Forum KGB
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
[Fsy] Friedman Celia S. - Trylogia Zimnego Ognia
Autor Wiadomość
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 43
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10507
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2009-01-28, 17:25   [Fsy] Friedman Celia S. - Trylogia Zimnego Ognia

Kilka dni temu skończyłem ostatni tom Trylogii Zimnego Ognia amerykańskiej pisarki Celii S. Friedman. I nadal pozostaję pod kolosalnym wrażeniem.

O czym jest ten cykl? Możnaby napisać, że zaczyna się od wysokiego "C" a potem jest jeszcze wyżej i wyżej...

Kosmonauci z Ziemii, podróżujący w celu odnalezienia planety, gdzie mogliby się osiedlić, trafiają na Ernę. Planeta ta jest jakby stworzona dla nich. Ma tylko jedną ogromną tajemnicę - natura wytworzyła na niej prądy energii wpływającej na wszystko, co się tam znajduje. Energia ta, zwana fae, potrafi się materializować w postaci różnorakich wytworów. Skąd się one biorą? Z ludzkiego strachu, lęków, marzeń... Ta energia, to naturalna moc magiczna planety. Przybysze z kosmosu muszą się zmierzyć z nią lub jej poddać, dokonując swoistej wymiany barterowej - "coś za coś". Tak właśnie robią: by Erna stała się ich domem poświęcają całą swoją technologię, zgromadzoną w statku kosmicznym. Oto ich Ofiara - dzięki niej mogą pozostać przy życiu na tej "nieludzkiej" ziemi.

Mija kilkaset lat. Ludzie lepiej lub gorzej radzą sobie z życiem na Ernie. Niektórzy z nich rodzą się z darem, którym jest umiejętność wpływania na fae - to adepci magii i czarownicy. Ludzie pozostający dłużej w jednym miejscu nie moga się również obyć bez wierzeń - rej wodzi nauka, że Ernę stworzył Bóg Ziemii i to jemu jedynemu trzeba oddawać cześć. Jeden z przywódców, neohrabia Merenthy, postanawia dokonać kolejnej ofiary, by móc pozostać niemal nieśmiertelnym i zgłębiać tajniki tej planety jak najdłużej - by do końca dostosować ją do potrzeb człowieka. A straszna to ofiara...

Oto mamy dziś rok 1246 po Ofierze, mija dziewięć wieków od czasów, w których żył neohrabia Merenthy. Do miasta Jaggonath przybywa, opuściwszy swą ojczyznę, kapłan Jedynego Boga i zręczny wojownik, Damien Vryce. Ma on służyć zwierzchnikowi tutejszego Kościoła w sprawach magii. Posiada on umiejętność posługiwania się nią, nie jest jednak adeptem, czyli urodzonym talentem magicznym. Nie pozostanie jednak długo w tym mieście. Wkrótce wyruszy z misją odnalezienia i zabicia demonów, które prześladowały jego, poznaną niedługo wcześniej, przyjaciółkę i ukochaną, Ciani z Faraday, adeptkę i Mistrzynię Wiedzy. Ta podróż będzie zaledwie początkiem wielkiej przygody, która odmieni nie tylko życie Damiena, ale i losy całej Erny. Po drodze spotka między innymi tajemniczego czarownika Geralda Tarranta, demona Iezu zwanego Karrilem i rdzenną mieszkankę Erny, rakha, zwaną Hesseth.

W skład omawianego cyklu wchodzą trzy książki: "Świt czarnego słońca", "Nadejście nocy" i "Korona cieni". Można by rzec, że każdy tom zbudowany jest według jednego schematu: grupa śmiałków podejmuje podróż, by osiągnąć założony cel. Jednak Trylogia Zimnego Ognia nie jest zwykłą przygodówką fantasy. To cudowna opowieść, której odmienność zaczyna się już na poziomie koncepcji: inny świat, nowatorski pomysł na źródło magii. Cykl czyta się wspaniale również dzięki świetnej budowie bohaterów - niemal żaden z nich nie jest "biały" lub "czarny", krystalicznie czysty i dobry lub nieskończenie zły, każdy mieści się w odcieniu szarości, który to odcień zmienia się również w miarę płynięcia akcji trylogii. A mimo to potrafimy się zaprzyjaźnić z niektórymi z bohaterów, pomiędzy czytelnikiem a dramatis personae rodzą się interakcje, również odmieniane przez przypadki w toku zmian fabuły - chwilami jedni bohaterowie są nam bliscy, by w innym momencie ich nie cierpieć... A bohaterów swoich nie traktuje Autorka ugodowo, każe im stawać przed coraz to nowymi wyzwaniami, co więcej nie zatrzymuje się, gdy któryś z ważniejszych bohaterów musi zginąć lub odejść w cień. Pani Friedman tak niejednokrotnie zagrywa bohaterami, że czytelnikowi zdaje się to być bezsensownym posunięciem a ostatecznie wychodzi, że wszystko było trafne i logiczne, dzięki czemu mała jest szansa na znudzenie się fabułą.

