Love is in the air
Odpowiedz do tematu

:
Przyznam, że... kopara mi opadła :strach:

To jest to twoje wykorzystywanie w innych wątkach poza geraltowym, Nieznany?

Aż strach się bać, co w tej twojej głowie siedzi...

***
I przykro mi bardzo, ale nie znam hiszpańskiego... chociaż bardzo chciałabym znać
Może po maturze i egzaminie zawodowym znajdę czas, by uczyć się francuskiego, włoskiego i hiszpańskiego- bo to bardzo piękne języki

"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
:
Caroline* napisał/a:
Przyznam, że... kopara mi opadła

To jest to twoje wykorzystywanie w innych wątkach poza geraltowym, Nieznany?

Aż strach się bać, co w tej twojej głowie siedzi...
Ależ to było ledwo preludium, poczytaj cały wątek, to się przekonasz. :lol:

Caroline* napisał/a:
I przykro mi bardzo, ale nie znam hiszpańskiego... chociaż bardzo chciałabym znać
W takim razie zmieniam teksty po hiszpańsku na polskie - identyczne lub podobne. :)

Caroline* napisał/a:
Może po maturze i egzaminie zawodowym znajdę czas, by uczyć się francuskiego, włoskiego i hiszpańskiego- bo to bardzo piękne języki
A do jakiej szkoły chodzisz? W sensie - skoro masz zdawać egzamin zawodowy? (jeśli nie chcesz - nie odpowiadaj :) )

"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"
:
jaro napisał/a:
- Eta wy? – zapytał po rosyjsku Don Sombre
- Niet – usłyszał – Eta ja


:hehe:

****

Nieznany napisał/a:
A do jakiej szkoły chodzisz? W sensie - skoro masz zdawać egzamin zawodowy? (jeśli nie chcesz - nie odpowiadaj :) )

Przecież ja tego nie ukrywam- do technikum chemicznego (w Olsztynie, jeśli to ma jakieś znaczenie). W czerwcu będę zdawać egzamin na technika ochrony środowiska

Nieznany napisał/a:
Caroline* napisał/a:
Przyznam, że... kopara mi opadła
Ależ to było ledwo preludium, poczytaj cały wątek, to się przekonasz. :lol:

Tak czytam i czytam i coraz bardziej mi opada... :shock:

Ostatnio zmieniony przez Caroline* 2012-12-25, 17:49, w całości zmieniany 3 razy
"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
:
Caroline* napisał/a:
Tak czytam i czytam i coraz bardziej mi opada...
No ja myślę. :lol2:

"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"
:
jaro napisał/a:
- Jura – rzucił pewnym tonem – Skażi Borysu Wsiewołodowiczu, ze stary Don Marco zrobił klauzulę.
- Da, ja skażu – odpowiedział Jura Krakowska-Częstochowskji.

Może się czepiam, a może... to kwestia tego, że język rosyjski jest mi bardzo bliski...
W każdym bądź razie drażni mnie zrobienie w jednej wypowiedzi (nie mówię tu o narracji) miksu rosyjsko-polskiego

"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
:
Caroline* napisał/a:
W każdym bądź razie drażni mnie zrobienie w jednej wypowiedzi (nie mówię tu o narracji) miksu rosyjsko-polskiego
Och, tu chodzi raczej o zabawę słowem, językiem, niż o staranne formułowanie wypowiedzi bohaterów. :)

"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"
:
Nieznany napisał/a:
Caroline* napisał/a:
W każdym bądź razie drażni mnie zrobienie w jednej wypowiedzi (nie mówię tu o narracji) miksu rosyjsko-polskiego
Och, tu chodzi raczej o zabawę słowem, językiem, niż o staranne formułowanie wypowiedzi bohaterów. :)

Czyli wychodzi jednak na to, że się czepiam... :cry:

"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
:
Caroline* napisał/a:
Czyli wychodzi jednak na to, że
wyciągnęłaś właściwy wniosek. ;) Kapke się czepiasz. :twisted:

"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"
:
Nieznany napisał/a:
Caroline* napisał/a:
Czyli wychodzi jednak na to, że
wyciągnęłaś właściwy wniosek. ;) Kapke się czepiasz. :twisted:

Widocznie taka już moja natura...

