Forum KGB
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Love is in the air
Autor Wiadomość
shimatta 
Docent
Już mgr inż.!



Wiek: 33
Dołączyła: 15 Lut 2008
Posty: 813
Skąd: z Gryffffffffindoru
Wysłany: 2009-09-29, 09:08   

shim włazi do haciendy. Wokół cicho, wszystko wymarłe
- Lena, gdzie jesteś? – jedna druga sióstr Matte zaczęła drzeć się na całe gardło.
- Kim jesteś? – nagle zza pleców dał się słyszeć dziwny głos. Shim odwróciła się i zamarła.
- SMOK!! – pisnęła szczęśliwa.
- Jaki tam smok? Wiedźmin jestem – odparł nowo przybyły.
- A. Jak nie smok to spadaj – shim wróciła do poszukiwań siostry. Co tu za bajzer się zrobił. Istny śmietnik. Pewnie Prochowaty znów się obija po kątach – LENA!!
- Czego się drzesz?
- Spadaj, Nie-Smok. LENA!
- Shim? To ty? Co ty tu robisz?
- Stoję i cię wołam – padła ambitna odpowiedź
- Jeju, geniusz – jęknął geralt
- Kto to?
- Nikt. – padła kolejna, szybka tym razem odpowiedź. – Co tu takie cmentarzysko?
- A nie wiem. Jakoś tak wyszło.
- Carramba! – dało się słyszeć w głębi ruiny. Lena słysząc ten głos schowała się za plecy siostry.
- Eee... czego się ona boi – spytał Wiedźmin
- A skąd mam wiedzieć. Właśnie wróciłam.
- Właśnie! Dlaczego odeszłaś!
- Ał. Nie bij mnie. Poszłam se, bo miałam dość molestowania. Ale wróciłam, bo mieli tu dobre alkohole – odparła rozmarzona shim.
- Właśnie. Idę pić. Kto się przyłącza
- Ja! – odparł szybko geralt
- A jesteś smok?
- Nie.
- To spadaj – siostry Matte zaczęły iść w głąb hacjendy gdy usłyszały;
- Greaauum. – zaskoczone odwróciły się i popatrzyły na geralta jak na idiotę.
- Co to było? – spytała Lena
- Smok. – odparł geralt. – Teraz mogę iść pić?
- A dawaj. Opróżnimy barek Don Marco. :drunk:
_________________
Fuck no! I think that I could be an optimist
W każdy forum jest jedna fajna rzecz. Rum.
 
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2009-09-30, 12:57   

Nieznanego obudził ból głowy. Przypomniał sobie, że poprzedniego dnia odbyła się wielka libacja z okazji setnych urodzin dziadzia Alessandro (który miał już tak głęboką demencję, że nosił się na czarno w żałobie po sobie samym). Gdy spróbował wstać okazało się, że leży wśród gruzu, w ruinach domku dla gości. To była dopiero impreza, o! - pomyślał. Myślenie bolało, ale to było nic w porównaniu z bólem istnienia rozchodzącym się z dwóch punktów - głowy i wątroby. Nasz bohater stwierdził, że chyba się starzeje i musi ograniczyć spożycie napojów wyskokowych - co najwyżej litra na łebka! I druga na głowę.

Kiedy Niezany doszedł do siebie i głównego budynku hacjendy da Silva spotkał cztery siostry siostry Mate Mate i faceta z głową smoka. Coś mu w tym obrazku nie pasowało... Jasne! Shim przemalowała się na rudo!

