Forum KGB
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Wiersze indianerki.
Autor Wiadomość
indianer 
Towarzysz

Wiek: 24
Dołączyła: 06 Lut 2008
Posty: 188
Skąd: Arizona
Wysłany: 2010-06-02, 19:44   

"koniec śmiechu i niewinnych kłamstw
koniec nocy, w których próbowaliśmy umrzeć"

Jim Morrison

to musi być już koniec, najdroższy
nic nie widać na autostradzie do piekła
i myślisz, że będzie niebezpiecznie
gdy nieskończoność stanie się ostra

wejdziesz znów przez tylne drzwi
czekam, najdroższy, czekam na piekło
bo nicość w moich przyjaciołach znajduję
o, Judaszem jestem, najdroższy, Ty też

oto zaprzeczenie moralności! oto Bóg
kona w moich słowach! och, najdroższy
on dławi się litaniami do szatana
krztusi się naszymi słowami!

pluj, najdroższy! pluj w Behemota,
pluj w Lewiatana, pluj w każdą muzę!
to koniec, najdroższy! koniec zaplatania
nóg, koniec niedopowiedzianych zdań

o, Szatanie! autostradą do piekieł jadę!
a Ty śpiewasz! Gloria, Gloria, Gloria
dla Behemota, dla Lewiatana!
na pohybel wszystkim racjom, najdroższy!

obryzgane tendencje, odstąpienie, najdroższy!
secesja, bohema, symbolizm, dadaizm,
dekadentyzm, młoda polska, neoromantyzm,
fin de siecle, Schopenhauer, Nietzsche!

o, Szatanie! o, najdroższy!

sens
umarł

na pohybel wszystkim racjom
na pohybel naszym matkom

to koniec

to koniec

koniec skowytów!
koniec bełkotów!
koniec plątanin!

KONIEC NICZEGO!


__________________________________

opowiadania: www.kozmic.blog.pl
wiersze: www.miggy.digart.pl
rysunki: www.teogonia.digart.pl
_________________
www.agatapruciak.bloog.pl
 
 
 
eddie 
Gimnazjalista


Wiek: 55
Dołączył: 16 Paź 2005
Posty: 259
Skąd: RnS
Wysłany: 2010-08-08, 16:41   

Kononowicz czy cuś???






Eddie
 
 
indianer 
Towarzysz

Wiek: 24
Dołączyła: 06 Lut 2008
Posty: 188
Skąd: Arizona
Wysłany: 2010-08-08, 18:31   

Niby czemu?
_________________
www.agatapruciak.bloog.pl
 
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2010-08-09, 03:16   

indianer napisał/a:
Niby czemu?


[ Dodano: 2010-08-09, 03:19 ]
indianer napisał/a:
Niby czemu?

A to ci dopiekl :) emigmatycznie
:) czort wi czemu :)
moze jak ja ......

A mnie to wszystko juz wpierdala
No, ze sie kurwi Ala
ze nima poco żyć
chyba ze ruchać pić tyć
nima kogo kochać , szanować,kogo?
w ti-vi co drugi kanal usmiecnieta blogo
cud panna z wibratorem w dupie
zechce , se kupie!
Tą czy inną szmate.
w 'pizdu, czy paszczu' stac nas na zaplatę
dziś Panie
Są tanie.
Jak i politycy
Dziwki z tej samej zasmierdlej ulicy
Szatany
z altany
panieńskiej wychodzą
bekarty płodzą
myśli
kto to wymyslił?
Gete?
czasy niete
szatana w zologicznym dzis kupi
Siedzi i łypie w klatce glupi
pisze cyrografy
do szafy
paskudny i śmierdzi to sie nada
na ogródkowego gada
Interesa z inwentarzem siarczanym robic
Gowno drobić
jeden sens
złamany pens
...

Co to jest pieklo? Gorzej niz tu?
Teoria śmieszna, i w d... psu.............