***
A tak na marginesie "Za to, że popełniam błędy, przepraszam [...]"

"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
:
Mylić się jest rzeczą ludzką (czepiać się też ;) ), przecież Cię za to nie krytykuję a tylko wskazuje swoją wykładnię tego, o czym pisałaś. :)

"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"
:
Jakimś cudem przeczytałam całość... I widzę, że ten ostatni fragment w porównaniu do pozostałych jest jeszcze w miarę niewinny...

W fragmencie przedostatnim Nieznany mówi:
Nieznany napisał/a:
chciała powiedzieć do mnie "mam ochotę na szalony, nieokiełznany seks z tobą dziś wieczorem, w nocy i jutro do południa", wyszło jej "spieprzaj dziadu".

ładne rzeczy... To nawet, jak kobieta mówi NIE nie warto jej słuchać, bo myśli co innego?
Gwałt? Nie istnieje, bo przecież kobieta ZAWSZE CHCE :wow:
Too.. przerażające... nawet jeśli wypowiada się tak wyimaginowana postać z forumowego tasiemca...


Mogę się teraz spokojnie zabrać za rozbieranie sceny z moim udziałem do części pierwszych:

Nieznany napisał/a:
Wróć! Nie człowiek - kobieta!

Dzięki ci bardzo, Nieznany...
Jak kobieta, to już nie człowiek?
Nieznany napisał/a:
No to jak będzie nieładna, to każe jej spływać...

Przynajmniej nie kazałeś mi spływać... To już coś :lol:
Nieznany napisał/a:
- Co?? Węgiel? Palicie węglem? To może jeszcze zaczniecie przypalać jedzenie palnikami acetylenowymi? To nieekologiczne, senior! A do tego, o zgrozo, chce pan wyrzucić do jednego kosza plastik i szkło?

no no... z ust mi to wyjąłeś, senior :) Przynajmniej kropla mnie jest w tej Carolinie...
Nieznany napisał/a:
- Dobra, jeszcze parę godzin mogę się nie gapić.
- Słucham?

no właśnie... słucham?

Ależ erotoman z tego Nieznanego... Chyba każdą już bohaterkę "telenoweli" zaliczył, poza (jeszcze) Rivaną i Caroliną...
Że też te dziewczyny się dają na to złapać i nie przeszkadza im, że są tylko przygodą :shock: W ogóle w tym forumowym tasiemcu rola kobiety sprowadza się do jednego- zaspokojenia seksualnego mężczyzny (bądź kobiety), a sensem życia mieszkańców hacjendy jest seks...
A całej męskiej części obsady tylko jedno w głowie... to już się robi niesmaczne...
Niemal każda scena to bardziej lub mniej zawoalowana scena erotyczna...

Przecież miłość, to nie tylko seks... on jest tylko dodatkiem, a nie podstawą związku...
Więc gdzie jest ta tytułowa MIŁOŚĆ? Ale taka prawdziwa, PEŁNA... a nie tylko fizyczna.

Twierdzisz NN, że jesteś ROMANTYKIEM, a piszesz coś takiego... Ja bym takiego "romantyka", który by się zaczął do mnie dobierać już przy pierwszym spotkaniu pogoniła na zbity pysk... A na miejscu tej Caroliny wiała, gdzie pieprz rośnie...

***
Nie można by nieco wzbogacić ich życia?

Coś czuję, że zabiorę się energiczniej za poszukiwanie swojej zaginionej weny...

