Love is in the air
Odpowiedz do tematu

: Love is in the air
Tak ostatnio wlaze na forum i coz widze wpierw e-n tadaaaa kocha Magde (uczucie jak grom)
:D
potem w temacie osoba powyzej widzimy kwieciscie i soczyscie rozwijajace sie uczucie weronki i pingwina (ktory w miesiac natrzaskal tyle postow ile ja przez rok)
teraz zegna sie z nami andy
szwarccharakterem jest nieoceniona Eskevar :prosze:
wujkiem dobra rada (choc z biczykiem) jest marq12

obsade do komedii romantycznej mamy jak znalazl w najgorszym wypadku dobry serial

tylko kim ja jestem w tej opowiesci




wujkiem z ameryki :lol:



za tydzien
weronka podpuszcza karnola
Mis i e-n spedzaja samotny weekend na Bali
Eske tryska jadem ( jak zwykle)
zapraszamy na kolejny 3843 odcinek kagiebowskiej telenoweli

:
Mareczek napisał/a:
za tydzien
weronka podpuszcza karnola
Mis i e-n spedzaja samotny weekend na Bali
Eske tryska jadem ( jak zwykle)
zapraszamy na kolejny 3843 odcinek kagiebowskiej telenoweli

:lol: :lol: :lol:

Mareczek trzeba być na czasie więc za tydzień :

weronik podrywa Mis <zdradze ze to bedzie bardzo namiętny romans > :lol: :twisted:
zrozpaczony e-n idzie zapolowac na pingwiny <oczywiście nie trafia- starość nie radość> :twisted:
załamany karnol nieumiejętnie podcina sobie żyły, pielęgniarką niosącą pierwszą pomoc okazuję się Eske, która dzięki niemu zmienia się w potulną owieczkę
marg 12 nie wytrzymuje napięcia i trafia do wariatkowa :p <długo stamtąd nie wyjdzie :twisted: >
niespodziewanie z ameryki wraca wujek Mareczek i zaczyna interesować sie bardzo tajemniczym choć moze nie tak młodym już radciem, z którym razem w finale wybiorą sie w podróż dookoła świata :)
THE END :lol:

Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
:
w kolejnym odcinku:

Karnol pozostaje w śpiączce, po nieudanej próbie samobójstwa. Eske pielęgnując go w chorobie znajduje w sobie powołanie i wstępuje do zakonu. Tymczasem wujek Marek wyjawia Weronik mroczną tajemnicę rodzinną: Mistress jest jej zaginioną siostrą bliźniaczką. Radec planuje pierwszy etap wyprawy dookoła świata: pociągiem z Warszawy-Śródmieście do Otwocka. E-n odnajduje sens życia w struganiu łódek z drewna. Marq12 spotyka w wariatkowie Pajka, który okazuje się jednak nie być ordynatorem placówki.

to bo continued...

Mama zawsze mówiła, że mogę być kim zechcę, gdy dorosnę, „w granicach rozsądku”. Gdy spytałem, co rozumie przez „w granicach rozsądku”, powiedziała: „Zadajesz dużo pytań jak na śmieciarza”.
:
karnol wychodzi ze śpiączki i zostaje księdzem, zeby być bliżej Eske. Weronik w akcie desperacji likwiduje <sikierką> wujka Mareczka, usuwa sobie koszmarne wspomnienia i niepotrzebne informacje. Tworzą z Mss udaną pare - myślą o adopcji.
Radec po drodze napotyka e-na i ..... <cenzura>. Razem wyruszają na podbój swiata.
Marg i pajk planują przeprowadzic w wariatkowie mała rewolucję, konczy się to wysadzeniem placówki w powietrze i ucieczką...

Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
:
jak już to nie podcina sobie... tylko strzela w pingwini łep, ale że płetwy miał mokre trafia przez przypadek w andy'ego który ma omamy [zaczyna się wymigiwać od udziału w forum, myśli o eutanazji] Mareczek przywozi wora dolarów do kraju... Wraca na ukochane rancho, gdzie czekają na niego 2 siostry. Dobra Dolores [Weronik zakochana w don Enrice Karnoliano] i zła siostra Izaura [Eskevar, która dybie na życie i spadek mareczka] Karnol zdaje sobie sprawe, że radec go wcale nie chce i planuje się utopić w wannie, przed czym ratuje jego pingwinią duszę dobra ciocia Mistress... Razem z e-n'em przygarniają pingwina... i wszyscy żyją długo i szczęśliwie aż do nastęopnego odcinka :lol:

http://www.karate.karski.info


Pingwin to ptak nielot, karnol zaś jest gadem wysokich lotów



Nie widziałeś karnola? :shock:

:
Mareczek napisał/a:
e-n tadaaaa kocha Magde (uczucie jak grom)

Wcale nie jak grom, my się kochamy już od dawna, tylko wcześniej byliśmy dyskretni. :p

:>

Mareczek napisał/a:
kwieciscie i soczyscie rozwijajace sie uczucie weronki i pingwina (ktory w miesiac natrzaskal tyle postow ile ja przez rok)

Pisałam już. Weronik została oddelegowana przeze mnie żeby zdobyć i zatrzymać nowego usera na forum. :>

Mareczek napisał/a:
teraz zegna sie z nami andy

To akurat żadna nowość. :lol:
A tym bardziej nijak ma się do tematu "Love is in the air" :lol:

Mareczek napisał/a:
tylko kim ja jestem w tej opowiesci

Ty jesteś młodym tatą który przeżywa uroki i niedole bycia mężem i ojcem z daleka od Ojczyzny. :>

Mareczek napisał/a:
weronka podpuszcza karnola

Przeczytałam "opuszcza".
"Podpuszcza" to żadna nowość. :/ Proponuję małe rozstanie by potem się namiętnie i gorąco godzili! Wszystko po to by coś jeszcze się działo na forum!
weronik napisał/a:
weronik podrywa Mis

Mmmm.... To brzmi już jak fabuła thrillera erotycznego albo... filmu porno (ale żeby było ostrzej, proponuję by karnol podrywał e-na :> )

weronik napisał/a:
zrozpaczony e-n idzie zapolowac na pingwiny

O, dopiero teraz doczytałam. :>
weronik napisał/a:
marg 12 nie wytrzymuje napięcia i trafia do wariatkowa

Nie. Najpierw musi poderwać andy'ego. Taki mamy plan.
weronik napisał/a:
niespodziewanie z ameryki wraca wujek Mareczek i zaczyna interesować sie bardzo tajemniczym choć moze nie tak młodym już radciem, z którym razem w finale wybiorą sie w podróż dookoła świata

Buahahahhaha. :lol:
weronik napisał/a:
Tworzą z Mss udaną pare - myślą o adopcji.

:lol: :lol: :lol:
Nieśmiało przyznaję że ja już Cię kiedyś podrywałam, to się nie dałaś. :p :lol:

____________________
I znowu jestem w niebie. :)
:
Mistress napisał/a:
Nieśmiało przyznaję że ja już Cię kiedyś podrywałam, to się nie dałaś.

I ja się nie dałam poderwac? :cry: :cry: :cry:

Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
:
weronik napisał/a:
I ja się nie dałam poderwac?

Nie dałaś. :>

Ale cierpliwości... :>


.... I'll be back.....

____________________
I znowu jestem w niebie. :)
:
Mistress napisał/a:
.... I'll be back.....


:lol: :lol: :lol: :lol:
Ciemno to widze, e-n nie bij :lol: :oops: :lol:

Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
:
A macie...będe dobry i dopisze następny odcinek telenoweli

Mi amore… czyli: "Zaczarowane Amory z KGB w Brazylii"

Obsada:
Mareczek - [Don Marco - wuj, który wraca z emigracji, właściciel wielkiej fortuny rodu Da Silva]
Weronik - [Emanuelle - śliczna dama]
Eskevar - Izaura [zła siostra Emanuelle]
Karnol - [Jose Emilio - dobry i szlachetny młodzieniec]
Andy - Alessandro [zwany zdrobniale dziadzio Da Silva]
Mistress - Marita Da silva [To ona trzyma zawsze rękę na pulsie aż do teraz…]
e-n - Enrique Jimenez [narzeczony Marity]
bookjunky - Fidelito [nadworny błazen hacjendy]
radec - Roberto Carlos [nie lubi, gdy odmienia się jego imię, więc zawsze będzie podawany w takiej formie :D ]
Nieznany - nieznany osobnik pojawiający się na sekundę i wprowadzający zamieszanie w poukładane życie rodziny [w kolejnej odsłonie stara się zostać znanym… osobnikiem]