Co tu więcej pisać - Trylogia Zimnego Ognia to cykl wyśmienity! Trzyma w szachu niemal od pierwszej strony nie tylko przygodami bohaterów, ale również na przykład rozważaniami na temat zachowania człowieczeństwa w warunkach, gdy zło popłaca, problemu mniejszego zła i jego kosztu... a że jednym z głównych bohaterów jest kapłan, to nie brak też pytań o siłę wiary i zasadność jej zachowania. Podsumowując: wspomniane książki Celii S. Friedman, to genialna seria, godna polecenia każdemu czytelnikowi.

Moja ocena: 6/6
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

Ostatnio zmieniony przez Ravena 2009-10-07, 13:08, w całości zmieniany 1 raz  
 
  Zaproszone osoby: 1
 
andy 
Przyjaciel forum
Obserwacja trwa


Wiek: 61
Dołączył: 12 Paź 2004
Posty: 2860
Skąd: Zwoleń
Wysłany: 2009-01-28, 17:49   

Przeczytamy to opinię dołożymy, a tak to fantasy czy SF bo mi się w poprzednim poście ciut miesza
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 43
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10507
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2009-01-28, 17:57   

andy napisał/a:
tak to fantasy czy SF bo mi się w poprzednim poście ciut miesza
Problem czy ten cykl to fantasy czy SF omawiam w tym temacie. Pisząc krótko - jednak fantasy. I to jakie! :brawo:
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
andrew 
Docent
NIEDOWIAREK


Dołączył: 29 Maj 2005
Posty: 903
Skąd: tam i tu
Wysłany: 2009-03-04, 19:27   

Uwaga. Może nie być miło.

Nieznany napisał/a:
Kilka dni temu skończyłem ostatni tom Trylogii Zimnego Ognia amerykańskiej pisarki Celii S. Friedman. I nadal pozostaję pod kolosalnym wrażeniem.

Ja też pozostaje pod kolosalnym wrażeniem. Ujemnym. Jak można napisać równie jałową i nieodkrywczą powieśc po czym umiejętnie ją wypromować na niemalże arcydzieło gatunku. Czegóż to marketing nie potrafi.

Nieznany napisał/a:
Jednak Trylogia Zimnego Ognia nie jest zwykłą przygodówką fantasy.

Owszem. Zwykła przygodówka ma zazwyczaj jeden tom. Tu trzeba się męczyć trzykrotnie aby dojść do zakończonego westchnieniem ulgi końca.
Nieznany napisał/a:
To cudowna opowieść, której odmienność zaczyna się już na poziomie koncepcji: inny świat, nowatorski pomysł na źródło magii


Jest mniej więcej tak cudowna jak pięknie się kształtująca plama na dywanie po rozlanej butelce atramentu.
Jedyne z czym chętnie się zgodzę to pomysł na źródło magii. Z tym, że wykorzystanie go, to już zupełnie inna sprawa. Niczego odkrywczego poza tym nie znalazłem a tak przecież się o tej książce mówi. Są dobrzy i źli przy czym Ci dobrzy są troszkę źli a ci źli bywają czasem całkiem w porządku. Są siły działające w dzień i po zmroku, które się ze bosa niezbyt lubią. I eskalują zbrojenia.

Nieznany napisał/a:
mała jest szansa na znudzenie się fabułą.

Mi się to udało bez trudu. Wynudziłem się setnie oczekując czy jest coś, czym może mnie Friedman zaskoczyć
Nieznany napisał/a:
Co tu więcej pisać - Trylogia Zimnego Ognia to cykl wyśmienity

Wyśmienity to on by był gdyby go lepiej napisać. Styl może nie drażni ale jest nierozpoznawalny - mam na myśli, że kompletnie się nie różni od setek innych, a wszak podstawa oryginalności jest styl.
Nieznany napisał/a:
Podsumowując: wspomniane książki Celii S. Friedman, to genialna seria, godna polecenia każdemu czytelnikowi.