"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
:
Dobra... trochę tej weny udało się uszczknąć.
Napisałam ciąg dalszy tej sceny i zapewne jeszcze coś później dodam
****


-Do rzeczy, panie Nieznany. Mam tę pracę, czy nie?
-Jak się sprawdzisz w ł... znaczy się w pracy...
-A co miałabym zrobić na początek?
-Przejdźmy może do mojej sypialni... Pokażę ci...
-Pamięć mnie myli, czy... miałam pracować dla don Marco?
Carolina zaczęła się już denerwować <Nie ze mną te numery... Praca przez łóżko? To upokarzające... Nie jestem aż tak zdesperowana>
Głośno dodała tylko:
-Proszę mnie zaprowadzić do szefa!
-W tym domu ja decyduję, kto zostanie przyjęty do pracy...- nalegał Nieznany, coraz bardziej zbliżając swe ręce w kierunku jej bioder...
-Proszę trzymać ręce przy sobie!
<ostra... lubię takie> rozmarzył się Nieznany
-Stanowczo nalegam, by zaprowadził mnie pan do szefa!
-Jaki znowu pan? Nieznany jestem, a dla ciebie... Thomas. Tu wszyscy jesteśmy w rodzinie
-Proszę nie zmieniać tematu! Dobrze, Thomasie... niech ci będzie. Aczkolwiek czuję się niezręcznie, mówiąc do ciebie po imieniu, bo mógłbyś być moim ojcem...
-Don Marco powinien być w ogrodzie... Zaprowadzę cię do niego, skoro nalegasz. Ale nie licz na nic. Jak powiedziałem, to ja w tym domu decyduję, kto zostanie zatrudniony. Rozmowa z nim to strata czasu...

Carolina, podążając za Nieznanym, rozmarzyła się
<Ten podstarzały samotnik ma hajsu jak lodu i żadnego godnego spadkobiercy... Przecież wszyscy wiedzą, że jego krewnym zależy jedynie na jego majątku. Mógłby przynajmniej założyć filtry na kominy, postawić oddzielne śmietniki na każdy rodzaj odpadków, jakąś biogazownię albo wiatrak postawić... Nie powinno być trudno go przekonać z moim talentem dyplomatycznym>
Tymczasem Nieznany... myślał o czymś zupełnie innym:
<Poluje na grubą rybę... Co znaczy dla niej taka płotka jak ja? Starzeję się chyba... Pierwszy raz kobieta mi odmówiła. Ale jeszcze ją przekonam- tak, jeszcze dzisiaj będzie moja! Udowodnię tej zimnej pannie, że potrafię ją rozgrzać... do czerwoności>

Z zamyślenia wyrwał ich widok don Marco, przechadzającego się po ogrodzie.
-Don Marco, ta panienka przyszła tu w sprawie pracy- zaczął Nieznany
-I co z tego? To twoja działka!- zirytowany Marco nawet nie odwrócił wzroku w kierunku rozmówcy
-Piękny ogród! - krzyknęła Carolina w podziwie. Starała się jakoś przełamać lody.
Don Marco oniemiał... <ten głos... nie może być ziemski- to melodia dla moich uszu>
Odwrócił się w kierunku dziewicy, która wydała z siebie ten niebiański głos. Tak... coś mu mówiło, że ta dziewczyna musi być dziewicą. Emanowała z niej niepojęta czystość i niepowtarzalna uroda... Jego wiara w to, że miłość nie istnieje... runęła

Ostatnio zmieniony przez Caroline* 2012-12-29, 23:09, w całości zmieniany 2 razy
"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
:
Caroline* napisał/a:
ładne rzeczy... To nawet, jak kobieta mówi NIE nie warto jej słuchać, bo myśli co innego?
Gwałt? Nie istnieje, bo przecież kobieta ZAWSZE CHCE
Too.. przerażające... nawet jeśli wypowiada się tak wyimaginowana postać z forumowego tasiemca...
Znowu się czepiasz, Caro. :P Przecież to są żarty, na tym się opiera telenowela - na erotyzmie, niewybrednych żartach, grze słów... podobieństwo do prawdziwych postaci jest wyłącznie iluzoryczne. :)

Caroline* napisał/a:
ensem życia mieszkańców hacjendy jest seks...
Nieprawda, sensem życia don Marco są pieniądze, dla don Alessandro jest to marudzenie a na przykład sensem życia Fidelita jest sprawdzenie, jak smakuje to, co ma w nosie. I w uchu. I w... w sumie nigdzie indziej. :P