Kolejny odcinek zaczyna się prozaicznie…
Don Marco jak zwykle zaczyna swój wywód… "Miłość nie istnieje… aż źle mi się robi od tego, co porobiło się teraz z młodzieżą. Gdybyście tylko potrafili skorzystać z mojego doświadczenia. Ale Wy! Macie to sobie za nic…". Wszyscy udawali, że słuchają z zapartym tchem opowieści [mając na uwadze skrzynię skarbów, jakie wuj przywiózł z dalekich krajów]. Stary Aleksandro tak wczuł się w rolę, że aż przywalił pięścią w stół i rozsypał to, co zwykło się jadać w południowo amerykańskich krajach [ :lol: ]. [Do dziś nie wiadomo, czy Aleksandro jest tak głupi, czy doskwierała mu tylko skleroza… Raz myślał, że przeżyje Marco i zagarnie spadek, w następnej chwili marzył tylko o eutanazji lub wygnaniu z rodziny]. Pomijając Don Marco i Alessandra przy stole siedzieli jeszcze:
- Izaura [zachmurzona, snująca swe plany, co już zrobi, gdy niecnym sposobem zdobędzie spadek i miłość pięknego Emiliano…]
- Przystojny, uroczy pociągający i jakże skromny Jose Emilio [promieniowała od niego mądrość i inteligencja w najczystszej postaci. Nie da się wykluczyć, że mogło być to skażenie radioaktywne, na które narażony był podczas pracy w kopalni uranu]
- Prześliczna Emanuelle rozmyślająca o swojej niespełnionej [jeszcze] miłości do Jose Emiliano. Przy osobnym stole siedział błazen rodzinny, jak zwykle dłubiący w nosie Fidelito [kupiony przez Don Marco od indiańskiego wodza za paczkę fajek]. W pokoju brakowało tylko Enrique Jimenez i jego narzeczonej Marity Da Silva [niewdzięczni - o nich cały ten szum!!!] oraz Roberto Carlos, który oddawał się swoim zwykłym przyjemnością - siedzeniu po nocy i piciu kawy [jak to dobrze mieć własną plantację].
Rodzina zebrała się, żeby obradować nad zakazaną miłością Enrique i Marity. [Jak powszechnie wiadomo rodziny Da Silva i Jimenez żyły w stanie wojny już od 10 pokoleń!]. Wybuchła wielka wrzawa… burza mózgów, wielkie forum wymiany poglądów niekoniecznie na temat… [W tym momencie pojawia się Nieznajomy, który wprowadza jeszcze większy bałagan i znika…]. Jose Emilio zajął się dumaniem nad swoim życiem… Przyglądał się Emanuelle i w myślach zadawał sobie pytanie: "Dlaczego nie widziałem wcześniej tego piękna?". Przecież Roberto nic dla mnie nie znaczy - powiedział na głos. Wszystkie oczy skierowały się na niego.
Co powiedziałeś? - Spytała Izaura
Emilio gorączkowo zastanawiał się, co powiedzieć, żeby nie dowiedzieli się prawdy.
Rolmopsy nic dla mnie nie znaczą, mogę pić bez zagrychy burknął Jose Emilio [i jak za dotknięciem magicznej różdżki wszyscy wrócili do przerwanej rozmowy… no prawie wszyscy]. Emanuelle nie mogła dłużej czekać i patrzeć, jak szczęście wymyka się jej z rąk. Wyszarpnęła szpadę przypiętą do spodni Emiliano, próbując trafić Izaurę zatopiła ostrze w piersi Jose Emilio…

Tym akcentem kończy się kolejny pasjonujący odcinek. Pojawiają się przepiękne napisy końcowe, w tle leci piosenka Natalii Oreiro.

