Forum KGB
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Love is in the air
Autor Wiadomość
jaro 
Towarzysz


Dołączył: 13 Sie 2005
Posty: 604
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2006-11-24, 09:54   

weronik napisał/a:
Bardzo odległy ciąg dalszy :>

Więc Nieznany niech teraz kombinuje. :D Ma wybór.
_________________
Wyjść na idiotę w oczach debila? To rozkosz dla smakosza.
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2006-11-25, 17:12   

jaro napisał/a:
Więc Nieznany niech teraz kombinuje. Ma wybór.

Ja chyba jednak pozostane tymczasem na terenie hacjendy a akcja poboczna byc moze potoczy się swoim trybem... się zobaczy... przy następnym odcinku :p ale nie dziś, może kiedyś...
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
e-n 
Profesor
Out of order


Wiek: 53
Dołączył: 25 Lis 2005
Posty: 1251
Skąd: z krainy żółwi
Wysłany: 2006-11-25, 17:54   

Wujcio Jose deRujas wynurzył się wreszcie z przepastnych piwnic hacjendy, gdzie od miesiąca z hakiem zażywał rozkoszy spijania win beczkowych z..ee..gwinta, tudzież cielesnych z dowolnie wybraną żeńską (czasami - choć nie zawsze) częścią służby. Powtarzał sobie zawsze przy tym, że co prawda jest mężczyzną..ale nie fanatykiem..
W sumie nie przeszkadzało mu w co się wpycha..w pijanym widzie nie miało to dla niego żadnego znaczenia..zresztą i tak ostatnimi czasy leciała mu już tylko para..o ciekawym kolorze starego porto.
Wynurzył się właściwie bez powodu, no, może nie do końca. Nie wiadomo czemu jego ostatnia kochanka (czy kochanek - kto by tam odróżnił po ciemku) od tygodnia przestał/a się ruch..ee..ruszać, za to zaczął (zaczeła?) wydawaqć zapach porównywalny z mięskiem leżącym w ciepłm pomieszczeniu przez tzw. "czas dłuższy".
W sumie..nieruchawość obiektu nie przeszkadzała mu zbtynio..ale nie cierpiał much łażących mu po..no..załóżmy twarzy.
Przekrwionymi ślepiami dostrzegł jakiś ruch. Spytnym kocim ruchem schował się za bogato rzeźbioną dorycką kolumną, którą jego dziadzia przywiózł onegdaj z Egiptu (i ch..olera wie czemu - porzeźbił maczetą, razem z niewierną żoną i ogierem rasy, psia jego mać, arabskiej, z którym się raczyła puścić..). Ciche z początku kroki nabierały mocy..wyczuwał już ostry zapach samicy..i słyszał stukot jej obcasów na dziedzińcu. Gdy się zbliżyła - wyskoczył, złapał ją wpół i broniącą się w milczeniu zaciągnął do swojej świątyni dy..ee..umania w podziemiach.
.
.
.
Po tygodniu zorientował się, że ciężko się z nią dogadać..
.
.
.
...po dwóch odkrył, że ma brodę
.
.
.
po trzech - zabeczała z tęsknoty za słońcem...
_________________
"Bo to zła kobieta była"
Ostatnio zmieniony przez Mistress 2006-11-25, 23:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
weronik 
Przyjaciel forum
Żywy trup


Wiek: 41
Dołączyła: 04 Mar 2005
Posty: 11609
Skąd: ze snu
Wysłany: 2006-11-26, 09:49   

e-n napisał/a:
od tygodnia przestał/a się ruch..ee..ruszać, za to zaczął (zaczeła?) wydawaqć zapach porównywalny z mięskiem leżącym w ciepłm pomieszczeniu przez tzw. "czas dłuższy".

e-n napisał/a:
W sumie..nieruchawość obiektu nie przeszkadzała mu zbtynio..ale nie cierpiał much łażących mu po..no..załóżmy twarzy.

:lol: :lol: :lol: :lol:
Piękne :*

Co Misia tu zmienieała ? :>
Karnol - teraz twoja kolej :>
_________________
Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
 
 
karnol 
Przyjaciel forum
Pan Życia i Śmierci


Wiek: 33
Dołączył: 04 Paź 2006
Posty: 3876
Skąd: Imperial City
Wysłany: 2006-11-26, 09:55   

weronik napisał/a:
e-n napisał/a:
W sumie..nieruchawość obiektu nie przeszkadzała mu zbtynio..ale nie cierpiał much łażących mu po..no..załóżmy twarzy.