Sory markotny dzis jestem
Ogluszony szelestem
papieru toaletowego
wartosciowego
Opakowaniowego
szelestem foli co na twarz
tak jak w Kambodrzy ,jak ten nasz..
Najpierw Podmalowany cudnie Ptak
potem Tak.


tak... :(
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
indianer 
Towarzysz

Wiek: 24
Dołączyła: 06 Lut 2008
Posty: 188
Skąd: Arizona
Wysłany: 2010-08-09, 10:41   

ale to w kosmos stare jest. mam, kurczę, mnóstwo nowych rzeczy, ale nie chce mi się tutaj wszystkiego wrzucać.

tu jestem: http://www.poezja-polska....php?lookup=4431
_________________
www.agatapruciak.bloog.pl
 
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2010-08-10, 01:37   

no i co ze stare ? sam jestem stary :) wielkie mi 'mnóstwo'.... :) ni zapracowujesz sie na smierć i moze dobrze :D

ps . ale podobało sie
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
indianer 
Towarzysz

Wiek: 24
Dołączyła: 06 Lut 2008
Posty: 188
Skąd: Arizona
Wysłany: 2011-11-27, 20:00   

siemanko :D



SKOWYT II

gnije mi umysł niszczony histeryczną bielą. popychany
do aptek. mama mówi że długo tak
nie pociagnę. w nędzy przez chodnik. i szybciej. rozjebując
pół-nagą poświatę swojego zniewolenia. spragniona

pradawnego niebiańskiego połączenia z Plutonem.
gniję wzdłuż i wskroś. kontempluję się i pcham nogi
Gadgeta... jak do dziwek mnie ciągnie przez
podziemia i nadziemia.

udaję, że nie wiem jak do mnie mówią, że jestem
prze-alienowana. rojąc wzrokiem całą przeszłość. rojąc
nowe zło. problem na problem. jak kanapka.
jak hitler. co krzesło i pies. oni powiedzą

i zabiją za te obsceniczne poglądy przy
sądzie ostatecznym. "w dupie ci się poprzewracało!" -
ty zidiociała pseudopoprawna
imitacjo człowieka. mówią.

co żre i chla za ośmiu, bo jej się chce
spokoju ciała i duszy. mówi, że konsumpcyjny tryb życia
może trwać nie dłużej, niż ślepa miłość
do chorego księdza.

na pedofilie. bo księża lubią małe dzieci -
dziewczynki z długimi włosami. kurwa. czternastolatki
z umysłem dziwki i psychofizyczną potrzebą seksu z kimkolwiek
kto mówi językami

starożytnych aniołów i idiotów. ach! idiotów.




ile zniewolenia!

jakie okropne zniewolenie! kto zapchał mi umysył?
mi! schizofrenicznej idiotce i wrzucił do niego tego wstrętnego
pseudo-Molocha, co udaje że jest bogiem
a nie powie

że nie jest nawet w tobie
i tobie
i tobie.

bo mówi, że ciasno, że chuj, że wazon dla żuka.
że to niemoralne! ty, ty świnio! ty ośle! salami! salami.
na świecie już tylko same kury -

schylają się po gówno. a ty Molochu
w popłochu. popłoch. popłoch.

pseudo pseudo pseudo
życie.

nie ma kobiet - jest ilustracja. nigdy nie kochałam
nikogo bardziej niż tego z naprzeciwka. facet i jego wzód
wymierzony w ciemność. dokładnie czarny.

i zaraz wbije we mnie swoją małą zabawkę.

nienawidzę zniewolonych przez swojego wymoślonego boga
z włosami na głowie. dla którego śpiewacie te
obrzydliwe faszystowskie pieśni, myśląc że chuj i robienie dzieci
zbawi was przed złem tego świata.

nie ma alienacji! nie ma!
trzeba chodzić do szkoły!

nieustanna jebaka w głowie -
weź się, kurwa, przytwierdź ze mną do autobusu. pojedziemy w przeszłość.
będziemy pluć na wszystko i wycierać gówno ze swoich oczu.
nie dojedziemy w nic. nie ma przestrzeni nigdzie.

suchy piasek jest na pustyni.
sucha woda jest w morzu.
suchy mam umysł zmęczony wymyślonym seksem.

zamknęłam się przez siebie i przestaję mówić.
dziewicza biel nie pomoga zwalczyć zła. złe fazy są potrzebne małym chłopcom
w ciałach dziewczynek, które nie potrafią kochać

nikogo więcej, niż żarcie na talerzu

co zbawia, uczy i produkuje tłuszcz na udach i cyckach.
żeby dosięgnąć metafizycznego zbawienia duszy. żebyu doznać samoakceptacji

i akceptacji wymyślonego przez siebie mądrego człowieka.
który tak naprawdę wącha tylko swój brud.
i kurz zarasta na głowach.