Przeczytać można; jeśli czytało się dużo fantasy staje się to zbędne.
Z opinią o genialności nie zgadzam się w całej rozciągłości. Zaledwie przyzwoity rzemieślniczy produkcyjniak nie pretenduje IMHO do miana genialnego.

Moja ocena: - 4/6
_________________
"Co dokładnie zrobiłeś ? - Osądzono mnie...i słusznie...za kradzież wyboru drugiego stopnia z kompletnym nieposzanowaniem "
 
 
Lean val Tirach 
Prorektor
Leanan sídhe


Wiek: 34
Dołączyła: 07 Maj 2008
Posty: 4149
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-03-04, 19:57   

andrew napisał/a:
Jak można napisać równie jałową i nieodkrywczą powieśc po czym umiejętnie ją wypromować na niemalże arcydzieło gatunku.

Bzdura. Akurat wypromowano trylogię całkiem niedawno, kiedy po raz kolejny (w nowej szacie graficznej) wypuszczono ją na rynek.
Nikt nie mówi, że to arcydzieło. :evil: I jeśli zarzucasz powieści jałowość, to napisz, co konkretnie za takowe uważasz.

andrew napisał/a:
Tu trzeba się męczyć trzykrotnie aby dojść do zakończonego westchnieniem ulgi końca.

Boże, czy kazano ci pod groźbą śmierci czytać Friedman? Bez takich. :/ Jeśli po pierwszym tomie stwierdziłeś, że cię nie porywa, to po co się męczyłeś. Żeby nam coś udowodnić? Sobie? :shock: Gratuluję poświęcenia. Obawiam się, że nie zostanie docenione.

andrew napisał/a:
Przeczytać można; jeśli czytało się dużo fantasy staje się to zbędne.

Ile trzeba przeczytać fantasy (i na jakim poziomie?), żeby odpuścić sobie Friedman? :evil:

andrew napisał/a:
do miana genialnego.

Moja ocena: - 4/6

Taki gniot, a ty go oceniłeś na więcej niż połowę maksimum? :shock:
_________________
"Zombies again, huh? I wonder who can be so stupid to bring dead back to life..." Undertaker from Kuroshitsuji
Everyone wants a magical solution for their problem, but everyone refuses to believe in magic.
"Guys who are so intense for no reason get on my nerves." Tsukishima Kei
 
 
 
andrew 
Docent
NIEDOWIAREK


Dołączył: 29 Maj 2005
Posty: 903
Skąd: tam i tu
Wysłany: 2009-03-04, 20:42   

Lean val Tirach napisał/a:
Bzdura. Akurat wypromowano trylogię całkiem niedawno, kiedy po raz kolejny (w nowej szacie graficznej) wypuszczono ją na rynek.


Właśnie o tym mówię. Za pierwszym razem jakoś się na wartości tej książki nie poznano ?

Lean val Tirach napisał/a:
Boże, czy kazano ci pod groźbą śmierci czytać Friedman?

Oczywiście nie. Chciałem się jednak doczekać jakichś fajerwerków stylu, przebłysków geniuszu, super zaskoczeń fabularnych, nieziemskich opisów niesamowitej magii itp.

Lean val Tirach napisał/a:
Gratuluję poświęcenia. Obawiam się, że nie zostanie docenione.

Recka jest dla tych co lubią i dla tych co nie. Masz coś przeciwko mej "kontestacji"

Lean val Tirach napisał/a:
Ile trzeba przeczytać fantasy (i na jakim poziomie?), żeby odpuścić sobie Friedman? :evil:

Nie wiem. Każdy ocenia podle siebie.
Lean val Tirach napisał/a:
Taki gniot, a ty go oceniłeś na więcej niż połowę maksimum?

Są gorsi. Ewidentnych błędów logicznych nie było, zdania poprawnie zbudowane, elementy niezbędne w fantasy były, a że mi się nie podobało to głównie wina hurraoptymistycznych recek, które mnie zwiodły.

Lean val Tirach napisał/a:
I jeśli zarzucasz powieści jałowość, to napisz, co konkretnie za takowe uważasz

Jałowe czyli nijakie były:
1. wszystkie czary ( absolutnie nieodkrywcze) - nie mówię o źródle tych czarów tylko o ich efektach
2. dylematy moralne bohaterów; uśmiać się można
3. stosunki miedzy bohaterami, nihil novi sub sole
_________________
"Co dokładnie zrobiłeś ? - Osądzono mnie...i słusznie...za kradzież wyboru drugiego stopnia z kompletnym nieposzanowaniem "
 
 
Lean val Tirach 
Prorektor
Leanan sídhe


Wiek: 34
Dołączyła: 07 Maj 2008
Posty: 4149
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-03-04, 20:53   

Cytat:
Właśnie o tym mówię. Za pierwszym razem jakoś się na wartości tej książki nie poznano ?