- Eghm... - usiłował przemówić, ale gardło odmówiło posłuszeństwa - ghr... Co tu robisieee?
- O, Nieznany się pojawił! Co tu się stało i gdzie jest cały alkohol Don Marca?
- Aaagh...taka mała babka... bibka! była i zdaje się, że wypiliśmy wszystko, co szef miał w piwnicy... i trochę różnych likierów z garażu też. Eee... dziewczyny... wybaczcie pytanie, ale... co tu robi ten facet udający smoka?
- Szuka dziewicy! - palnęła Shim.
- A to one jeszcze nie wyginęły?
Nie ma Boga i nie ma dziewic - zawył wiatr głosem Emanuelle.
- Chyba mam omamy słuchowe... - zasępił się Nieznany - to pewnie ten karp w galarecie, którym wczoraj zagryzałem... musiał być troche nieświeży... tak, to musiał być ten przeklęty karp.
- Jak to: wypiliście wszystko? - odezwała się nagle Lena - chcesz powiedzieć, że opróżniliście całą piwniczkę? Nic już nie ma? Shim, zmywamy się stąd!
- O żesz w usta! - skomentowała wściekła, ale zawsze kurw.. cool... kulturalna Shim Mate - masz rację! Idziemy na sąsiednią hacjendę! Tam musi być jakaś cywilizacja! I zagrycha! Odchodzimy stąd z niesmakiem! I z niesmokiem!
- Tak, idźcie już - mruknął Nieznany - ale obudźcie mnie jak wrócicie. One zawsze wracają, carramba...


Hasta la vista, Amigos :nieznany:
Nieznany
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2010-10-29, 22:55   

Siostry Mate jednak nie wróciły (podobno Lena habilituje się w dojeniu krów a Shim sprzedaje swoje usługi po jakowychś karczmach, ale to niesprawdzone plotki są, równie dobrze mogą przebywać w barłogu wujka de Rujasa, który ostatnio nie wysunął ch...oćby nosa z piwnicy), ale na ich miejsce przybyły ze sąsiedniej hacjendy bliźniaczki o podobnie brzmiących imionach Tifa i Tina. Oczywiście pierwszy spotkał je na swojej drodze Nieznany, wiedziony swym szóstym zmysłem i lornetką.


- O kur..nik, stodoła, droga na Ostrołękę, czyżbym znowu widział podwójnie? Nie! To muszą być bliźniaczki! Pewnie bym tego nie zauważył, gdyby jedna z nich nie była w sukience a druga bez...


- Buenos dias, senior - odezwała się jedna z sióstr - czy to hacjenda rodu da Silva?
- Tak, no hej, dziewczyny, co tu robicie?
- Mamy tu pracować, jesteśmy na wymianie za siostry Mate, ma pan od nich pozdrowienia, zwłaszcza od Leny. Ale myśmy się jeszcze nie przedstawiły... Ja mam na imię Tifa a oto moja siostra, Tina.
- Ach, cudownie, bliźniaczki pode mną, moje marzenia się spełniają, yyy... znaczy... dawno już marzyłem o nowych pracownicach... Witajcie, dobrze trafiłyście, to dom da Silva a jestem szefem służby tej hacjendy. Chodźcie za mną.

Po chwili.

- Tifa, czy twoja siostra zawsze jest taka milcząca?
- Och, ona tak zawsze, milcząca i pokorna. Choć... bywa jeden wyjątek - faceci. Nooo... wie pan... ja nie mam odwagi do mężczyzn, a Tina, to ladaco, lafirynda i w ogóle panna gościnna w kroku, mówię panu, jak już mam ochotę na jakiegoś faceta, to wystarczy, że jej powiem "Tina! Kuś!" i jak ona ruch...ruszy kusić! Jak się zakręci, zaczyna zrzucać fatałaszki choćby nawet na środku drogi! Jeszcze jej się żaden facet nie oparł! A wtedy, jak ona już go ma, to się wycofuje a na jej miejsce wchodzę ja, a facetom nawet myśl do główki nie przychodzi, że jest nas dwie.

Nieznany uznał, że musi się napić, bo zaschło mu w gardle, i stwierdził filozoficznie, że sypianie w jednym łóżku z Maritą i Emanuelle, to z pewnością nie to samo, co z bliźniaczkami. Postanowił, że koniecznie musi sprawdzić, na czym polega różnica.

- Tifa, droga połówko uroczego tandemu, jeszcze ci tego nie mówiłem, ale zanim zostaniecie ostatecznie przyjęte do służby, to musicie przejść egzamin, dziś wieczorem w mojej sypialni.
- A co, będzie nas pan przepytywał z cosinusów? Bo ja jestem w tym dobra!
- Hehe, bingo, poruch... poruszymy też inne figury, ale kwestia trójkąta zostanie rozpatrzona dogłębnie równolegle i prostopadle, carramba!