bo już nie ma o czym mówić
bo już nie ma
niczego do zbawienia.

i bóg już nie chce mieć dzieci. ile, kurwa, można! co za
nieustanna jebaka boga! ile dzieci ma bóg! ile!
co za obłęd. paranoja. obsceniczne plakaty na twarzy.

nie zerwę
nie zerwę
nie dam rady.
apteka jest otwarta na moje małe zło

nie dam rady... nie pokonam faszystowskiej pieśni
a ksiądz odejdzie i powie mi w twarz jakieś słowo czy dwa.
a ja: nie wiem. nie wiem. nie wiem.

bo ile można wiedzieć.

tylko zakłamanie zniewolonych umysłów! zakutych kajdankami
swojej przeszłości. z małymi wzmiankami o sobie samych czytamy
w gazetach o morderstwach i wypadkach

myśląc sobie, że też chciałabym umrzeć.



głodna i samotna włóczę się po Częstochowie z nadzieją, że kupię sobie
słodką bułkę.
która choć trochę zapełni tą chorą pustkę mózgu.
ale na nic starania. nie ma szczęścia

w bułce. na chwile zabija histeryczny natłok myśli
a po kawie czuję się źle. głębia gubi
małych ludzi, a ja jestem coraz mniejsza. odkąd

gubię intelekt w małych tabletkach i moje małe
wizyjne anioły indiańskie są tylko wizyjnymi aniołami indiańskimi
chce mi się tylko płakać.

bo nie jestem chora!
chore są małe chuje dziadków w hospicjach przy Okrzei
chuje, nie ja.

i ślepe łona kobiet, które mogłyby udawać, że są lesbijkami
żebym się łudziła, że nie mam już pecha
co prześladuje mnie, odkąd wyszłam z brzucha mamy. albo jeszcze wczesniej
jakiś pechowy plemnik mojego pijanego taty.




Maleńczuk śpiewa tylko dla mnie
zawsze tak było

jestem sam
i jestem ja:

która piłam krew, chcąc doznać boskiego objawenia

która w rozaczy stałam w oknie, a wypadałam z głowy
i darłam się na całą ulice i mając chwilową niedyspozycję umysłową
piłam i rzygałam razem z gwiazdami w noc.

która nocą w samych skarpetkach biegałam po pustych ulicach, przebiegając
obok krzyża i modląc się, aby bóg nie ukarał mnie za całe zło.
szłam i nie mogąc przestać chodzić, płakałam ze szczęścia
że kula kręci się tylko dla mnie.

która jechałam magicznym autobusem, który ciągnął wielki olbrzym, a byłam
człowiekiem-słoniem i nie mogłam przestać
krzyczeć, że jestem tylko Ptaśkiem i nie mam na imię Agata.

która ze źrenicami jak spodki machałam do ludzi na ulicach
licząc, że spotkam w nich kogoś jak ja.

która całymi dniami nie mówiłam nic i udawałam nieśmiałą, żeby
nie zarazić się idiotyzmem rzeczywistych mózgów ludzi
nowej generacji, której synonimem jest gówno.

która spałam na balkonie będąc rosołem, mieszałam siebie
i nie mogłam przestać obawiać się tego, że zaraz siebie zjem, płakałam
bo byłam grubasem w za ciasnych spodniach.

która padałam co niedzielę na kolana w kościele modląc się do litościwego
boga, prosząc i błagając, i obiecując poprawę, nie zmieniałam się i śmiałam
się sobie w twarz.

która dosypując do jedzenia magiczne proszki, udawałam
Harry'ego Pottera i myślałam, że jestem Hermioną, znalazłam sobie patyk
- "windgardium leviosa. obrót i trach."

która w pijackim śnie zobaczyłam ducha, już prawie konając z niebijącym sercem,
duch obamcujący tętno na szyi wystraszył mnie na śmierć.

która poszłam do mamy, chwaląc się swoim nieisntiejącym
intelektem. mówiłam, że powinna się cieszyć, że mnie ma -
nie mogłam przestać machać głową. wytrzeszcz oczu.

która trzy dni przesiedziałam bez ruchu, bo bolało mnie serce
bolało mnie serce. bolało mnie serce od nieustającego przez kilkanaście dób
metafizycznego zła, płakałam i obiecałam sobie poprawę.