Caro, to jest telenowela, tu romantyzm jest albo posunięty do nieskończoności albo wcale go nie ma, półśrodki są niemożliwe. :lol:

Biedny don Marco, będę musiał go wybawić od tej proekologicznej miłości. :smiech: Jak tylko znajdę Wenę, to się odezwę. :P

"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"
:
Nieznany napisał/a:
Biedny don Marco, będę musiał go wybawić od tej proekologicznej miłości. :smiech: Jak tylko znajdę Wenę, to się odezwę. :P

proszę bardzo :)
ale możesz nie zdążyć :lol:

***

Nieznany napisał/a:
Nieprawda, sensem życia don Marco są pieniądze

Co to za życie, jak jego sensem są pieniądze...
Do grobu ich ze sobą nie weźmie. Nawet nie ma komu ich zostawić.
Może pora mu zmienić priorytety, nadać jego życiu głębszy sens?

Szkoda mi się tego faceta zrobiło... :cry:

Ma świadomość, że nikt nie jest wobec niego szczery, osobom, które teoretycznie są mu najbliższe zależy tylko na jego kasie, a najgorsze jest to, że wszyscy mu życzą śmierci a on doskonale zdaje sobie z tego sprawę...

Może ta miłość właśnie byłaby dla niego wybawieniem...?

***
Nieznany napisał/a:
półśrodki są niemożliwe

Przy odrobinie wyobraźni wszystko jest możliwe...

Jak powiedział karnol, w tego typu telenowelach jest
karnol napisał/a:
dużo bezproduktywnego paplania o miłości


Dlaczego to nie don Marco miałby o niej paplać?
I wcale nie jest powiedziane, że Carolina odwzajemni jego uczucie...
Dopiero się nad tym zastanawiałam- na razie brak mi danych :(

Nie wiem na przykład, w jakim wieku jest don Marco- najpierw miał być młodym tatusiem, ale ten pomysł najwyraźniej upadł, bo Izaura mówi o nim:
Mareczek napisał/a:
- ale on jest stary i oblesny i brzydze sie

a przecież jego pierwowzór ma dopiero 33 lata- stary więc absolutnie nie jest

Tylko że stary to pojęcie względne... Dla jednego to może być 40, dla innego 50 a dla jeszcze innego dopiero 60 lat...
O ile 20 lat to nie jest jeszcze straszna różnica, o tyle młoda dziewczyna dziadkiem raczej się nie zainteresuje...
Z drugiej strony może okazać się, że dla Caroliny najważniejsza będzie pewność, że jest kochana, szanowana i wspierana, poczucie bezpieczeństwa... a nie wiek kochającego ją mężczyzny...
A może sama nie będzie pewna swoich uczuć względem don Marca i kierując się altruizmem nie będzie potrafiła go spławić?

Jedno jest pewne- don Marco musi uszanować jej indywidualizm, czystość i wrażliwość, działać ostrożnie i małymi krokami- inaczej nic z tego nie wyjdzie...

***
Pomysłów mam masę- trzeba je tylko przelać na... nie papier, tylko do forumowego posta :)
Ale na to oprócz pomysłu potrzebuję jeszcze weny...

"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
:
Nikt nie chce nic nowego napisać?
To może ja dodam chociaż kawałek...