Dobrze wiesz, że literaturę gatunku fantasy od niedawna zaczęto traktować poważnie. Dzięki temu prężnie rozwija się taka Fabryka Słów, Runa itd. Kiedyś nie było tylu książek,a nawet jeśli były, nikt się nimi tak nie przejmował. Teraz widać, że reklama jest dźwignią rynku, toteż promuje się wszystko, nawet 'ente wydania tych samych powieści.

andrew napisał/a:
Oczywiście nie. Chciałem się jednak doczekać jakichś fajerwerków stylu, przebłysków geniuszu, super zaskoczeń fabularnych, nieziemskich opisów niesamowitej magii itp.

Bo oczywiście co jeden autor to zaskakuje aż do zawału serca! Spuść trochę z tonu.

andrew napisał/a:
Masz coś przeciwko mej "kontestacji"

Jeszcze nie. :p :)

andrew napisał/a:
dylematy moralne bohaterów; uśmiać się można

Niestety ludzka moralność, emocjonalność czy co tam sobie jeszcze wymyślimy ma swoje granice. Ciężko wymyślić coś, co wykraczałoby poza takie granice.
Mnie osobiście podobał się dylemat moralny Vryce'a, który musiał zdecydować czy wbrew swej wierze i zasadom poprosić o pomoc wroga. Tym bardziej, gdy się dowiedział, kim Tarrant jest.
_________________
"Zombies again, huh? I wonder who can be so stupid to bring dead back to life..." Undertaker from Kuroshitsuji
Everyone wants a magical solution for their problem, but everyone refuses to believe in magic.
"Guys who are so intense for no reason get on my nerves." Tsukishima Kei
 
 
 
andy 
Przyjaciel forum
Obserwacja trwa


Wiek: 61
Dołączył: 12 Paź 2004
Posty: 2860
Skąd: Zwoleń
Wysłany: 2009-03-04, 21:47   

Dobra, będą wolne moce czytelnicze to kotek obaczy, Dalej nie wiem czy warto? Fantasy czasami czytam o ile jak pisałem - warto
 
 
andrew 
Docent
NIEDOWIAREK


Dołączył: 29 Maj 2005
Posty: 903
Skąd: tam i tu
Wysłany: 2009-03-04, 22:24   

Lean val Tirach napisał/a:
andrew napisał/a:
Oczywiście nie. Chciałem się jednak doczekać jakichś fajerwerków stylu, przebłysków geniuszu, super zaskoczeń fabularnych, nieziemskich opisów niesamowitej magii itp.

Bo oczywiście co jeden autor to zaskakuje aż do zawału serca! Spuść trochę z tonu.


Przecież kpię ;)

Lean val Tirach napisał/a:
Mnie osobiście podobał się dylemat moralny Vryce'a, który musiał zdecydować czy wbrew swej wierze i zasadom poprosić o pomoc wroga. Tym bardziej, gdy się dowiedział, kim Tarrant jest.

Nie przeczę, to jeden z lepszych momentów. Jednak Vryce jako dorosły człowiek powinien nie być tak bardzo zaślepionym. Jego ewolucja przypomina rozwój chłopca, a on przecież niejedno już przeszedł i powinien być bardziej hm..elastyczny.
_________________
"Co dokładnie zrobiłeś ? - Osądzono mnie...i słusznie...za kradzież wyboru drugiego stopnia z kompletnym nieposzanowaniem "
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 43
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10507
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2009-03-04, 23:30   

andrew napisał/a:
Nie przeczę, to jeden z lepszych momentów. Jednak Vryce jako dorosły człowiek powinien nie być tak bardzo zaślepionym. Jego ewolucja przypomina rozwój chłopca, a on przecież niejedno już przeszedł i powinien być bardziej hm..elastyczny.
On rzeczywiście sporo przeszedł, ale bratanie się z wrogiem, który u zarania swych dziejów był twórcą religii Jedynego Boga to najwyraźniej było dla niego coś nowego. :) Owszem, pogrywa tą nutą dość długo, bo nie może się do końca przełamać prawie przez całą trylogię, ale przynajmniej nie robi tego bezmyślnie, duma nad swoja sytuacją dość obficie. Oczywiście kwestia mniejszego zła nie jest nowa, ale mnie to akurat nie przeszkadza.