Hasta la vista, Amigos. :nieznany:
Nieznany
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
Ravena 
Przyjaciel forum
Wiedźma Cwaniara


Wiek: 37
Dołączyła: 13 Sty 2009
Posty: 2524
Skąd: Wiedźmi Las
Wysłany: 2010-10-30, 11:56   

Ach, nie mogę się doczekać, kiedy wyjdzie na jaw ten fakt, że Tifa jest córką Seniora Ignoto :lol:
NN kazirodztwo? Za dużo anime się naoglądałeś :hehe:
_________________
Le Café
 
 
jacek 
Przyjaciel forum


Wiek: 53
Dołączył: 16 Lut 2007
Posty: 8817
Skąd: Puławy
Wysłany: 2010-10-30, 12:42   

Ravena napisał/a:
Za dużo anime się naoglądałeś :hehe:


naoglądał :?: - NN wyskoczył z anime 8) :lol:
_________________
https://www.facebook.com/Kraina.komiksu
 
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3050
Wysłany: 2011-06-17, 14:52   

a cóż to za Sodoma i Gomora? :shock: ja się boję tego zlotu... :zdziwko:
 
 
Tifa Lockhart 
Przyjaciel forum


Wiek: 26
Dołączył: 30 Gru 2008
Posty: 666
Skąd: Wilcza Dolina
Wysłany: 2011-06-17, 15:46   

Geralt- nie bój się to nie boli :lol:
Nieznany, nie wiem co pijesz/palisz, ale napisz coś jeszcze. :lol:
 
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2011-06-17, 16:45   

Ravena napisał/a:
Za dużo anime się naoglądałeś
Jeśli chodzi o animowane filmy, to ja lubię tylko taką jedną bajkę... tylko jak to szło... a, już wiem: "Tom and Geri" :hehe:

geralt napisał/a:
a cóż to za Sodoma i Gomora? ja się boję tego zlotu...
A, to tylko i aż nasza telenowela. :D Jak ktoś ma Wenę (albo jej zupełnie nie ma :lol: ), to czasami coś dopisuje, ostatnio najczęściej ja. Większość bohaterów już tu nie bywa albo wpadają sporadycznie, ale najsłodsze jest to, że wciąż przybywają nowi. :P

--------------

Emanuelle opalała się na tarasie hacjendy, ubrana tylko w krem do opalania i niebieski lakier do paznokci, gdy nagle usłyszała rżenie konia. I nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że już od lat nie było tu koni, od czasu, gdy wujaszek de Rujas zamiast w drzwi swej piwniczki trafił w drzwi stajni (był nieco (bardzo) skacowany i zawiódł go CBŚ... eee... nie, coś nie tak... GPŚ?), dopadł konia i zwalił go na podłogę kilkoma ruchami, w myśl zasady "pańskie oko konia tłucze".

To był już ostatni koń. Tym większe było zdziwienie Emanuelle, że po rzuceniu okiem w bramę hacjendy (trafiła, ale to było tylko szczęście nowicjusza) zobaczyła... smoka na koniu! Zamrugała oczami. Trzepot jej rzęs wywołał burzę w Teksasie i wybuch wulkanu na Islandii, ale nie zwróciła na to uwagi. Natomiast zwróciła uwagę na bardzo istotną kwestię:
- Nie ma smoków!
A na wszelki wypadek dodała:
- I Boga też nie ma!