***
-To jest panna Carolina- Nieznany przedstawił dziewczynę don Marco, który nie mógł wydusić z siebie słowa
-A pan to zapewne don Marco?- Carolina podała mu rękę do ucałowania
-Tatataak... Miło mi poznać... Nieznany, nie będziesz już potrzebny
-To pan szuka pokojówki?
-Taaak...
-Wie pan... Ja bardzo chętnie zajęłabym się pana domem... Wiem, że nie powinnam stawiać warunków...
-Mów, dziecko...
-Bo... widzi pan... Jako pokojówka musiałabym m.in. wyrzucać śmieci, a przy hacjendzie... nie ma oddzielnych kontenerów na plastik, szkło, papier, metale... Jest chociaż kompostownik?
-To da się załatwić...- w tym momencie don Marco byłby gotów zgodzić się na wszystko, byle Carolina została w hacjendzie. Nie słuchał już, co do niego mówiła. Rozkoszował się brzmieniem jej głosu i widokiem jej hipnotyzujących oczu
-I... Kominki opalane są węglem, a to bardzo zanieczyszcza środowisko... I wszędzie pełno jest duszącego dymu... Wystarczyłoby założyć odpowiednie filtry na kominy, żeby zlikwidować ten problem... Ja nawet znam osobę, która takie filtry sprzedaje i montuje... To ojciec mojego znajomego ze szkoły... Ja właśnie ochronę środowiska skończyłam w technikum... i dlatego pracy szukam... Ale nie było ofert w moim zawodzie...
Carolina mówiła, mówiła i mówiła... coś napomknęła o uprawie roślin energetycznych, coś o przydomowej oczyszczalni ścieków, coś o minibiogazowni, w której można by szambo i obornik przerabiać na biopaliwo... A don Marco na wszystko skwapliwie się zgodził. Chciał, by to dziewczę mówiło bez końca. Nie obchodziło go, ile pieniędzy mogą kosztować go pomysły tej nowej. Mogły stać się dla niego środkiem do zdobycia jej serca, i to było dla niego w tej chwili najważniejsze. Wiedział, że tej kobiety nie da się kupić tak łatwo, jak Izaury, dla której liczyły się tylko jego pieniądze... Dla tej dziewczyny liczył się efekt w postaci czystego środowiska, a pieniądze były tylko środkiem do jego osiągnięcia i nie stanowiły sensu życia

"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
:
Nieznany zauważył, że don Marco zachowuje się dziwnie, jakby był pod urokiem Caroliny. Zaraz - pod urokiem? To musiało być to! Podążył do sąsiedniego ogrodu, gdzie przesiadywały Emanuelle i Rivana, ostatnio spędzające ze sobą całe dnie. I noce też. Nieznany natknął się na Rivanę pewnego poranka, gdy wychodziła od swojej kochan...ej przyjaciółki. zapytana, co tam robiła całą noc tłumaczyła się, że uprawiają z Emanuelle nekromancję, usiłując przywrócić do życia niejakiego don Tolkiena, żeby nieco zredagował swoje dzieło - królowa efów miała się nazywać Rivana a zamiast Frodo w podróż miała wyruszyć hobbitka Emenuelle Baggins (co stawiałoby w nieco innym świetle zażyłość z Samem, Merrym i Pippinem).

Podchodząc do Emanuelle i Rivany Nieznany usłyszał, że ta ostatnia coś nuci, brzmiało to jakoś tak słowiańsko, chyba "Ja saszła s uma, ja saszła s uma, mnie nużna ana, mnie nużna ana"... czyżby jakaś mantra?

- Rivano, mogę na słówko?
- Nieznany? W czym mogę pomóc?
- Wyobraź sobie, że ta dziewczyna, która dziś przybyła, zupełnie oczarowała don Marco! Obiecał jej, biedaczek, spełnienie wszystkich marzeń, począwszy od przystosowania pieca do palenia biomasą a skończywszy na przywróceniu czystości ekosystemu Doliny Rozpusty. Swoją drogą... cała dolina? Ja ledwo nad jedną hacjendą panuję... ale mniejsza - są ważniejsze sprawy. Zupełnie go omotała, to do niego niepodobne, on takie laski chrupał na... no może po kolacji! I przed podwieczorkiem. To musi być jakiś urok cy cuś?
- Urok?! Robi mi konkurencję na hacjendzie? Ach... zajmę się tym zaraz! Emanuelle, nagrobny kwiatuszku, przynieś mi jeszcze kilka litrów kawy, bo widzę już dno w baniaku... Napiję się, a potem zajmę się tą małą intrygantką. A ty, Nieznany, spróbuj ją jakoś odciągnąć od de Marco, użyj całego swojego uroku, a jakby nie zadziałał, to tak jak zwykle u ciebie - młotkiem ją!
Nieznany spojrzał na nią z ukosa, ale nie zwracała już na niego uwagi, bo wróciła Emanuelle, więc Rivana wzięła się za konsumpcję kolejnych hektolitrów kawy.
- Tak jest! Jeśli twoje gusła nie zadziałają, to użyję broni ostatecznej - naślę na nią Isaurę, carramba!