która krzyczałam, że jestem chora psychicznie bałam się
psychoterapii, hydroterapii, metadonu, amnezji
i jebanego ping-ponga

która pozbawiona poczucia humoru w zawieszeniu spędzałam
każde popołudnie mojego życia
marząc, że jest mi lepiej, marzyłam o tańcach na łące w żydowskim ubraniu

która widziałam indiańskie anioły w mojej głowie i myślałam, że
może to prawda, że duch, że Mickiewicz, i że trąbka na wodę,
że może jednak będzie lesbijką

ona. za każdym razem widziałam inaczej.

która widziałam siebie całkiem łysą w peruce po latach
z rakiem po jakiejś chemii, byłam zdrowa jak trup
cieszyłam się, że wyglądam jak Jolie.

która bałam się, że zjem swoje własne serce
gdy tylko wyrwę je jakimś dobrym wierszem,
którego nigdy nie napiszę, bo jednak jestem pusta.

która nagrywałam filmiki w nocy, mówiąc w nich o sobie
do siebie na temat wymyślonej siebie, myśląc, że to pouczające wydarzenie
tarzałam się we własnym błocie.

która myślałam, że jestem godna zabawy w martwego niedźwiedzia
i chowanego z moją przyszywaną dziewczyną,
dla której byłam Johnem Lennonem w jej sweterku od komunii.

pozwalała się łapać za nogę.

która straszyłam dziewczyny rozważaniem na temat
ich piersi, czy mówiąc o jakimś zatęchłym starym chuju
w słoiku, co godny jest spożywania

na ołtarzach w kaplicy
na ołtarzach w kaplicy
na ołtarzach w kaplicy

budują dla mnie grób
nie ma miejsca na cmentarzu
budują dla mne grób.

a ja nie umrę!

co za niefart! co za spaczenie losu! co za zło! zło! i rozpacz! co za klątwa!
nie umrę!
co za brak nadziei dla przyszłych pokoleń!
ten stary mały chłopiec chory na siebie nie umrze nigdy!

co za pech pozwolił mi doświadczyć
wizji halucynacji cudów ekstazy snów adoracji religii olśnienia okrętów poezji morza pustyni omenów przełomów uniesień ukrzyżowań powodzi odurzeń rozpaczy wrzasku samobójstwa umysłu miłości świętości potencjału niebios piekieł drzew zwierząt, co za pech?

co za bezczelny bóg!
z palcem zamiast oka wymierzonym w małe mizantropijne dziecko!

święte błagania o siebie
święte ćpanie
święty kompleks Edypa





Weronika

jestem z tobą tutaj
i modlę się z tobą o nasze nienarodzone dziecko

jestem z tobą tutaj
gdzie mówię ci że kocham się w swoim tacie

jestem z tobą tutaj
i błagam o szybką śmierć naszej chorej duszy

jestem z tobą tutaj
i będę czytać wiersze do śmierci naszego spaczonego mózgu

jestem z tobą tutaj
gdzie obie wrzeszczymy że ominie nas koncert Kurta

jestem z tobą tutaj
gdzie przepychamy się w kolejce po kawałek niebiańskiego uniesienia

jestem z tobą tutaj
gdzie obie płaczemy ze szczęścia i robimy sobie zdjęcia, myśląc że nasz związek jest romansem bogów

jestem z tobą tutaj
gdzie dzwonię do Edyty i proszę ją o cokolwiek. bez telefonu

jestem z tobą tutaj
i płaczę, że moja Edyta nie istnieje; co za Moloch, rozpacz i chuj

jestem z tobą tutaj
i obie chcemy umrzeć na kolejce z platformami; wielki rollercoaster

jestem z tobą tutaj
gdzie opowiadam ci o dzikim seksie z żyrafą o imieniu Ola

jestem z tobą tutaj
gdzie wybieramy się na pielgrzymkę na inwalidzkim wózku i oglądamy "Dzień świra", paląc sosnę, nie wiedząc co, gdzie i jak

jestem z tobą tutaj
gdzie mam wyspkę na całym ciele i boję się że znów wyjdę z ciała

jestem z tobą tutaj
gdzie odbywa się dzień świstaka i otwierasz - zamykasz okno, a moja dusza wylatuje w kosmos
i nie może wrócić do Agatki P.

jestem z tobą tutaj
gdzie opowiadasz mi jak Kazik chodził w tą i z powrotem, śpiewając "Amnezję" na koncercie gdziebądź

jestem z tobą tutaj
i mówimy, że chcemy mieć swój własny dom. naiwne marzenia o życiu

jestem z tobą tutaj
i boję się, że umrę w kaftanie na śmietniku. w koszu na śmieci. jak Andrzej Lepper. jak Amy Winehouse.