andrew napisał/a:
Właśnie o tym mówię. Za pierwszym razem jakoś się na wartości tej książki nie poznano ?
Tu mogę mówić za siebie a Linka za siebie. :) Ja wziąłem się za pierwszy tom nie dlatego, że MAG wydał niedawno Friedman tylko dlatego, że akurat nie miałem co czytać a kumpel to zakupił i polecał. :) Zresztą nie wiem, jak wiele w sukcesie powieści jest kwestią kampanii reklamowej a ile "drugiego obiegu", czyli tego, że wielu osobom się te książki spodobały i polecały je innym.

andrew napisał/a:
Jest mniej więcej tak cudowna jak pięknie się kształtująca plama na dywanie po rozlanej butelce atramentu.
Doprawdy, jak możesz się tak mylić? Atramentowi dałbym conajmniej 7/6. :P

andrew napisał/a:
Jedyne z czym chętnie się zgodzę to pomysł na źródło magii. Z tym, że wykorzystanie go, to już zupełnie inna sprawa.
A mnie to akurat ujęło: natura jako źródło siły, którą można obrócić w magię, która to siła potrafi tworzyć cielesne emanacje obaw i strachów ludzi. Z drugiej strony mamy jeszcze moc wiary - może nie jest to odkrywcze, ale mnie się zgrabnie komponowało.
andrew napisał/a:
Nieznany napisał/a:
mała jest szansa na znudzenie się fabułą.

Mi się to udało bez trudu. Wynudziłem się setnie oczekując czy jest coś, czym może mnie Friedman zaskoczyć
OT. Zdanie zaczyna się od "mnie". ;) EOT
Może to częsciowo kwestia negatywnego nastawienia? Może nie są to fajerwerki w Twoim guście, ale opis tarrantowego piekła i te dzieciaki służące Caleście na tej wysepce w dolinie - to wydało mi się bardzo zgrabne. :)

andrew napisał/a:
Wyśmienity to on by był gdyby go lepiej napisać. Styl może nie drażni ale jest nierozpoznawalny - mam na myśli, że kompletnie się nie różni od setek innych, a wszak podstawa oryginalności jest styl.
Trudno mi dyskutować o stylu, bo nie czytałem oryginału a tłumaczenie może go nie oddawać w zupełności... Więc na wszelki wypadek nie wdam się w tej kwestii w dyskusję. :)

andrew napisał/a:
Jałowe czyli nijakie były:
1. wszystkie czary ( absolutnie nieodkrywcze) - nie mówię o źródle tych czarów tylko o ich efektach
2. dylematy moralne bohaterów; uśmiać się można
3. stosunki miedzy bohaterami, nihil novi sub sole
Ad. 1. - chyba wolałem, żeby czary były "zwykłe", odpowiednie do potrzeb osób je rzucających. Wystarczająco rozbudowany był świat demonów (choć autorka nie stawiała na niego akcentu od początku, zresztą słabo lub wogóle poznaliśmy demony inne niż Iezu), by jeszcze czarownicy walili magicznymi "wodotryskami". Źródłem magii była przecież natura, więc i czary nie powinny być dalekie od owej natury. :)
Ad. 2. - to kwestia gustu, jedni się uśmieją a inni uznają, że starcie na granicy dobra i zła (do którego dochodzi po obydwu stronach tej granicy) może się zdać przyjemne dla oka czytelnika. :)
Ad. 3. - co do stosunków między bohaterami... Vryce vs. Tarrant to klasyczna symetryczna sytuacja "chętnie bym cię wykończył, ale jesteś mi potrzebny", nie jest faktycznie nowa. Celesta też jest jednoznaczny. Ale podoba mi się Karrill. Demon, który wziął w opiekę Mistrzynię Wiedzy... niby sługa Tarranta a faktycznie nie musiał wysłuchiwać jego rozkazów... poza tym wtrącił się i to konkretnie do potyczki między swoim "bratem" Calestą a Prorokiem. Taak, można się było tego spodziewać, ale ten Iezu trochę się wyłamywał ze schematu. :)

andy napisał/a:
Dobra, będą wolne moce czytelnicze to kotek obaczy, Dalej nie wiem czy warto? Fantasy czasami czytam o ile jak pisałem - warto
Zapraszamy do czytania, Kotzurku. :) Wyrabianie sobie zdanie jedynie za pomocą zapoznania się z recenzjami to półśrodek. :)