Hasta la vista, Amigos :nieznany:
Nieznany

"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"
:
Nieznany napisał/a:
młotkiem ją!

Nieznany napisał/a:
to użyję broni ostatecznej - naślę na nią Isaurę

Ups...

"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
:
Sam się o to prosiłeś, Nieznany :lol:

***
Tymczasem w innej części ogrodu don Marco dalej był pod urokiem Caroliny.

Mężczyzna bał się, że ta nadnaturalna istota wymknie mu się z rąk. Na domiar złego obawiał się, że osoby z jego najbliższego otoczenia mogą chcieć splugawić tą czystość, która tak go pociągała. Doskonale zdawał sobie sprawę, że Nieznany wcześniej czy później zaciągnie ją do łóżka. Bo co do tego, że tego pragnie, nie miał najmniejszych wątpliwości. Na domiar złego w piwnicy hacjendy czychał stary don Rujas... A ta diablica Izaura gotowa jeszcze potraktować Carolinę jako potencjalną konkurentkę, chociaż nigdy nie dał jej nawet cienia nadziei, że mogliby być razem...
Don Marco nigdy jeszcze o nikogo się tak nie niepokoił.
Spojrzał na ubrania dziewczyny i w głowie zaświtała mu pewna myśl...
-Co ci się stało, dziecko? Dlaczego sukienkę masz poszarpaną? Nieznany, mam rację? Co on ci zrobił?
Carolina nie była w stanie mu odpowiedzieć. W jednej chwili dotarła do niej przerażająca prawda- Nieznany czychał na jej cnotę! Już by ją zaciągnął do łóżka, gdyby nie jej zimna krew, która w tej chwili ją opuszczała... Jak sama jedna, słaba, bezbronna, będzie się bronić przed starszym, silniejszym od siebie mężczyzną? W jednej chwili cała złość i rozpacz, której nie była już w stanie zdusić, wypłynęła z niej potokiem łez...
-Zgwałcił cię?! Ja go chyba zamorduję!- wściekł się don Marco.- Gdzie ukrywa się ten gnojek?!
Carolina nie miała sił zaprzeczyć. Wybuchnęła jeszcze większym płaczem... Starała się jednak opanować.
-Za-cze-kaj! To nie po chrze-ści-ja-ńsku... On... chciał, ale... ja mu nie poz-wo-li-łam i przy-szłam do cie-bie po po-moc...
-Już dobrze, dziewczę... Przy mnie jesteś bezpieczna. Nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić! A ten erotoman już tu nie pracuje!
-Och, gdyby był przy mnie mój Pablo... nie musiałbyś mnie bronić...
-Twój... Pablo?- przeraził się Marco. Do tej pory nie wziął nawet pod uwagę, że ta piękna dziewczyna może już być zajęta. Nogi się pod nim ugięły. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że on, podstarzały i nie grzeszący urodą bogacz nie ma szans w konkurowaniu z zapewne młodym i pięknym mężczyzną, którego ta dziewczyna kocha, o jej względy. Widział w jej oczach, że nigdy nie zgodziłaby się poślubić mężczyzny, którego nie kocha, że wolałaby przymierać głodem, ale u boku kochanego mężczyzny, niż pławić się w luksusie będąc żoną kogoś takiego, jak on...
-Tak... Pablo- mój ukochany doberman. To bardzo mądry pies. Instynktownie wyczuwa zło w ludziach. W ostatnie wakacje uratował mi życie...
-A... oprócz tego psa masz jeszcze kogoś, kto mógłby cię bronić? Jakiegoś silnego mężczyznę? Potrzebujemy drwala, mógłby z tobą zamieszkać...
Don Marco kłamał jak z nut. Nie potrzebował żadnego drwala. Musiał po prostu wiedzieć, czy ma jakiekolwiek szanse u tej dziewczyny, czy jej serce jest już zajęte. Nie mógł przecież zapytać jej wprost- musiał działać subtelnie, by jej nie spłoszyć.
-Niestety nie... Nie miałam czasu na szukanie chłopaka- bardzo zależało mi na pomyślnym zdaniu egzaminów. Miłość sprawia, że zmienia się postrzeganie rzeczywistości, zmieniają się priorytety... nie mogłam sobie pozwolić, by moje myśli zaprzątał jakiś mężczyzna.
Don Marcowi kamień spadł z serca.<więc ta dziewczyna nikogo nie kocha i prawdopodobnie jeszcze nie kochała. Jeśli będę odpowiednio delikatny i opiekuńczy może to mi zaufa jako pierwszemu mężczyźnie. A Pablo? Bez najmniejszego wysiłku z mojej strony rozwiążę dwa problemy jednocześnie- pies będzie chronił Carolinę przed nachalnymi mężczyznami i... jeśli rzeczywiście jest taki mądry... rozwiąże problem Izaury- która jest przecież wcielonym złem>
-Carolino, sprowadź tu swojego psa najszybciej, jak się da- będzie cię chronił wtedy, gdy ja nie będę mógł. Niech będzie zawsze przy tobie. Zawsze chciałem mieć psa w swojej hacjendzie...
-Och, dziękuję, don Marco!- szczęśliwa, wdzięczna dziewczyna z radości aż cmoknęłą don Marco w policzek. A ten... rozpłynął się w marzeniach