Oreiro następnym odcinku [szybkie streszczenie filmowe]
Alessandro powie Gracias Amigos [nikt nie będzie wiedział o co mu chodzi i nikt się tym nie przejmie. Dziadunio żyje we własnym świecie :lol: ]
Don Marco zakończy spory mówiąc starobrazylijskie "Basta!" [wielki autorytet poparty milionami pesos…]
Emanuelle uleczy Emilio namiętnym pocałunkiem
Fidelito dłubie w nosie
Rodzina nic nie postanawia i skazuje rody Da Silva i Jimenez na dalszą walkę.
Izaura dalej knuje
Roberto Carlos wkracza z chustką i krzyczy: "mój ci on" [nikt nie ma pojęcia, czy chodzi o Don Marco, Dziadunia Da Silva, Jose Emilio czy może o Enrique]
Enrique i Marita jako osoby, które mają najwięcej do powiedzenia… nic nie mówią!

http://www.karate.karski.info


Pingwin to ptak nielot, karnol zaś jest gadem wysokich lotów



Nie widziałeś karnola? :shock:

:
karnol - jestes boski :lol: :lol: :lol: :lol:
super :D
Czelkam na wiecej :* :* :*
:lol: :lol: :lol: :lol:

Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
:
powinienem zmienic tytul na

el amor es en aire

la historia del KGB familia



chyba :?

:
Mareczek napisał/a:
powinienem zmienic tytul na

el amor es en aire

la historia del KGB familia


Si Don Marco :lol:

http://www.karate.karski.info


Pingwin to ptak nielot, karnol zaś jest gadem wysokich lotów



Nie widziałeś karnola? :shock:

:
karnol napisał/a:
Nieznany - nieznany osobnik pojawiający się na sekundę i wprowadzający zamieszanie w poukładane życie rodziny [w kolejnej odsłonie stara się zostać znanym… osobnikiem]


W tym samym okresie niezauważony przez nikogo mężczyzna w czarnym prochowcu i ciemnych okularach 8) wynurzył się zza szpaleru drzew na końcu ulicy... Wprawne oko Czytelnika rozpoznało juz zapewne tego jegomościa, znanego tylko kilku osobom, ale każdy zapytany o ta personę podałby inne nazwisko (on sam juz ledwo pamiętał, kim jest). Gdyby tak móc zajrzeć mu tylko pod te okulary... Ale... Czytelniku, a gdzież się podział wzmiankowany osobnik? Ba, odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta: poszedł sobie... ale tylko do nastepnego odcinka. I jedynie wiatr, co w koronach drzew buszuje, usłyszał rzucone pod nosem "carramba". :D :D :D

Hasta la vista, Amigos.
Nieznany

"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"
:
nieznany to jest telenowela a nie serial psychologiczny
tu ma byc malo myslenia duzo milosci i czeste zmiany partnerek/ow
tak co okolo 2500 odcinkow ktos nowy sie pojawia ktos znika i ktos dowiaduje sie ze jest matka swojego narzeczonego :/
ojciec pijak przestaje pic, wyrodna corka (Eske :lol: ) wraca na lono rodziny i zostaje zakonnica :lol: :lol: a znowu dobry syn idzie w dluga z pokojowka
zadnego myslenia czy zbednych emocji tylko milosc i nienawisc :lol: :lol: :lol:

[ Dodano: 2006-11-16, 00:20 ]
odcinek ????? kolejny

-Emanuelo kocham Cie
- Jose Emilio to ja ciebie tez kocham
-Emanuelo nie kloc sie wiesz ze mamy straszny problem
-Jose Emilio wiem
- Emanuelo porozmawiajmy o tym
- Dobrze porozmawiajmy
Zapada cisza


Wchodzi Don Marco
Zastanawia sie
Nic mu do glowy nie przychodzi
Widzi Izaure
podnosi brew
opuszcza brew
Wychodzi
Izaura nie zauwazyla
- @#$%^&*- zaklal pod nosem Don Marco



Marita dzis nie w sosie
Enrique Jimenez zapomnial o czekoladkach i przyniosl tylko kwiaty
-Marito wybacz
-foch
-Marito wynagrodze ci to- zastanowil sie ze wierszem gada
- jaaaak???-zalotnie przeciagle przeciagnela Marita
-Piesn ci zaspiewam!!!- ucieszyl sie z pomyslu Enrique
-eeee- ugasila jego entuzjazm Marita
- kupie jaguara- probowal dalej Enrique Jimenez
- KOCHAM CIE ENRYCZKU
- Kocham cie Marito
- Enrique?
- tak Marito
- porozmawiajmy o tym
- si mi amor.
zapada cisza