święty święty święty
święty mój umysł
święty martwy bóg
święte zużyte umysły
święte urojenia
święta sucha woda

święty święty Piotr. święta Agata P. święta mama. święty tata. święty Jim Morrison. święta pułapka na szczury w moim żołądku. święty Waglewski i Pospieszalski na koncercie Voo Voo. osobisty Sound.

jestem z tobą tutaj
gdzie nigdy nie obudzimy się z narkotycznej śpiączki

zabite przez Indianina z gumami do żucia.

a ty w moich snach
idziesz płacząc, mokra od łez, po autostradzie bez końca

odchodzisz w nic. mnie nie ma.
_________________
www.agatapruciak.bloog.pl
Ostatnio zmieniony przez indianer 2011-11-27, 20:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2011-11-27, 20:23   

India! :jupi: Ogromnie się cieszę, że Cię znów widzę na forum, Agatko :D Sporo nawiozłaś swoich tekstów, potrzebuję trochę czasu, żeby się przez nie przebić :)
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
indianer 
Towarzysz

Wiek: 24
Dołączyła: 06 Lut 2008
Posty: 188
Skąd: Arizona
Wysłany: 2011-11-27, 20:49   

To jest jeden tekst! :D
_________________
www.agatapruciak.bloog.pl
 
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2011-11-27, 22:21   

Ano, faktycznie. :) Przeczytam jutro, obiecuję. :)
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
Ravena 
Przyjaciel forum
Wiedźma Cwaniara


Wiek: 38
Dołączyła: 13 Sty 2009
Posty: 2524
Skąd: Wiedźmi Las
Wysłany: 2011-11-28, 21:32   

O, też się ostatnio zastanawiałam, gdzie się podziała Indianer, długo kazałaś czekać na coś nowego :)
Poczytam w wolniejszej chwili, bo już widzę, że trzeba się bardziej skupić :roll:
_________________
Le Café
 
 
indianer 
Towarzysz

Wiek: 24
Dołączyła: 06 Lut 2008
Posty: 188
Skąd: Arizona
Wysłany: 2011-12-09, 23:06   

śpiączka

mam boleść duszy. wylezie ze mnie
koniec końców. najdalej z braku przestrzeni
niezapowiedziany dzień. na imię mu

babilon. w kolejce po proch stanie się
popiołem. spojrzy pustymi oczodołami
może zapłacze. winda rozbija noc. bezkrwawy poród

wysokości. mija mnie i mijają mnie.
wyrywam włosy z mózgu. zarośnięty umysł.
co jeśli nie urodzi się nic? zapadniemy.
zapadnę.



***

oczy przełamane strachem.

nie będzie nas. nie było jutro. za mało
czerwieni. na widłach gałki oczne. zabił mnie portal
społecznościowy -

zabije jutrzejszy dzień. poumieramy wtórnie.
zmartwychwstaniemy w ból.

gdy jestem wysoko -
nie ma tam boga. najniżej najgłośniej się
modlą. małe czerwone raki można kupić
już coraz taniej i taniej.

zjem swoje rzemiosło. nie ma sztuki. prostytutka
to ja. odsłaniam wnętrze
boli - przestań - nie chcę.

mały dworzec zoo to piekielny cud. teraz
jestem bo umarłam

w noc. głowa na księżycu. ciało w ubraniu.
nie będzie nas. oddzielam -
dzielę się.
_________________
www.agatapruciak.bloog.pl
 
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2011-12-14, 22:53   

indi ... soory ,ale ... chyba nudzisz . każdy jest zblazowany i targany. .. i musie niepodoba ... ksiadz proboszcz... i reszta.