Mi to trohcę pasuje do tego żartu...

Z pocałunkiem trochę poczekamy... powiedzial rycerz schodząc z królewny :lol:
_________________
http://www.karate.karski.info


Pingwin to ptak nielot, karnol zaś jest gadem wysokich lotów



Nie widziałeś karnola? :shock:


 
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
  Wysłany: 2006-11-26, 16:07   

karnol napisał/a:
Z pocałunkiem trochę poczekamy... powiedzial rycerz schodząc z królewny

Żarty żartami a Karnolito sie w temacie telenoweli op... opuścił, powiedzmy. A ja?

Właściwie z całej rodzinki da Silva nikt już nie pamiętał o istnieniu wujcia Jose. Po powrocie z małej wojenki, na której nabierał doświadczenia w temacie pie...choty i na której nabył pseudonim "czołgista" (miało to cos wspólnego z jego... lufą, ale kto by o tym pamiętał) wpadał jeszcze od czasu do czasu na bale rodzinne, ale szybko wychodził zabierając ze sobą zawsze kilka pań i kręcących sie tam kelnerek. Po pewnym okresie wogóle przestał się pokazywać rodzince i tylko małe dziewczynki z okolicy, kiedy przestawały juz byc małymi dziewczynkami, szeptały między sobą o jurnym starszym panu nie opuszczającym piwnic hacjendy (te, które juz tam były i powróciły powiedzmy... całe nic nie mówiły tylko z pogardą patrzyły na kolegów i hm, na koleżanki też). :wink:

Oczywiście Nieznany podczas pracy dla Krainy Dreszczowców napotkał wujcia Jose w piwnicach. Pierwsze spotkanie zakończyło by sie zapewne dość przykro dla naszego bohatera, gdyby nie wyuczona sprawność i szybkość (godziny spędzone na skakaniu przez skakankę nie poszły na marne :p ) i od tamtej pory nie zbliżał się do starszego pana bez biczyka otrzymanego od Izaury w prezencie na urodziny. Tylko on odwiedzał Jose w jego piwnicach przynosząc mu jedzenie i całe litry energy drinka. Fidelito też tam raz był i właśnie od tamtego czasu właściwie nie przestawał dłubać palcem tam, gdzie kończą się plecy. :mrgreen:

Wujcio DeRujas oczywiście z przyjemnością dzielił sie niekiedy winkiem i dziewczynkami z Nieznanym. Skleroza panowała juz nad mózgiem wujcia DeRujas (a nie panowała jeszcze nad jego ch..chyba nie wiem czym), dlatego tez w nielicznych okresach, gdy Izaura wyjeżdżała na zloty czarownic, Nieznany z chęcią korzystał z szerokiego wachlarza usług hurys wujcia Jose. Zresztą senor DeRujas w swoich alkoholowych omamach sądził, że Nieznany jest jego starszym o kilka lat kuzynem Alessandrito, znanym całemu światu jako nobliwy Don Alessandro. :shock:

Dlatego też gdy w barłogu starszego pana zauważył Nieznany czworonożne stworzenie, które juz nie miało siły beczeć Nieznany nawet sie nie zdziwił. I tylko stary dziadyga nie był specjalnie zadowolony tym, że chce mu sie odebrac jego dziewczynkę, której broda bardzo go rajcowała.
- Hej, Alessandrito, coś ty taki porywczy, zostaw tą dziewoję w spokoju!
Nieznany nawet sie nie odezwał, tylko zostawił porcie jedzenia na kolejny miesiąc (cóż, nikt nie jest idealny a nawet on nie zaglądał zbyt często w te zaklęte rewiry, a poza tym wujcio spożywał niemal wyłącznie destylaty), wziął wychudzone zwierze na ręce i odszedł w kierunku wyjścia z loszku.
Jose De Rujas nie przerywając ruch.. chodzenia rzucił tylko za odchodzącym "co za ludzie, kiedys jeszcze prosili, a teraz biora jak swoje; ludzkość schodzi na psy, carramba". :devil2:

Hasta la vista, Amigos.
Nieznany :ok:
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
e-n 
Profesor
Out of order


Wiek: 53
Dołączył: 25 Lis 2005
Posty: 1251
Skąd: z krainy żółwi
Wysłany: 2006-11-26, 17:39   

Nieznany, wyszedłszy na świeże powietrze, nareszcie odetchnął pełną piersią. (miseczka - wklęsłe 1) Podziemne aromaty wybitnie nie przypadły mu do gustu, sądząc po Shreck`owym zabarwieniu skóry twarzy.
- Alem, qrwa, delikutaśny..heh..jak nie przymierzając Jolka po spotkaniu z autobusem pełnym Arabów - pomyślał. Zdarzało mu się..ostatnimi czasy nawet jakoś ..często. Chyba nawet zaczął się do tego przyzwyczajać..
- Ale warto było - pomyślał (znów!), patrzac czule w umęczone oczęta stworzenia, które czując widać bratnią du..szę, złożyło mu ufnie głowę w okolicach chu..dej nieco klatki piersiowej (miseczka j/w..)
Po chwili rozległy się odgłosy ssania.
- Jakie biedactwo wygłodzone - pomyślał ze wzruszeniem, pozwalając stworzeniu ssać do woli..
Jednak miał dobre serce..a sądząc po odgłosach, jakie wydawało stworzonko - nie tylko serce.
.
Po krótkiej chwili przyszło mu do głowy, że wujcio deRujas jednak wiedział, co robi..
Po dłuższej chwili postanowił, że nauczy ja gotować..
Po jeszcze dłuższej - przestał myśleć.
...
kurtyna.
...
Na horyzoncie pojawiła się postać samotnego wędrowca.
Zwykle (vide westerny) postać takowa po jakimś czasie rośnie w oczach postronnego obserwatora, wprost proporcjonalnie do czasu, jaki upływa od chwili jej pojawienia się na wspomnianym horyzoncie.
Ta postać jednak wymykała się nieco regułom optyki. Rosła..ale jakoś..wolniej.
Dlatego też nie po chwili, a po mniej więcej dwóch chwilach zaczęła być rozpoznawalna.
Był to ni mniej ni więcej, jak sam Froduardo Bagginsento Marqualetto. Adoptowany przez
szwaczkę (zajmującej się czasem pie...leniem grządek) z Pueblo Del Sol, naturalny syn Kurdupla ze Shire.
Wolnym, nieco tanecznym krokiem zbliżył się do ozdobnej bramy hacjendy.
Wyjąwszy zza pazuchy jakiś dziwaczny krążek na łańcuszku zniknął..by po sekundzie pojawić się wewnątrz.
Szedł, a jego bose i owłosione stopy klaskały miło o bruk dziedzińca.
Pierwsze drzwi, jakie dostrzegł, były drzwiami do piwnic...
_________________
"Bo to zła kobieta była"
 
 
weronik 
Przyjaciel forum
Żywy trup


Wiek: 41
Dołączyła: 04 Mar 2005
Posty: 11609
Skąd: ze snu
Wysłany: 2006-11-26, 18:06   

e-n napisał/a:
naturalny syn Kurdupla ze Shire.
Wolnym, nieco tanecznym krokiem zbliżył się do ozdobnej bramy hacjendy.
Wyjąwszy zza pazuchy jakiś dziwaczny krążek na łańcuszku zniknął..by po sekundzie pojawić się wewnątrz.
Szedł, a jego bose i owłosione stopy klaskały miło o bruk dziedzińca.

:brawo: :jupi:
Ja chce być trupem hobbitowym :shy:
_________________
Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
 
 
karnol 
Przyjaciel forum
Pan Życia i Śmierci


Wiek: 33
Dołączył: 04 Paź 2006
Posty: 3876
Skąd: Imperial City
Wysłany: 2006-11-26, 18:09   

weronik napisał/a:


Ja chce być trupem hobbitowym


byś chciała być trupem kurduplem?? :/ i kto by sie Ciebie wtedy bał :>
_________________
http://www.karate.karski.info


Pingwin to ptak nielot, karnol zaś jest gadem wysokich lotów



Nie widziałeś karnola? :shock:


 
 
 
weronik 
Przyjaciel forum
Żywy trup


Wiek: 41
Dołączyła: 04 Mar 2005
Posty: 11609
Skąd: ze snu
Wysłany: 2006-11-26, 18:11   

karnol napisał/a:
i kto by sie Ciebie wtedy bał

Ty :lol: :lol: :lol:
karnol byłby Gollumem :lol: :lol: i mówił do mnie: tak panie :lol:
_________________
Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
 
 
karnol 
Przyjaciel forum
Pan Życia i Śmierci


Wiek: 33
Dołączył: 04 Paź 2006
Posty: 3876
Skąd: Imperial City
  Wysłany: 2006-11-26, 18:12   

weronik napisał/a:
Ty
karnol byłby Gollumem i mówił do mnie: tak panie


karnol jest zbyt wielki i zły na golluma :> na dodatek ma wielkie aspiracje :lol:
_________________
http://www.karate.karski.info


Pingwin to ptak nielot, karnol zaś jest gadem wysokich lotów



Nie widziałeś karnola? :shock:


 
 
 
weronik 
Przyjaciel forum
Żywy trup


Wiek: 41
Dołączyła: 04 Mar 2005
Posty: 11609
Skąd: ze snu
Wysłany: 2006-11-26, 18:18   

karnol napisał/a:
na dodatek ma wielkie aspiracje

Sarumam pasi?
CZy aspirujesz na Saurona?
:lol:
_________________
Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2006-11-26, 19:37   

Jose DeRujas przestał sie juz czemukolwiek dziwić...
Gość z owłosionymi stopami... (hobbit czy pingwin, jeden ciu..t za niski :p )
Trupioblada panienka z okolic Werony, co sie kompletnie nie ruch..rusza... ale Jose nigdy nie lubił, by kobieta była zbyt aktywna w łóżku (czytaj: na podłodze) czyli jest OK. :p

Właściwie wsio rawno... przecie od pewnego czasu przestał przesączać denaturat... :oops:

Hobbit? Elf? Czarodziej? Co mu tam zależy, on sie nie opier... to znaczy chyba odwrotnie... on się opier..a, a jak sie opiera, to nawet lepiej! :D

Dwie... trzy sekundy... no i jeszcze musi byc czas na jedzenie: dwa łyki wina, denaturat na popitkę i kawałek korka na zagrychę... :shock:

Hmm... z tymi trollami, co sie ostatnio pojawiły w piwnicy to trochę gorzej bo chcą na partyzanta... ale czemu nie, przecie Jose był na wojnie... na "lufę" bagnet i do boju...
klient nasz pan, byle by było co zje..ść oczywiście hihi, carramba... :>

Hasta la vista, Amigos.
Nieznany 8)
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
karnol 
Przyjaciel forum
Pan Życia i Śmierci


Wiek: 33
Dołączył: 04 Paź 2006
Posty: 3876
Skąd: Imperial City
Wysłany: 2006-11-26, 19:45   

:oops: skończyło się wino... Fidelito został wysłany do sklepu...
-dzieńbobry... Jest denaturat?
-nie, nie ma! mały przygłupie!
-to poproszę jakieś inne wino... dla Jose deRujasa [ze strachu zaczął mówić płynnie, zrozumiale i co najważniejsze pełnymi zdaniami]
-3,99 peso!
-reszty nie trzeba - powiedział chojnie fidelito rzucając 5 peso i pobiegł do katakumb potykając się o własne nogi...
_________________
http://www.karate.karski.info


Pingwin to ptak nielot, karnol zaś jest gadem wysokich lotów



Nie widziałeś karnola? :shock:


 
 
 
weronik 
Przyjaciel forum
Żywy trup


Wiek: 41
Dołączyła: 04 Mar 2005
Posty: 11609
Skąd: ze snu
Wysłany: 2006-11-26, 19:47   

Nieznany napisał/a:
Gość z owłosionymi stopami... (hobbit czy pingwin, jeden ciu..t za niski )

:lol: :lol: :lol:
Nieznany napisał/a:
Trupioblada panienka z okolic Werony, co sie kompletnie nie ruch..rusza

Ale pikantne kawałki :oops: :lol:
_________________
Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
 
 
e-n 
Profesor
Out of order


Wiek: 53
Dołączył: 25 Lis 2005
Posty: 1251
Skąd: z krainy żółwi
Wysłany: 2006-11-26, 20:10   