-Dziaaadku Alleeesaaaandroo!!!!!!!!!!!!!!!!
-tak Roberto??- coz on sie tak drze
- Dziaaadkuuuu
- czego chcesz gamoniu
- pozycz piataka
- Roberto musisz sam poznac wartosc pieniadza
- jak dziadku
- musisz zarobic tego piataka
- po co bogaci jestesmy
- ale nie zawsze bylismy pamietam jak przed czterdziestoma laty to ja bylem pulkownikiem w tutejszym forcie i pewnego dnia...
Wchodzi Nieznajomy
-Kim pan jest-przestraszony Roberto zapytal
- Nieznajomy
-aha
- dziadku piec pesos blagam
- a tak masz i zmykaj
- dzieki stary
wychodzi
- ale o czym ja to no wiec... no wiec bylem pulkownikiem w forcie...??? do kogo ja mowie
chrrrrrr chrrrrr
zasnal


Trzask drzwi
- Ty suko- subtelnie zaczela Izaura
- o co ci chodzi Izauro- zainteresowala sie Marita
- pokochalas Enrique
- no
- i on ciebie pokochal
- no
- nienawidze cie
- dlaczego Izauro
- bo to ja go chcialam pokochac
- trzeba sie bylo nie wloczyc po swiecie
- nienawidze cie
- Moze zrob jak don Marco. zlap kogos na kase
- ale ja nie mam kasy
- no to zlap don Marca on ma.
- ale on jest stary i oblesny i brzydze sie
- ale ma kilka milionow pesos
- hmmmm. DOOOON MAAAAARCOOOOO
Wchodzi Don Marco
- tak Izauro?
- kocham cie
- @#$%^&*- zaklal pod nosem Don Marco
- Fidelitoooooo
wchodzi Fidelito
- podaj mi chlopcze nalewki
wychodza

:
Nieznany, karnol, Mareczek - piszcie piszcie, a potem sprzedamy to telewizji i nakręcą serial :D :D :lol: :lol: :lol:

Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
:
Mareczek napisał/a:
Marita dzis nie w sosie
Enrique Jimenez zapomnial o czekoladkach i przyniosl tylko kwiaty
-Marito wybacz
-foch
-Marito wynagrodze ci to- zastanowil sie ze wierszem gada
- jaaaak???-zalotnie przeciagle przeciagnela Marita
-Piesn ci zaspiewam!!!- ucieszyl sie z pomyslu Enrique
-eeee- ugasila jego entuzjazm Marita
- kupie jaguara- probowal dalej Enrique Jimenez
- KOCHAM CIE ENRYCZKU
- Kocham cie Marito
- Enrique?
- tak Marito
- porozmawiajmy o tym
- si mi amor.
zapada cisza

:lol:
Mareczek napisał/a:
- Ty suko- subtelnie zaczela Izaura
- o co ci chodzi Izauro- zainteresowala sie Marita
- pokochalas Enrique
- no
- i on ciebie pokochal
- no
- nienawidze cie
- dlaczego Izauro
- bo to ja go chcialam pokochac
- trzeba sie bylo nie wloczyc po swiecie

Buahahha! To naprawdę w stylu Eskevar ("Ty suko") :lol:

____________________
I znowu jestem w niebie. :)
:
Narratorowi tej opowiesci od zawiłości fabuły aż ciemno sie w oczach zrobiło. Dlatego tez postanowił rzucic nieco światła na postac Nieznanego vel Nieznajomego 8) , któremu oczywiście bardzo to bylo nie w smak, bo akurat usiłował sie ukryć w najbardziej zacienionym kącie pokoiku don Alessandra. Pomimo kwaśnej miny tego jegomościa narrator ujawnił, że persona ta jest nikim innym, jak Mr Thomasem, Przybyszem z Krainy Dreszczowców (Thrillerland), przysłanym tu, by nieść zamęt i zniszczenie oraz by żadna telenowela nie obyła sie bez czarnego charakteru. Ale, ale, Czytelniku... ten nasz ulubieniec znów się rozwiał we mgle stanowiącej standardowe wyposażenie każdego Przybysza, by powrócić w następnym odcinku! I tylko na murze pobliskiej pralni chemicznej pojawił się wykonany czarnym sprayem napis "carramba"... :D :D :D