'już coraz taniej i taniej. ' za piekielne cudy , jestem bo umarłem i sie rozdarłem na swiatapół.
'bo u poety nowy sweter....seter...'
'Chcę, aby środowisko było moim produktem.' i na co ci takie zas...... zanieczyszczone srodowisko ?
mozna se niechciec , ale słowo 'produkt' potrfi wypowiedziec tylko produkt.
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
Caroline* 
Towarzysz
Dumasoholiczka ;)


Wiek: 25
Dołączyła: 15 Gru 2012
Posty: 423
Skąd: imaginacja
Wysłany: 2012-12-22, 23:13   

To co piszesz... to jest straszne, potworne, przytłaczające...
nie mówię tu o kunszcie pisarskim, bo się nie znam, ale... o treści

W tym, co piszesz, krzyczy poczucie bezsensu życia, istnienia... wszechogarniającego cierpienia

Nie przeczytałam wszystkiego, a tylko ostatnią stronę... i chyba nie chcę przeczytać więcej...

Miałam w swoim życiu trudny okres, gdy jedyną moją rzeczywistością było poczucie, że moje życie nie ma sensu, rozważałam nawet samobójstwo... ale wiersze, które wtedy pisałam nawet w połowie nie oddawały takich silnych i destrukcyjnych emocji, jak twoje...

mam nadzieję, że udało ci się z tego stanu wyjść, a jeśli nie... że to się stanie jak najszybciej. Zanim będzie za późno
_________________
"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3050
Wysłany: 2013-01-01, 06:51   

Caroline* napisał/a:
To co piszesz... to jest straszne, potworne, przytłaczające...
nie mówię tu o kunszcie pisarskim, bo się nie znam, ale... o treści

W tym, co piszesz, krzyczy poczucie bezsensu życia, istnienia... wszechogarniającego cierpienia

Nie przeczytałam wszystkiego, a tylko ostatnią stronę... i chyba nie chcę przeczytać więcej...

Miałam w swoim życiu trudny okres, gdy jedyną moją rzeczywistością było poczucie, że moje życie nie ma sensu, rozważałam nawet samobójstwo... ale wiersze, które wtedy pisałam nawet w połowie nie oddawały takich silnych i destrukcyjnych emocji, jak twoje...

mam nadzieję, że udało ci się z tego stanu wyjść, a jeśli nie... że to się stanie jak najszybciej. Zanim będzie za późno


Oburzyłaś się w podpisie, że ktoś śmiał w nieistniejącym już temacie z Twoimi wierszami ocenić Ciebie. Ale jak oceniasz innych to jest cacy? Można powiedzieć, że nawet (mimo intencji) obraziłaś w poprzednim poście Indianerkę, sugerując różne rzeczy do do jej osoby na podstawie paru wierszy.
 
 
Caroline* 
Towarzysz
Dumasoholiczka ;)


Wiek: 25
Dołączyła: 15 Gru 2012
Posty: 423
Skąd: imaginacja
Wysłany: 2013-01-01, 19:40   

geralt napisał/a:
Można powiedzieć, że nawet (mimo intencji) obraziłaś w poprzednim poście Indianerkę, sugerując różne rzeczy do do jej osoby na podstawie paru wierszy.

Jeśli kogokolwiek uraziłam bardzo przepraszam- nie miałam tego na celu. Ja się po prostu... wystraszyłam tego, co przeczytałam.

Widocznie to był błąd, że napisałam, co myślę, tak samo jak błędem była prośba o opinie na temat moich wierszy.

Z miejsca mogę obiecać, że więcej żadnych wierszy będących twórczością własną forumowiczów oceniać nie będę, bo na własnej skórze przekonałam się, że to może zaboleć. Nie dotyczy to prozy i dramatu, bo to zupełnie inna bajka.

Może za bardzo wzięłam jej wiersze do siebie... Kiedyś sama pisałam w podobnym klimacie i nawet pokazywałam je znajomym, ale jakoś nikt się nie zainteresował, że może dziać się ze mną coś złego... A działo się :cry:

Widzę, że nawet dobre intencje mogą zostać odebrane jako coś złego.

Indianer, przepraszam cię, jeśli poczułaś się urażona lub w jakikolwiek inny sposób skrzywdzona przeze mnie. Ja tego nie chciałam.

geralt napisał/a:
Oburzyłaś się w podpisie, że ktoś śmiał w nieistniejącym już temacie z Twoimi wierszami ocenić Ciebie. Ale jak oceniasz innych to jest cacy?

W którym miejscu ja oceniłam autorkę?
Odniosłam się do treści wierszy i wyraziłam nadzieję, że jest już lepiej, niż w chwili ich pisania. Zakładam bowiem, że wiersze są prawdziwe, a jako takie muszą dotyczyć rzeczywistego stanu ducha autora w chwili ich pisania. Sama przecież też piszę. Tak jak zrozumiałam poezję, tak napisałam.