Froduardo poczuł, że wokół niego gęstnieje powietrze. Konkretnie od odoru przetrawionego alkoholu. Wtedy zrozumiał nagle, że ma pierwsze objawy AIDS: poczuł coś twardego..w okolicach pierwszej krzyżowej.. i ciepły oddech na plecach..
- O kur..! - zakrzyknął ile sił w płucach, i gwałtownym zrywem bioder wyrwał się z twardego naporu na jego du..żą tylnia kieszeń. Gwałtownie cofając się rakiem w kierunku - jak mu się zdawało wyjścia - wpadł na coś podobnego..tylko nieco większego.
- Uff - sapnął..delikatnie zsuwając się z tego czegoś. Żądełko zalśniło jasnoniebieską poświatą, w której dojrzał to, co go tak mocno..ubodło.
Był to dyszel, przymocowany do starego wozu konnego, służącego deRujasowi za barłóg..
Poczuł sie jakoś dziwnie zagrożony, gdy po chwili znów coś zaczęło dobierać mu się do du..żej kieszeni.
Tym razem był to śliczny i nieco gnijący paluszek trupiobladej panienki z okolic Wene..ee..znaczy Werony.
Westchnął ciężko i poddał się losowi.

.
.
Po dwóch dniach zaczęło mu się podobać.
_________________
"Bo to zła kobieta była"
 
 
weronik 
Przyjaciel forum
Żywy trup


Wiek: 41
Dołączyła: 04 Mar 2005
Posty: 11609
Skąd: ze snu
Wysłany: 2006-11-26, 20:29   

e-n napisał/a:
Tym razem był to śliczny i nieco gnijący paluszek trupiobladej panienki z okolic Wene..ee..znaczy Werony

No zaraz się połacze ze wzruszenia :cry:
Jakie to pikne i budujące :zakochany:
_________________
Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
 
 
e-n 
Profesor
Out of order


Wiek: 53
Dołączył: 25 Lis 2005
Posty: 1251
Skąd: z krainy żółwi
Wysłany: 2006-11-26, 20:45   

Jak szalony wypadł z piwnicznych otchłani, szczęśliwy, że znów może oddychać. Było ciemno, sądząc z położenia gwiazd - sporo po północy.
Odwrócił się w lewo, przymierzając się do ucieczki i zatrzymał się jak wryty.
Stała naprzeciw niego z palcem na ustach. Rozluźnił napięte nagle mięśnie.
Bez słowa kiwnęła na niego palcem, nakazując mu iść za sobą.
Wzruszył ramionami..cóż w końcu miał do stracenia?
Poprowadziła go w kierunku majaczącego w ciemnościach ogrodu, chwytając go za rękę. Poczuł, że niejako wbrew jego woli budzi się w nim coć dawno zapomnianego. Przez plecy przebiegły mu dreszcze. Gdyby mógł widzieć w nocy, zauważyłby, że na jej posągowo pięknej twarzy pojawił się lubieżny uśmieszek.
Po chwili pojawiła się nieśmiało jakby majacząca w mroku sylwetka letniego domku dla gości.
Cicho skrzypnęły drzwi. Pomyślał, że zabrzmiało to jak jęk kochanki..
Nie zapaliła światła. Poprowadziła go w kompletnym mroku kilka kroków dalej. Zatrzymała się nagle i połozyła mu ręce na piersi. Po chwili osunęła się na kolana, gładząc go po muskularnym torsie. Jęknął cicho, domyślając się, co za chwilę nastąpi.
Poczył, że rozwiązuje mu troki skórzanych spodni i gwałtownym ruchem zrywa je z niego, mało go nie przewracając. Usłyszał jej przyspieszony oddech..a w chwili gdy poczuł pierwsze miękkie i delikatne muśnięcie jej ust na sobie, z ust wydarło mu się ciche westchnienie.
Sliska i wilgotna miękkość rytmicznie prowadziła go w jedyną możliwą drogę.
Spazmatycznie zacisnął silne, męskie dłonie na jej gęstych włosach.
Pchnąl ja nagle, wiedziony instynktem chyba, w kierunku wielkiego łoża z baldachimem. Upadła, rozgrzana..lecz nie rozpalona. Chwycił zachłannie w dłonie sprężyste krągłości, skryte pod cienkim materiałem bluzeczki i zaczął je delikatnie muskać. W chwili, gdy poczuł, jak twardnieją pod dotykiem jego palców zsunął lewą dłoń niżej, by pieszczotliwym gestem podsunąć skraj jej sukni maksymalnie w górę. Poczuł, że nie ma nic pod spodem, jego palce trafiły na aksamitną gładkość skóry. Chwile rozkoszował się tym wrażeniem, po czym przesunął płynnym ruchem dłoń na wewnętrzną stronę jej uda. Jęknęła cichutko, i wpuściła jego palce dalej..
Wtuliła twarz w jego szyję całując i liżąc ją coraz mocniej i gwałtowniej. Pod palcami poczuł coś niesłychanie delikatnego, wilgotnego i rozpalonego do czerwoności. Wyważonymi ruchami palców, z początku delikatnie, później nieco mocniej zaczął pieścić okolice. W pewnej chwili wypchnęła mocno biodra do góry, domagając się intensywniejszej pieszczoty.
Przykrył ją całą dłonią, docisnął i zaczął masować to, co po krótkiej dość chwili zrobiło się większe i bardziej wyczuwalne. Zmieniał częstotliwość ruchów dłoni..wpierw muskając delikatnie jak skrzydłerm motyla..przez mocniejszy nieco docisk i zmianę tempa na szybsze. Zaczęła w końcu falować pod nim i drżeć. Przyspieszył tempo, wsłuchu.jąc się w jej oddech, który teraz był jak koń w galopie...
---
CDN..
nastąpi..jak będziecie grzeczni
_________________
"Bo to zła kobieta była"
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2006-11-26, 21:16   