:ot:
Cytat:
ZOBACZYSZ ŻE pajk PRZEKLINA - ZACYTUJ GO W PODPISIE !!!
To mi się podpis wnet skończy. :lol: Chociaż ostatnio i tak nie jest najgorzej. :)
Koniec :ot:
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
Lean val Tirach 
Prorektor
Leanan sídhe


Wiek: 34
Dołączyła: 07 Maj 2008
Posty: 4149
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-03-05, 01:23   

andrew napisał/a:
a on przecież niejedno już przeszedł

Swoją drogą żałuję, że tak niewiele jest o przeszłości Vryce'a - albo coś o jego rodzinnych stronach. Zaciekawił mnie matriarchat. Poza tym ma silną wiarę, ale pojawienie się Tarranta mocno ją zachwiało. Podobały mi się fragmenty, gdzie Damien musiał robić wszystko, bo Ojcu Świętemu się nie wydać z zamiarami.

Nieznany napisał/a:
bratanie się z wrogiem

Nieznany napisał/a:
kwestia mniejszego zła nie jest nowa

Może nie jest to mocno odkrywcze, ale to trochę tak, jakby papież dowiedział się właśnie, że Chrystus jest Diabłem. Sorry - nikogo nie chcę urazić religijnie. To tylko porównanie. Jest w tym problemie jakaś moc. Coś, czego nie mógłby pojąć chrześcijanin, który poświęcił życie dla wiary.
Z drugiej strony, jeśli dobrze pamiętam (Tyśka nadal mi nie oddała...) to religia Jedynego Boga, w szczegółach wyznania różniła się trochę w rodzinnych stronach Damiena od tej , którą zastał na miejscu misji.

Nieznany napisał/a:
"drugiego obiegu"

Znajomi słyszeli ode mnie. Nawet dziwili się, że coś takiego jest. Moje egzemplarze wyglądają na stare, jakby leżały gdzieś (zakurzone od dłuższego czasu) w kącie hurtowni. Papier jest żółtawy. Kupiłam, bo czytam fantasy. Dziś cieszę się, że mam w zbiorze. :roll:

Nieznany napisał/a:
to wydało mi się bardzo zgrabne. :)

Pomysł na matkę Iezu. To było coś, co mnie zaskoczyło. :) Na koniec powróciło lekkie s-f.

Nieznany napisał/a:
nie czytałem oryginału a tłumaczenie może go nie oddawać w zupełności...

Z tego co wiem, jest parę fatalnych błędów. :( Oto kilka z nich :
Cytat:
pale eyes
"wyblakłe oczy"
Numer jeden na liście kiksów tego tłumaczenia! Po pierwsze, nic nie znaczy (jak oczy mogą być wyblakłe?!); po drugie, o ile się nie mylę, Gerald Tarrant, a o jego oczach mowa, ma być atrakcyjnym mężczyzną i jest to dość istotny element jego charakterystyki. Przykro mi, ale dla mnie atrakcyjność i wyblakłe oczy, czymkolwiek by nie były, wykluczają się wzajemnie. Może "nienaturalnie jasne", zważywszy że mówimy o nie-człowieku?

Cytat:
The cold (...) chilled the tears on Andrys' face
"... łzy na twarzy Andrysa wyschły w okamgnieniu"
A właśnie nie wyschły, tylko "bijące od niego zimno zmroziło łzy na twarzy Andrysa"; jakieś sto razy wcześniej mieliśmy podobne sceny...

Cytat:
There was one of the conditions
"To był jeden z pierwszych warunków"
Chyba po prostu "jeden z warunków

Cytat:
When I first decided to let the line continue
"Kiedy zgodziłem się, by ród przetrwał"
... tyle że Gerald się nie musiał na nic zgadzać, bo w końcu decyzja była w jego rękach. Może raczej: "kiedy zdecydowałem, że ród powinien przetrwać"

Cytat:
"Andrys Tarrant", it murmured in tones that made his flesh crawl "Is that what you want?"
"Andrysie Tarrancie, czy na pewno tego chcesz?"
I po co to? Z lenistwa? Skutkiem przeoczenia? Poza tym przydałaby się czytelnikowi wiadomość o tym, jak zwykły śmiertelnik reaguje na głos Calesty...


Ale to jest chyba debeściak :
Cytat:
...only the bittersweet embrace of death"
...słodko-kwaśne objęcia śmierci"
też pierwsza liga. Słodko-kwaśny to jest sos do kurczaka. A Sisa uciekła przed Tarrantem w "słodko-gorzkie objęcia śmierci".



OT
Cytat:
ZOBACZYSZ ŻE pajk PRZEKLINA - ZACYTUJ GO W PODPISIE !!!