Hasta la vista, Amidos.
Nieznany

"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"
:
Scena zaczyna się sielankowo:
morza szum, ptaków śpiew, Fidelito dłubie w nosie, nieznany osobnik układa serduszka na plaży... Wszystko tak, jak powinno być, pomyślał Don Marco. Kontunując tok myślowy.. muszę poszukać tego starego głupca Alessandro, żeby porozmawiac z nim, otym, o czym zwykło się rozmawiać w starych brazylijskich, wenezuelskich czy meksykańskich rodach.Na głos wypowiedział: Oj Oj... ciekawe, gdzie jest czcigodny patron naszego jakże starego i wspaniałego rodu. [usłyszeć to mógł tylko Fidelito, ale nawet, gdyby wiedział, gdzie jest dziadziunio i tak nie potrafiłby tego przekazać w sposób przyjęty w cywilizowanym świecie]

...W innej części hacjendy...
Jose Emilio spaceruje z Alessandro. Zakochany chłopak opowiada seniorowi rodu o swoim płomiennym uczuciu. Dziadziunio zaś jest głuchy, więc rozmyślał o czasach młodości, gdy czas spędzał u największego [w jego mniemaniu] wodza od czasów napoleona - Fidela, o cygarach, udach kubańskich dziewic i hektolitrach alko...
Jose kontunuje swój wywód:
-jak ja jestem zakochany... bardzo. Ble, Ble, Ble [pierniczy o tych głupotach z jakieś 20 minut, nie przerywając spaceru. Tak był zajęty sobą, że nie zauważył, gdy Alessandro oddalił się w nieznanym kierunku]
-Ble, ble, ble [pierniczył dalej]
-Ona jest moim przeznaczeniem
Doszedł do rodzinnej przystani, wszedł na ponton i krzyknął ile sił:
"jestem królem świata"

Enrique z wielkim żalem daje Maricie kluczyki od najnowszego modelu Jaguara
-co to ma być?
-najnowszy Jaguar, jak obiecałem [dodaje z uśmiechem E-nrique]
-widzisz moją sukienkę?
-taaa!! piękna
Ty już chyba mnie nie kochasz Enrique... Jak mogłeś wybrać samochód nie pasujący do mojej dzisiejszej kreacji!! [teatralnie rozpłakała się... odwróciła głowę z diabelskim uśmiechem... wiedziała, że Enrique jest jej!]
-przepraszam Mari, kupię Tobie siedem Jaguarów, będziesz miała na każdy dzień tygodnia
- po dwa na każdy dzień tygodnia [dodała ostro Marita]
-dobrze! [uśmiechnął się Enrique, zdawało mu się, że Marita jest jego]
-o jak ja cię kocham Enrique [rzucili się sobie w ramiona]
BASTA!
Z cienia wyłonił się Roberto Carlos [wyglądał jak pierwotne zło... nie pierwszy, ani nie ostatni zresztą raz w tym serialu]
-Mari do mnie. Nigdzie nie idziesz z tym typem. A ty Jimenez... Jeszcze raz zobaczę Ciebie o koło Marity Juanity Dolores Jesus Juanes Da Silva to... to... [długo zastanawiał sie, co z nim zrobi i postanowił uczynić to, co w każdym szanującym się tasiemcu brazylijskim] to poprzetrącam tobie kości!
-Wiesz co Roberto?
-co?
-wyglądasz jak pierwotne zło... i odmienie twoje imie Roberto Carlosie!
Roberto wpienił się nie na żarty, ale wiedział, że chodzi o dobro Marity... odpowiedział:
-chyba ty!
I oddalił się ciągnąc Mari za włosy...