Przy kolejnej wizycie w piwnicach Nieznany natknął się na coś futrzastego leżącego pod nogami. Z początku myślał, że to duży kot (Jose sobie nie odmawiał), ale po oswietleniu odkrył, że to faktycznie duzy kot ... nie coś nie tak... ten niby-kot miał stopy... po lepszym obejrzeniu domniemany kot okazał sie byc młodym człowiekiem o imieniu Froduardo, który miał przybyć juz około miesiąc temu na służbę z dalekiego kraju.

Ten obcokrajowiec został zatrudniony do pracy na hacjendzie ze względu na wysokie kwalifikacje: potrafił froterować podłogi owłosionymi stopami i utrzymuje higiene swojej osoby i otoczenia w nienagannym porządku... (ponoć nawet stopy swe czyści językiem).

A wracajac do sytuacji w piwnicy, to Nieznany nie bez trudu i zgrzytania zębów wydarł Froduarda z tłumu kłębiących sie ciał (wsród nich zauważył Emanuelle ale nią sie nie przejął, bo ona zawsze wracała na górę coraz pewniejsza z dnia na dzień, że nie ma Boga... <a serce płacze, kochana> hm... jest Emi, to i Marita gdzies sie tu kręci... to pewnie ona tam na tym dyszlu... tej to już nic nie zaszkodzi) i zastosował na tym owłosionym przybyszu szybkie odtruwanie od miłosnych czarów wujcia: kapiel w gnojówce, suszenie, jeszcze jedna kąpiel w gnojówce... miał doświadczenie, w jego kraju to była normalna procedura a i tu nie raz to musiał robić z Fidelitem (któremu to sprawiało taka przyjemność, że bez zachęty skakał na główkę) i kilku sługom i służkom.
I tylko w chwilach rozterki wzdychał namiętnie "popamietacie mnie jeszcze za moje rece uciapane po łokcie w g...głupiej robocie ręce, wszystko opiszę w swoim cotygodniowym reportażu dla gazety Fuckt, carramba".

Hasta la vista, Amigos.
Nieznany 8)
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
weronik 
Przyjaciel forum
Żywy trup


Wiek: 41
Dołączyła: 04 Mar 2005
Posty: 11609
Skąd: ze snu
Wysłany: 2006-11-27, 22:06   

e-n napisał/a:
CDN..
nastąpi..jak będziecie grzeczni

:]
Nieznany napisał/a:
o imieniu Froduardo,

:lol:
A karnolito śpi :>
_________________
Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Forum administrowane przez: Grimlock, Nieznany


Forum Książki - zapraszamy!