[Fan] Salvatore R.A. - DME 4 - Broga do świtu
Odpowiedz do tematu

: [Fan] Salvatore R.A. - DME 4 - Broga do świtu
Jestem przekonany, że R.A. Salvatore początkowo nie planował tetralogii Dziedzictwo Mrocznego Elfa, ale coś skromniejszego – najwyżej – trylogię. :wink: Jednak zachęcony dobrymi wynikami sprzedaży poprzednich części, wyciągnął na koniec trzeciego tomu kogoś z rękawa przez pewien czas tam ukrywanego i czwarty tom stał się nieodzowny. Mam wrażenie, że to jest metoda Salvatore na zapewnienie sobie kolejnych zamówień od wydawców – na końcu każdej książki pojawia się pomost do następnej. Mimo to, każdą właściwie można przeczytać osobno i raczej nie ma się problemów ze zrozumieniem akcji, odniesieniami do przeszłości. Nie są to historie zawiłe. Tak też jest z ostatnią częścią tetralogii DME, noszącą tytuł „Droga do świtu”. Potężny Errtu, stwór Otchłani, śmiertelny wróg Drizzta, dostaje szansę zemsty na elfie i nie omieszka jej wykorzystać. W tym celu w wymyślny sposób, uzasadniony chyba tylko potrzebami wypełnienia jakąś treścią kilkudziesięciu dodatkowych stron, wciąga w pułapkę swoją ofiarę. Zanim dojdzie do finalnego pojedynku Drrizta i jego przyjaciół z czartem, uczestniczymy w szeregu przygód naszych bohaterów. A to obserwujemy morskie potyczki z piratami dowodzonego przez kapitana Deudermonta Duszka Morskiego, którego załogę wzmocnił elf z Catti-brie, a w potrzebie i Guenhwyvar. :) Śledzimy długi i niebezpieczny rejs po mało znanych wodach na tajemniczą wyspę widm, gdzie mieszka niewidoma wiedźma-wieszczka, by potem dzięki czarom nieprzewidywalnego Harkle Harpell’a odwiedzić Cadderly w świątyni Duchowego Uniesienia. Gdzieś na marginesie tego wszystkiego Bruenora wraca do Doliny Lodowego Wichru, podobnie jak plemię Berkthgara, którego ambicje prowadzą walkę z rozsądkiem i prawi zawsze wygrywają :wink: Przy tym wszystkim w kilku miejscach gubi się logika i autor jest momentami zupełnie niekonsekwentny. Czytając tę książkę, czwartą z kolei, byłem już trochę zmęczony stylem Salvatore, ale mimo to, odnoszę wrażenie, że była to najlepsza część z całej tetralogii, najmniej monotonna, o najbardziej wyważonych opisach walk. Miała też najlepiej zbudowaną kulminację.
Podsumowując cały czteroksiąg, klasyfikuję go dla siebie jako średniaka. Sam świat, w którym dzieje się akcja - Forgotten Realms - ma ogromny potencjał, a Salvatore wykorzystuje go tylko w niewielkim stopniu. Z drugiej strony, to on jest uznanym pisarzem, a ja tylko domorosłym krytykiem, więc pewnie robi to co trzeba i tak jak trzeba o czym świadczy choćby to, że sporo osób na naszym forum wymienia go wśród ulubionych twórców.
Ciekawi mnie tylko jedno, czemu więc nikt, nie spróbował dać swojej kontrrecenzji do żadnej z moich? :>

Ostatnio zmieniony przez Tifa Lockhart 2009-10-07, 17:11, w całości zmieniany 2 razy
:
Kontrrecenzji nie bedzie, bo w wielu aspektach się z toba zgadzam:)

Moim zdaniem cała ta tetralogia to najgorsze z utworów Salvatora- kolejne tomy pisane są jakby na siłe. Treść tych czterech mozna by spokojnie zmieścic w 2, a juz maksymalnie 3. Jest za dużo opisów walk, które są na dodatek za długie. Choć może tylko jak na mój gust. Większość z nich omijam :D Nie podobało mi się również to, że Salvatore uczepił się Enrteriego-skrytobójca nienawidzący Drizzta, chce z nim stoczyć śmiertelną walkę jeszcze w poprzedniej trylogii, potem się przewija przez tą tetralogie, a cel w końcu osiąga dopiero w następnym cyklu :/ Ile można...
A tak wracajac do tematu,to "droga do świtu" była chyba najlepszą częścią swojego cyklu. Wnosi powiew świerzości- w końcu wyrywamy sie na dłużej z Doliny Lodowego Wichru, poznajemy ciekawych nowych bohaterów...
Tylko zakończenie mnie dobiło, bo serdecznie nie znoszę Wulfgara i miałam nadzieję, że został ukatrupiony raz, a dobrze. No cóż myliłam się niestety...

:
Jakby Salvatore nie ożywił Wulfgara, to Drizzt musiałby chyba w końcu ożenić z Catti-brie, a to znowu prowadziłoby, za parę tomów do kłopotliwej sytuacji kiedy dziewczyna, ha - na koniec Drogi do świtu - już trzydziestoletnia kobieta musiała by się zestarzeć. Albo autor musiałby wymyślec jakiś tric, co w sumie nie byłoby tu niemożliwe, żeby przedłużyć jej młodość. Jej związek z Wulfgarem jest bardziej naturalny, chociaz nie wiem czy rzeczywiście udany, bo utknąłęm właśnie w tym miejscu historii i jakoś nie mogę się zabrać za dalsze części.

:
Cytat:
Kontrrecenzji nie bedzie

szkoda :( :wink:
karla616 napisał/a:
Moim zdaniem cała ta tetralogia to najgorsze z utworów Salvatora

Więc jeśli się nie zniechęcę, to będzie to znaczyło, że zacząłem czytać o elfie w dobrej kolejności, bo teraz będzie już tylko lepiej :)

:
Co do romansu z Catti-Brie, to i tak będzie tylko 4 tomy póżniej:) a Wulfgar inną sobie znajdzie. Chociaż do końca książki zostało mi jeszcze około 100 stron, może coś się jeszcze zmieni??? Na razie wszystko wskazuje na to, że jednak będzie para mieszana. Ciekawe co z tego wyniknie...

Odpowiedz do tematu
Skocz do:  

Pełna wersja forum
Powered by phpBB © phpBB Group
Design by Vagito.Net | Lo-Fi Mod.