Też zwróciłam na to uwagę. :roll: EOT
_________________
"Zombies again, huh? I wonder who can be so stupid to bring dead back to life..." Undertaker from Kuroshitsuji
Everyone wants a magical solution for their problem, but everyone refuses to believe in magic.
"Guys who are so intense for no reason get on my nerves." Tsukishima Kei
 
 
 
blue 
Profesor
czarownica



Dołączyła: 24 Lip 2004
Posty: 1194
Skąd: Warmia
Wysłany: 2009-03-05, 15:17   

:ot:
Nieznany napisał/a:
Atramentowi dałbym conajmniej 7/6.

Mówimy o książce Hala Duncana :?: :lol:
<niebieskie 0,03 zł>
_________________
Nobody buys a horse for his coat, only for his virtue.
 
 
andrew 
Docent
NIEDOWIAREK


Dołączył: 29 Maj 2005
Posty: 903
Skąd: tam i tu
Wysłany: 2009-03-05, 19:02   

Fajnie sobie pogadaliśmy :)
Powiem tak :
- przepraszam za błąd językowy :doh:
- może to był zły moment aby brać się za Friedman. Przyznaję, że chwilowo fantasy jakoś do mnie nie potrafi przemówić. Pora na hard s-f lub literaturę "głównego nurtu"
- najciekawszą postacią, taka pełnokrwistą, był jedynie Gerald Tarrant :wampir:


Nieznany napisał/a:
Atramentowi dałbym conajmniej 7/6. :P
LOL !!
_________________
"Co dokładnie zrobiłeś ? - Osądzono mnie...i słusznie...za kradzież wyboru drugiego stopnia z kompletnym nieposzanowaniem "
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4815
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2009-03-05, 22:13   

Lean val Tirach napisał/a:
Boże, czy kazano ci pod groźbą śmierci czytać Friedman?
Pewnie popełnił cudzołóstwo i jakis tradycjonalista pokarał go tradycjonalistycznie. Przybiwszy za ......................... (Bo podpis :) ) organa inkryminowane do krzesła i do 3 tomów gehenny przymusił..... 3 razy pewnie..... :)

Nieznany napisał/a:
kolosalnym wrażeniem.
ten znów jak znajdzie skiełko błyszczące z butelki od piwa LECH to sie mu w pierwszym zachwycie szmaragdy , lśniące ogniem miliarda gwiazd galaktyki zwidują i pieje o nich pieśń , jak poeta Fufkin.
To taki świąd w palcach sie robi .......... żeby mu to....... że nie zdzierży człek nieświęty to sie ENDRJU nie dziwuje bardzo :) ( jakaś klapka mi sie odmykła w mózgu i mi świta jakoby ten nick na "cześć" leppera , był ukuty niegdyś ... :) ?????? )

Lean val Tirach napisał/a:
Cytat:
ZOBACZYSZ ŻE pajk PRZEKLINA - ZACYTUJ GO W PODPISIE !!!


Też zwróciłam na to uwagę. EOT


-A i mniie się podobało :) a jakie pożyteczne :) zapraszam odpornych do topicku "...... Mać" :)
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
jaro 
Towarzysz


Dołączył: 13 Sie 2005
Posty: 604
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-07, 16:08   Re: Friedman Celia S. - Trylogia Zimnego Ognia

Nieznany napisał/a:
Kilka dni temu skończyłem ostatni tom Trylogii Zimnego Ognia amerykańskiej pisarki Celii S. Friedman. I nadal pozostaję pod kolosalnym wrażeniem.


??? Pod czym, przepraszam? :wow: Przeczytałem część pierwszą i z trudem zmęczyłem część drugą, głownie po to, zeby upewnić się, że to naprawdę beznadziejny przypadek wodolejstwa. Jedyna uwaga, z którą muszę się zgodzić w recenzji Nieznanego to passus:

Nieznany napisał/a:
Można by rzec, że każdy tom zbudowany jest według jednego schematu: grupa śmiałków podejmuje podróż, by osiągnąć założony cel.


Owszem, można, a nawet trzeba się zgodzić. Fabuły są beznadziejnie schematyczne, mniej więcej jak fabuły Harlekinów. Wszystko wiadomo z góry z dokładnością do 5 stron. Zdrady będa pseudozdradami, sympatyczna dziewczynka zostanie zabita, a rycerz bez skazy uratuje od zagłady pół swiata i wątpliwego moralnie bohatera. To nie jest literatura, tylko gówno jakieś napisane najwyraźniej w wyniku zakontraktowania trzech części o precyzyjnie ustalonej długości.