Wiedźmin Geralt, który od kilku tygodni, usiłował bezskutecznie zdjąć z głowy przeklętą głowę smoka, która się zaklinowała i nie chciała się ruszyć (normalka... zakład po pijaku... miał stanąć w niej przy Wawelu, łyknąć bimbru i podpalić chuch... smocza głowa się zaparzyła i finito!), zsiadł z konia i podszedł do naszej bohaterki.
- Yyy - zagaił na jej widok - czy masz może narzędzia? Muszę się pozbyć głowy!
- A, no tak, kolejny, stracił dla mnie głowę! - odrzekła Emanuelle - Nuuda. Chyba się pójdę pobawić granatem, to mnie rozerwie choć na chwilę...
Geralt, widząc, że nic nie wskóra z tą nagą laską (ostatnio mu się to zdarzało, chyba z przećwiczenia, im bardziej mu twardniały mięśnie... choć trening na sucho, czyli pompki, wychodził mu na prawdę dobrze!) ruszył w poszukiwaniu kogoś, kto mógłby mu pomóc. Wnet napotkał Nieznanego, siedzącego na drzewie z aparatem fotograficznym z długaśnym obiektywem, skierowanym tam, gdzie była jeszcze przed chwilą Emanuelle.
- Hej, my się już chyba znamy, ty jesteś Nieznany?
Wiedział, jak to brzmi, ale nic nie mógł na to poradzić. Nie, dopóki miał głowę smoka.
- Tak, to ja, tak tu sobie... ptaszki fotografowałem...
- Znaczy - gej?
- No coś ty, nie kumaty? Przecież fociłem dziewuchy! O, tu golusieńka Emanuelle, już sobie poszła, wypłoszyłeś ją! Kawałek dalej, w ogródku, Izaura, ostatnio jej coś odbiło i zrobiła się religijna. Weszła między klomby i chwali Boga na rurze...tfu! na różach...
- Dobra, dobra, wszyscy się tak tłumaczą, a póki co czy mógłbyś mi pomóc? Muszę się pozbyć tej przeklętej głowy smoka!

Geralt udał się za Nieznanym do warsztatu, gdzie Nieznany pokazał mu swój sprzęt. Geralt zagulgotał, nie wiadomo, czy ze strachu, czy ze śmiechu. Wspólnymi siłami udało im się jakoś pozbyć głowy smoka. Gdy Geralt spojrzał w lusterko zauważył, że nie tylko pozbył się smoczej głowy, ale też, nadpalonych wcześniej, brwi. Nieznany, widząc skrzywioną minę wiedźmina, pocieszył go:
- Nie martw się, nie ma tego złego i tak dalej! Teraz będziesz mógł wmawiać laskom, że straciłeś brwi w walce ze smokiem, carramba!

Hasta la vista, Amigos! :nieznany:
Nieznany
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
burli 
Przyjaciel forum


Wiek: 31
Dołączyła: 20 Gru 2008
Posty: 1514
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-06-17, 20:25   

Nieznany napisał/a:
Ravena napisał/a:
Za dużo anime się naoglądałeś
Jeśli chodzi o animowane filmy, to ja lubię tylko taką jedną bajkę... tylko jak to szło... a, już wiem: "Tom and Geri" :hehe:

to Ci się udało :smiech:


Nieznany napisał/a:
Geralt udał się za Nieznanym do warsztatu, gdzie Nieznany pokazał mu swój sprzęt. Geralt zagulgotał, nie wiadomo, czy ze strachu, czy ze śmiechu.


to tym bardziej :lol:
_________________

 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2011-06-17, 22:53   

Cieszę się, że Ci się podoba. :D No ale sama tego chciałaś - wystąpisz w następnym odcinku. :P