W pokoju siedziały tylko dwie osoby... najwięksi wrogowie... siostry Da Silva...
-wiesz co Emanuelle?
-co Izauro?
ty go nie kochasz. Omamiłaś pięknego Jose, żeby wykorzystać go, zabrać mu kasę i potem porzucić! Ja za to jestem jemu oddana. Oddałam się Jose już dawno, jestem z nim w ciąży. [zoriętowała się, że powiedziała coś, co powinna zatrzymać dla siebie]
-co? ty jesteś oddana Jose? przecież ty zawsze lecisz na facetów z kasą. Zostaw Jose Emilio i wyrwij Enrique. ciebie i tak nikt nie lubi, więc nie będzie wojny między rodami!
-zdzira!
Emanuelle spoliczkowała Izaurę, która odpowiedziała tym samym. W ruch poszły świeczniki, złota zastawa stołowa rodu Da Silva, szabla Dziadziunia [pamiątka z pobytu na Kubie], jednym słowem wszystko, co nie było na stałe połączone z podłożem!. Mogło by się to źle skończyć, ale niespodziewanie wszedł Jose Emilio, a Za nim poświata jego magnetycznej osobowości. Emanuelle rzuciła się na jego szyję.
-zobacz co mi zrobiła... Emilio...
[choć to Izaura ociekała krwią, Jose był mocno zdenerwowany!... Jak śmiała zrobić to jego kobiecie!]
-Emanuelle wychodzimy! Wsiadaj do mojego najnowszego, pachnącego jeszcze fabryką Maybacha. [dokładnie taki sam, jak ma Padre Rydzyk w tym śmiesznym europejskim Kraju]. Szofer zawiezie nas do Caracas!



---------------------------------------------------

Ten oto tysięczny post dedykuje pani w zielonym, która siedzi w pierwszym rzędzie - tak pani tej z niebieską twarzyczką... choć była niegrzeczna i nie zadedykowała nic :x Bartusiowi... :x
:drunk: :ok: :beer: tak Wenisiu

Ostatnio zmieniony przez karnol 2006-11-16, 17:54, w całości zmieniany 1 raz
http://www.karate.karski.info


Pingwin to ptak nielot, karnol zaś jest gadem wysokich lotów



Nie widziałeś karnola? :shock:

:
Obiad
Wszyscy siedza na werandzie
Stol zastawiony
Roberto zagaja
- moze don Alessandro modlitwe zmowi
cisza
don Alessandro drzemie
-modlitwe do kogo? -zapytala Emanuelle
-do Boga podziekowac za dary-Odparl Roberto
- Boga nie ma, sa niewolnicy co cala wiosne siali plewili i zbierali to co my teraz jemy
-Boj sie Boga dziecie, jak tak mozna- odparl don Marco
- boga nie ma- upierala sie przy swoim Emanuela
-Moj Boze mozemy zaczac jesc- zapytala znudzona Marita
- Boga nie ma!!!- odparla z naciskiem Emanuela
-Enrique moj chlopcze podaj ziemniaki- don Marco byl juz bardzo glodny
- po co jest to wolne miejsce- spytala Izaura
- dla nieznajomego wedrowca ktory zawsze moze przyjsc i sie posilic- odparl don Marco
wchodzi Nieznajomy
- dzien dobry, czy jest wolne miejsce dla mnie?
- debil, kto tak przychodzi nieproszony - zauwazyla Izaura
- O Boze juz jemy?!? - obudzil sie don Alessandro
- BOGA NIE MA- zakrzyknela Emanuella i zalala sie lzami
- tak moja najdrozsza nie ma- probowal pocieszac Jose Emilio
- Nastepny heretyk, dobrali sie- zaznaczyl po cichu don Marco- wydziedzicze ich chyba jak sie nie ustosunkuja po mojej mysli
Wpada Fidelito
-Mamy nowego gubernatora, straszny mruk nic mu sie nie podoba , co dzis na obiad- wystrzelil jak z muszkietu
- Nowy gubernator!!! az podskoczyly Izaura Marita i Emanuela ale dwie ostatnie opadly rownie szybko pod strasznym wzrokiem swych narzeczonych
- tylko mi sie suki nawet nie zblizac moj ci on- zawarczala Izaura
- Boze co za slownictwo- odparl Roberto
- BOGA NIE MA - zawrzeszczala Emanuela i znow zalala sie lzami
- Nie pojemy dzis - strapil sie nieznajomy zlapal bulke, banana i wyszedl

Odpowiedz do tematu
Skocz do:  

Pełna wersja forum
Powered by phpBB © phpBB Group
Design by Vagito.Net | Lo-Fi Mod.