylko ciemność. W swojej własnej ciemności Hannibal widzi wychodzącego z fosy łabędzia i słyszy głos Miszy: "Och, Anniba!"
Zmierzchało. Zapadła szarówka, a on wciąż siedział z zamkniętymi oczami, opierając się
o pień, na którym leżała głowa rzeźnika. Potem otworzył oczy, lecz się nie poruszył. Wreszcie wstał i poszedł na molo. Troczki były przymocowane do łańcuszka i na jego widok Hannibal potarł ręką szyję. Ryby wciąż żyły. Zmoczył rękę i uwolnił je jedną po drugiej.
- Uciekajcie - szepnął. - Uciekajcie. - Pusty łańcuch wrzucił do wody.
Świerszcze też uwolnił.
- Uciekajcie, uciekajcie - powiedział. Zajrzał do płóciennej torby, zobaczył wielką, sprawioną rybę i zaburczało mu w brzuchu.
- Mniam.


Książkę oceniłabym na jakieś 4/6. Szczerze jednak powiem, że film jest o całe niebo lepszy. A Gaspard Ulliel wcielający się w postać młodego Hannibala jest absolutnie genialny i za tę rolę dałabym mu Oscara :)
Ostatnio zmieniony przez Ravena 2009-10-07, 20:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Forum administrowane przez: Grimlock, Nieznany


ebook.najlepsze.net
Darmowe Statystyki cjc!
Katalog stron www
katalog stron
Katalog stron internetowych Sznurkownia.pl