-------

Kiedy wiedźmin doszedł do siebie po amputacji głowy (co prawda tylko smoczej, ale zawsze, droga Komisjo Noblowska!) wsiadł na konia i odjechał ku zachodzącemu słońcu i wjazdowi na autostradę, Nieznany zajrzał do kuchni. Od kilku tygodni pracowała tu nowa kuchareczka, Agnes de Burlesque, potomkini dawnej francuskiej szlachty, która wyruszyła do południowej Ameryki na początku XIX wieku w poszukiwaniu swego miejsca na ziemi. Jeśli chodzi o nią samą, to ona wolała raczej swoje miejsce na łóżku. I na dywanie. I w kuchni na stole też.
- 'Allo, 'allo! - zagaił Nieznany.
- Nieznany, przytul mnie!
Nieznany nie miał innego wyjścia, jak tylko zacieśnić kontakt ze służbą...
- Och, Nieznany, rozpalasz mój niewygasły piec! Przyjdź do mnie wieczorem, już się nie mogę doczekać, kiedy znów będę mogła skonsumować twoją bagietkę!
- Na Boga, dziewczyno, ty mnie wykończysz! Jeśli tylko mi się uda wyrwać się z objęć gnijącego ciała Emanuelle, to przyjdę.
Na to, jak cień z zaświatów, wkroczyła Emanuelle.
- Nieznany! Po pierwsze: nie ma Boga! A po ostatnie: dlaczego tak się tulisz do tej kobiety?
- Ty głupia... senorito! Nie widzisz, że ona stoi cały dzień przy kuchni, byś mogła zjeść na czas śniadanie, obiad i kolację? Już ją tak bolą nogi, że omal nie zemdlała, w ostatniej chwili udało mi się ją podtrzymać!
Puk, puk.
- Tak? Przecież słyszę, że ją pukasz!
Puk, puk.
- To nie ja! To do okna ktoś puka!
Nieznany poszedł sprawdzić, kto stoi za oknem i czego chce. Okazało się, że to Geralt.
- Dzień dobry! Czy jest suchy chleb dla konia?
- Nie ma. Nasz chleb jest zawsze świeży!
- To hasło, idioto! Jestem z ruchu oporu.
- Znaczy, ruchacie do oporu? - zainteresowała się Emanuelle i nawet jakby na chwilę się zarumieniła.
- Eee... no niezupełnie. A teraz słuchajcie, bo nie będę powtarzał! Mam tu obraz "Mona Linka".
- Ten z wielkimi....? - zainteresowała się Emanuelle.
- Tak, ten sam - rzekł Geralt - musicie go przechować. Senorita Linka chce go odzyskać, a on nie może się dostać w jej ręce, to wielkie dzieło i należy do dziedzictwa kulturalnego naszego kraju!
- No i są tam te wielkie... - dodał Nieznany.
- Si, senor. Ukryjcie go, a ja po niego wrócę, kiedy będę mógł. Być może przyślę kogoś w zastępstwie. Podaję hasło: "najlepsze kaszany są na ulicy Wiejskiej". Odzew: "Wybory odbędą się jesienią".
Nieznany rzucił okiem na obraz i uznał, że najlepszą skrytką będzie ściana nad jego łóżkiem, by mógł regularnie spoglądać na to dzieło sztuki i dwa dzieła Natury przed... i po śnie też.
- Wypełnię swoje zadanie, jak przystało na patriotę! W razie potrzeby będę go bronił piersią, carramba!

Hasta la vista, Amigos :nieznany:
Nieznany
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
burli 
Przyjaciel forum


Wiek: 31
Dołączyła: 20 Gru 2008
Posty: 1514
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-06-18, 00:02   

lubię "Alo Alo!" dziękuję Ci za swój udział w tym odcinku ale niestety mam nadzieję, że akurat Francuzów nie mam we krwi
_________________

 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3050
Wysłany: 2011-06-18, 04:59   

Cytat:
To nie ja! To do okna ktoś puka!
Nieznany poszedł sprawdzić, kto stoi za oknem i czego chce. Okazało się, że to Geralt.

Jak Geralt naprawdę zapuka, to skończy się sielanka w telenoweli :p Łącznie z wszelkim zboczeństwem i wykolejeństwem :lol:
 
 
weronik 
Przyjaciel forum
Żywy trup


Wiek: 41
Dołączyła: 04 Mar 2005
Posty: 11609
Skąd: ze snu
Wysłany: 2011-06-18, 10:22   

:lol: :lol: :lol:
Ja też lubię allo allo i zawsze chciałam być Rene :oops: :lol:
_________________
Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
 
 
Lean val Tirach 
Prorektor
Leanan sídhe


Wiek: 35
Dołączyła: 07 Maj 2008
Posty: 4147
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-06-18, 12:36   

Nieznany napisał/a:
Mam tu obraz "Mona Linka".
- Ten z wielkimi....? - zainteresowała się Emanuelle.