Gdyby ktoś w taki sposób zareagował na moje depresyjne wiersze nie czułabym się urażona, ani tym bardziej oceniona, lecz zapewniła tą osobę, że jest już znacznie lepiej (bo tak jest).

Rzeczywiście, wątku z moją poezją nie ma już na tym forum, jednak w chwili, gdy napisałam cytowane przez ciebie słowa jeszcze istniał, a ja czekałam na opinie dotyczące moich wierszy, m.in. na takie dotyczące interpretacji... Uznałam, że zachowałabym się nie w porządku wobec autorki, gdybym już wyrażoną opinię usunęła po tym, jak mój wątek z poezją przestał istnieć

Podjęłam decyzję o usunięciu tego wątku po tym, jak ktoś dobitnie udowodnił mi, że ja i moja poezja stanowimy jedność i nie da się tego rozdzielić. A oceniona jako osoba zostałam nie w temacie, a na priv, ale całą sytuację sprowokowała prośba o ocenę moich wierszy, dlatego chciałam je usunąć. Nie wiesz wszystkiego i nie musisz.
Zrozumiałam, że nie powinnam się tak obnażać (bo pokazywanie ich to pokazywanie duszy, a domagając się ich oceny wiele ryzykuję). Nie żałuję tej decyzji
_________________
"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3050
Wysłany: 2013-01-02, 22:15   

Caroline* napisał/a:
geralt napisał/a:
Oburzyłaś się w podpisie, że ktoś śmiał w nieistniejącym już temacie z Twoimi wierszami ocenić Ciebie. Ale jak oceniasz innych to jest cacy?

W którym miejscu ja oceniłam autorkę?

W tym, w którym za dużo założyłaś.

Caroline* napisał/a:
Odniosłam się do treści wierszy i wyraziłam nadzieję, że jest już lepiej, niż w chwili ich pisania. Zakładam bowiem, że wiersze są prawdziwe, a jako takie muszą dotyczyć rzeczywistego stanu ducha autora w chwili ich pisania. Sama przecież też piszę. Tak jak zrozumiałam poezję, tak napisałam.

Co innego wyrażenie nadziei, że odczytywany przez Ciebie ton czyichś utworów nie jest wynikiem jakiegoś stanu, a co innego definitywne stwierdzenie, że stan emocjonalny autora wymaga pilnej poprawy - a to wynikało z Twojego posta.

Równie dobrze można by pójść na jakieś spotkanie z muzykiem, aktorem, a najlepiej politykiem, w dobrych intecjach pożyczyć rozwiązania problemów emocjonalnych i zobaczyć reakcję ;)
 
 
Caroline* 
Towarzysz
Dumasoholiczka ;)


Wiek: 25
Dołączyła: 15 Gru 2012
Posty: 423
Skąd: imaginacja
Wysłany: 2013-01-02, 22:31   

geralt napisał/a:
a co innego definitywne stwierdzenie, że stan emocjonalny autora wymaga pilnej poprawy - a to wynikało z Twojego posta.

jeśli się zmieniło lub te wiersze nie są prawdziwą, pisaną pod natchnieniem poezją- nie wymaga.
Można by założyć, że już nie wymaga poprawy- inaczej publikowanie ich byłoby zapewne zbyt bolesne...
I taką mam nadzieję- że z Indianer wszystko w porządku
_________________
"Wkrótce nie będzie już wrogów.
Osiągniemy spokój i równość.
Będziemy żyć w zbiegach okoliczności.
Wierzymy w ekwiwalenty.
Nie będziemy się różnić.
Zjednoczymy się.
W końcu będziemy niewolnikami."

Rodrigo Garcia
GOLGOTA PICNIC
 
 
indianer 
Towarzysz

Wiek: 24
Dołączyła: 06 Lut 2008
Posty: 188
Skąd: Arizona
Wysłany: 2014-02-02, 15:13   

http://prus24.pl/bookstor...CZTA-GLODU.html

Tutaj można zamówić mój tomik "Uczta głodu". Można też szukać w księgarniach, ale tak chyba wygodniej.

Pozdrawiam!
_________________
www.agatapruciak.bloog.pl
 
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2014-02-02, 17:00   

Jednego kupca już masz :ok:
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Forum administrowane przez: Grimlock, Nieznany