Ostatnio zmieniony przez Caroline* 2012-12-29, 23:17, w całości zmieniany 1 raz
"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
:
Droga Caro, nie doceniasz mocy Rivany - Nieznany ją zna dobrze, bo ma do jej pokoju w hacjendzie rzut berettą :lol: a ona zna Nieznanego i skoro już się podjęła uwolnienia dona Marco od uroku Caroliny, to z pewnością nie zawiedzie - nie znasz dnia ani godziny... :evil2:

"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"
:
C.D.

Carolina zawołała geraltowego konia i poszybowali razem na wschód.
Tymczasem właściciel wielkiej fortuny rodu Da Silva zaczął spełniać swe obietnice.
Przede wszystkim należało czym prędzej pozbyć się nienasyconego majordomusa.
-Nieznany! - zawołał swym potężnym, władczym głosem.
-Do usług, senior.
-Jeszcze dziś masz opuścić mą posiadłość!
-Ależ... dlaczego, senior? W czymś panu uchybiłem, nie wywiązałem się z obowiązku?
-Już dawno powinienem cię zwolnić. Tolerowałem twoje wybryki, przymykałem oko na nadużywanie przez ciebie władzy, którą ci dałem powierzając funkcję majordomusa! Ale dziś... Miarka się przebrała! Zbrukałeś niewinność w jej najczystszej postaci, skrzywdziłeś anioła! Tego ci nie daruję! Odejdź, dopóki daję ci taką szansę. Pamiętaj, że znajdę cię choćby na końcu świata, bo moje wpływy są wielkie, jeśli kiedykolwiek choć zbliżysz się do Caroliny!
-Do Caroliny? Ona cię opętała! To jakaś siła nieczysta... Namieszała ci w głowie, senior...
-Milcz, niegodny!
Nieznany, widząc w jakim stanie jest w tej chwili jego były już pracodawca, wolał zejść mu z drogi. Wiedział jedno- na pewno tu wróci... Carramba!

"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
Odpowiedz do tematu
Skocz do:  

Pełna wersja forum
Powered by phpBB © phpBB Group
Design by Vagito.Net | Lo-Fi Mod.