:shock: :lol: :lol: Jakie to miłe uczucie być natchnieniem dla jakiegoś artysty. :lol:
_________________
"Zombies again, huh? I wonder who can be so stupid to bring dead back to life..." Undertaker from Kuroshitsuji
Everyone wants a magical solution for their problem, but everyone refuses to believe in magic.
"Guys who are so intense for no reason get on my nerves." Tsukishima Kei
 
 
 
Patrisja 
Towarzysz


Wiek: 28
Dołączyła: 07 Lut 2008
Posty: 398
Wysłany: 2011-06-18, 23:00   

O reanimowano temat, a dni coraz gorętsze :lol:
 
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
  Wysłany: 2011-11-27, 11:45   

Ze zdziwieniem zauważyłem, że w naszej telenoweli nie było jeszcze Raveny. :shock: Natychmiast biorę się za naprawianie tego fo pa, bez względu na to, jak by się go nie pisało. ;)

-------------

Pewnego dnia u wrót hacjendy rodu da Silva stanęła jakaś wiotka dziewoja w okularach. Pierwszym, który ją zauważył był Nieznany, który zupełnie przypadkiem kręcił się po podwórzu w oczekiwaniu na jej przybycie .
- Witam, szuka pani kogoś?
- I tak i nie. Ale może ja się najpierw przedstawię. Nazywam się Rivana Cuervo i jestem dyplomowaną iberystką. Zajmuję się również szamaństwem.
- Iberystka i szamanka? znaczy - specjalizuje się pani w przeklinaniu po hiszpańsku?
- Si, senor, można to tak ująć. Język hiszpański, to moja pasja. Generalnie język, to moja pasja. Pan wie, o czym ja myślę?
- Chyba wiem i stwierdzam, że pani umiejętności mogłyby być bardzo przydatne w tej hacjendzie, ale to ustalimy może przy kawie.
- KAWIE? GDZIE JEST KAWA? CHODŹMY JUŻ, SZYBKO!
- Eee... proszę się uspokoić! Gdzie mnie pani ciągnie? Nie, nie tam, proszę nigdy nie schodzić do tych piwnic, bez względu na to co lub kto tam jest, jedno jest pewne - tam nie ma kawy. Proszę tędy, do kuchni.
- Ay, dios mio! Jaki wypasiony ekspres, full wypas! A kawa, gdzie jest kawa? Kawa!!
- Proszę się uspokoić, proszę zajrzeć do tamtej szafki, powinno tam być jeszcze parę kilo.
- Yyy... parę kilo?
- No tak, to nie wie pani nawet, czym się zajmuje rodzinka da Silva?
- Podobno macie jakieś plantacje, tyle wiem.
- Jakieś plantacje, to ma Paco spod budki z tequilą. My mamy dwieście pięćdziesiąt hektarów pól uprawnych obsadzonych kawowcem!
Rivanie zaparło dech w zgrabnych piersiach i natychmiast zaczęła przeliczać, ile to będzie filiżanek kawy. Nie brakowało jej wyobraźni, więc zabrakło jej skali dopiero przy szesnastym zerze po jedynce. Pewnie nadal by wstrzymywała oddech, gdyby Nieznany nie postawił przed nią filiżanki mocnej, smolistej, esencjonalnej kawy.
- Hmm.... kawa jest pyszna! I jaka mocna i czarna, jak sam Szatan! Jak się nazywa ta kawa? Muszę mieć jej więcej, dużo więcej!
- Nazywa się Nergalito. Proszę sobie dolać. Yyy... nie, nigdy jeszcze nie parzyłem kawy w baniaku, ale skoro pani nalega... tak, proszę się czuć jak u siebie w domu, skoro ma pani tu pracować, tam znajdzie pani łopatę a hałda kawy jest zaraz na prawo od wejścia.
Kilkanaście minut i dwie i pół litra kawy później Rivana uspokoiła się na tyle, że mogli przejść do interesu. Znaczy - do interesów, oczywiście.
- A zatem filolożka... tak, myślę, że nadała by się pani tu jako guwernantka. Co prawda właściciele nie posiadają potomstwa, ale jest tu młody narybek w służbie, Tifa i Tina, im z pewnością przydały by się lekcje. No i przy okazji mogła by pani popracować z senioritą Emanuelle, bo ma problemy z dykcją. Strasznie sepleni podczas seksu oralnego a ostatnio, kiedy chciała powiedzieć do mnie "mam ochotę na szalony, nieokiełznany seks z tobą dziś wieczorem, w nocy i jutro do południa", wyszło jej "spieprzaj dziadu". Tak, koniecznie musi popracować nad dykcją. A co do pani umiejętności jako szamanki, to z pewnością da się je również wykorzystać. Czasami bywa tu taki jeden wiedźmin, skarżył mi się, że ma problemy z potencją, jakieś zioła lub coś w tym stylu z pewnością mogły by mu pomóc.
- Cóż, mogę się tym zająć. Dziewczynkom zaproponuję na początek znanego argentyńskiego pisarza polskiego pochodzenia, niejakiego Gombrowicza, niedawno na hiszpański przetłumaczono jego głośną w pewnych kręgach książkę "Ferdydurke". Co do Emanuelle, to mogę się zająć jej dykcją, mam na podorędziu kilka łamańców językowych, które pozwolą jej wytrenować się tak, że giętki język powie, co pomyśli głowa, na przykład "w Buenos Aires chrząszcz brzmi w trzcinie". A i problemem wiedźmina mogę się zająć, mam nawet przygotowane odpowiednie cukierki ziołowe, tak na wszelki wypadek, jeśli pan wie, o czym myślę.
- Taaak... no i żaden pan, po prostu Nieznany! Uhm, ale tak na sucho nie będziemy przechodzić na ty! W swoim pokoju mam więcej pysznej kawy! No i koniecznie musisz mi pokazać, jak to jest z tym giętkim językiem. To może być bardzo pouczające, carramba!