Po przeczytaniu pierwszej części cyklu przez chwilę dałem się uwieść pozornej świeżości pomysłu. Nie zabolało mnie nawet , że autorce podczas opowieści zaginęła jakoś komletnie jedna z pierwszoplanowych postaci. bez powodu, wzięła i znikła.

Druga część tego cyklu to kompletna porażka. trzeciej nawet nie będę próbował, bo szkoda mi czasu.

Gdybym stanął wobec dramatycznego wyboru: Zimny ogień albo Harlequin, bez wahania wybiorę Harlequina. nawet z serii Romance (choć wolałbym Desire)

Moja ocena - Nie ma żadnego powodu, by to czytać.

jaro
_________________
Wyjść na idiotę w oczach debila? To rozkosz dla smakosza.
 
 
Lean val Tirach 
Prorektor
Leanan sídhe


Wiek: 34
Dołączyła: 07 Maj 2008
Posty: 4149
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-03-07, 16:13   

jaro napisał/a:
tylko gówno jakieś

Miło z twojej strony, że podzieliłeś się tą celną uwagą. Mam zatem spore "g..." na półce. :evil:
_________________
"Zombies again, huh? I wonder who can be so stupid to bring dead back to life..." Undertaker from Kuroshitsuji
Everyone wants a magical solution for their problem, but everyone refuses to believe in magic.
"Guys who are so intense for no reason get on my nerves." Tsukishima Kei
 
 
 
andrew 
Docent
NIEDOWIAREK


Dołączył: 29 Maj 2005
Posty: 903
Skąd: tam i tu
Wysłany: 2009-03-07, 19:12   

Biednemu zawsze wiatr w oczy.
Gdy wyraziłem swe wątpliwości o TZO to na dzień dobry kilka dobrych duszyczek mi przysoliło i udowadniało, że się mylę ( robili to tak skutecznie, że zacząłem wątpić w osobiste władze umysłowe ;) ) :(
Gdy mistrz jaro ( swoją droga - gratulacje za :
Cytat:
To nie jest literatura, tylko gówno jakieś napisane najwyraźniej w wyniku zakontraktowania trzech części o precyzyjnie ustalonej długości.
:D ) napisał, że to gniot - to nikt Go nie beszta.
I gdzież tu sprawiedliwość ;) ?
_________________
"Co dokładnie zrobiłeś ? - Osądzono mnie...i słusznie...za kradzież wyboru drugiego stopnia z kompletnym nieposzanowaniem "
 
 
weronik 
Przyjaciel forum
Żywy trup


Wiek: 40
Dołączyła: 04 Mar 2005
Posty: 11599
Skąd: ze snu
Wysłany: 2009-03-07, 19:16   

andrew napisał/a:
to nikt Go nie beszta.

Bo wszyscy się go boją :lol: Ot co :p
_________________
Spróbuj dotknąć przeszłości. Rozpraw się z nią. Bo to nieprawda, to tylko sen..

Nic nie jest wieczne, nawet śmierć.
 
 
Lean val Tirach 
Prorektor
Leanan sídhe


Wiek: 34
Dołączyła: 07 Maj 2008
Posty: 4149
Skąd: Łódź
Wysłany: 2009-03-07, 22:08   

andrew napisał/a:
to nikt Go nie beszta.

Nie masz pojęcia o besztaniu. Tak się składa, że "co się odwlecze, to nie uciecze". 8)
_________________
"Zombies again, huh? I wonder who can be so stupid to bring dead back to life..." Undertaker from Kuroshitsuji
Everyone wants a magical solution for their problem, but everyone refuses to believe in magic.
"Guys who are so intense for no reason get on my nerves." Tsukishima Kei
 
 
 
jaro 
Towarzysz


Dołączył: 13 Sie 2005
Posty: 604
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-03-08, 00:13   

Lean val Tirach napisał/a:
jaro napisał/a:
tylko gówno jakieś

Miło z twojej strony, że podzieliłeś się tą celną uwagą. Mam zatem spore "g..." na półce. :evil:


Nie przejmuj się. Każdy nabywca książek trzyma na półkach trochę gówna i trochę literatury nieistotnej.

Taki nasz bibliofilski los
_________________
Wyjść na idiotę w oczach debila? To rozkosz dla smakosza.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Forum administrowane przez: Grimlock, Nieznany


ebook.najlepsze.net
Darmowe Statystyki cjc!
Katalog stron www
katalog stron
Katalog stron internetowych Sznurkownia.pl