Hasta la vista, Amigos :nieznany:
Nieznany
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
Ravena 
Przyjaciel forum
Wiedźma Cwaniara


Wiek: 37
Dołączyła: 13 Sty 2009
Posty: 2524
Skąd: Wiedźmi Las
Wysłany: 2011-11-28, 21:27   

KAWA!! Zostaję na tej hacjendzie na zawsze :twisted:
I żeby ukrócić zapędy Nieznanego, to od razu chyba wyznam miłość Emmanuelle :lol:
I kiedy Lin powie seniorowi, ze Tifa to jego nieodrodna Córa? :P Jakieś zapętlenie akcji by się przydało... 8)
_________________
Le Café
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2011-11-28, 23:04   

Da się zrobić, ale dopiero jak znów złapie Wenę za... za to, za co się łapie Wenę. :P







Za warkocz, oczywiście. :doh:
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
Lean val Tirach 
Prorektor
Leanan sídhe


Wiek: 35
Dołączyła: 07 Maj 2008
Posty: 4147
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-11-28, 23:45   

Ravena napisał/a:
I kiedy Lin powie seniorowi, ze Tifa to jego nieodrodna Córa? :P


Spoko loko - może najpierw spróbuję wmówić to kilku innym panom. :smiech:
_________________
"Zombies again, huh? I wonder who can be so stupid to bring dead back to life..." Undertaker from Kuroshitsuji
Everyone wants a magical solution for their problem, but everyone refuses to believe in magic.
"Guys who are so intense for no reason get on my nerves." Tsukishima Kei
 
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2012-12-25, 15:07   

Jako rzekłem:
Cytat:
Większość bohaterów już tu nie bywa albo wpadają sporadycznie, ale najsłodsze jest to, że wciąż przybywają nowi.
Nie mam ostatnio Weny, ale trzeba ruszyć z miejsca telenowelę choć raz na rok, bo się zastoi. :D

-------------

Nieznany czuł się nieco nieswojo, od kiedy Lin powiedziała mu kilka dni temu, że Tifa jest jego córką. A takie miał plany... występowała w nich Tifa, wata cukrowa, końskie siodło i pejczyk... Niestety w tej sytuacji musiał zwolnić Tifę ze służby, odeszła z hacjendy razem z Tiną, która okazała się wcale nie być jej siostrą. Tylko bratem! Nieznany szeptał do siebie z goryczą "kazirodczy związek pod dachem rodziny da Silva... i ja nie miałem w nim udziału... to karygodne!".

Dość szybko doszedł jednak do siebie, ponieważ zauważył na horyzoncie jakiś ruch. Hmmm... czyżby stary piernik de Rujas wyszedł na łowy? Nieee... to jakiś człowiek na koniu! Wróć! Nie człowiek - kobieta! To chyba ta... Mississipi? Nie, to było gdzieś bliżej... Amazonka! Tak, Amazonka! No to jak będzie nieładna, to każe jej spływać...

- Witaj!
- Dzień dobry, czy to hacjenda familii da Silva?
- Jak najbardziej.
- To świetnie! Podobno jest tu wakat na pokojówkę a ja szukam pracy.
Ha, szuka pracy! Amazonka! Jeszcze tej nocy dotrę do jej źródeł, hehe... Nieznany aż zatarł ręce z zadowolenia.
- Zimno panu?
- Nie, czemu pytasz? I jak ty się właściwie nazywasz?
- No bo widziałam, że zacierał pan ręce... a na imię mam Carolina.
- Dobrze, Carolino, ja jestem Nieznany, pracuję tu jako majordomus. Znaczy - będę na t... nad tobą! Zaprowadź swego konia do stajni. Nie, nie te drzwi! Tam są piwnice, nigdy tam nie schodź! O tak, to właśnie tu. Chodź, przejdziemy teraz do kuchni, opowiem ci o rodzinie da Silva i przede wszystkim o tym, czego będę od ciebie wymagał po pr... znaczy - w czasie pracy, oczywiście.

W kuchni.
- A nie zapytałem cię - skąd masz właściwie takiego pięknego rumaka? Wydaje mi się, że już go kiedyś widziałem...
- Ach, to koń niejakiego Geralta, podarował mi go. Stwierdził, że ma dość pracy wiedźmina, zamienia miecz na mandolinę i zostaje bajarzem. Będzie układał wierszowane sagi i wyśpiewywał je swoim dyszkantem. No i koń mu już niepotrzebny. Ach, no i właśnie od niego dowiedziałam się o tej hacjendzie.
Nieznany pomyślał, że Geralt pewnie znowu zaczął jakąś pracę pod przykryciem dla ruchu oporu. Ach, no tak, faktycznie coś wspominał o jakiejś dziewoi, że chce z nią popracować pod przykryciem - bodajże pod pledem...
- No tak, to wiele wyjaśnia. Dobra, pogadamy za chwilę, ale faktycznie zaczyna sie robić chłodno, poczekaj tu a ja muszę iść wytarmosić ucho naszemu pachołkowi, już dawno powinien był dołożyć węgla do pieca! Przy okazji wywalę do śmietnika te plastikowe i szklane butelki...
- Co?? Węgiel? Palicie węglem? To może jeszcze zaczniecie przypalać jedzenie palnikami acetylenowymi? To nieekologiczne, senior! A do tego, o zgrozo, chce pan wyrzucić do jednego kosza plastik i szkło?
- No, owszem...
- O matko!
Carolina tak zawrzała, że ze złości zaczęła szarpać własy z głowy i ubranie na sobie. Nieznanemu się to nawet podobało. Goła łysa laska... coś w tym jest!
- Ach, to ty musisz być tą całą... eee... łyżką? Loszką? Ekokoleżką? Ekokoleżanką?
- Ekolożką, senior!
Carolina jeszcze bardziej się zacietrzewiła, ale przestała drzeć włosy z głowy i nawet nieco poprawiła ubranie, choć poprawione wyglądało gorzej niż potarmoszone. Nieznany zauważył coś w rozdarciu bluzki.
- Hej, a co ty tu masz? Tatuaż? To jakaś literka... N?
- Ale proszę się nie gapić na mój biust!
- Dobra, jeszcze parę godzin mogę się nie gapić.
- Słucham?
- Przecież nic nie mówiłem.
- Acha. A co do tatuażu... to raczej nie pańska sprawa, ale dobrze, powiem panu: to rzeczywiście literka "N" oznaczająca naturę - no i jest umiejscowiona blisko serca, bo ja kocham naturę!
- W porządku, nie mam nic przeciwko tatuażom, sam mam pingwina na pośladku a Agnes, nasza kucharka, ma niemal całe plecy wytatuowane. Ponoć we wczesnej młodości była majtkiem na żaglowcu... no w każdym razie coś wspominała o majtkach i marynarzach, ale kto ją tam wie, carramba!


Hasta la vista, Amigos :nieznany:
Nieznany
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Forum administrowane przez: Grimlock, Nieznany


ebook.najlepsze.net
Darmowe Statystyki cjc!
Katalog stron www
katalog stron
Katalog stron internetowych Sznurkownia.pl