Forum KGB
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Czy bogowie boją się ludzi?
Autor Wiadomość
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3050
Wysłany: 2012-05-24, 18:46   Czy bogowie boją się ludzi?

Cytat:
Po czym Pan Bóg rzekł: "Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zjeść go i żyć na wieki". 23 Dlatego Pan Bóg wydalił go z ogrodu Eden, aby uprawiał tę ziemię, z której został wzięty. 24 Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia.

http://www.nonpossumus.pl/ps/Rdz/3.php

Jacy "My"? Dlaczego Bóg chce zapobiec zerwaniu przez człowieka owocu z drzewa życia (po zjedzeniu którego miałby "żyć na wieki") i stawia w tym celu cherubów z mieczami? :)

Nie spodziewałem się, że już na początku samej Biblii można znaleźć tak piękny opis tego, czym tak naprawdę jest religia. Jestem pod wrażeniem :D
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2012-05-24, 21:14   

My pajk z bożej łaski pan...... et cetera ... et cetera.....- zniżymy się do tłumaczenia, pospulstwu w osobie Geriego , że tradycyjnie bogowie , królowie ..... itp czesto mawiali o sobie 'my' , tak dla odróżnienia od motłochu , poza tym ten nasz jest co najmniej w 3 osobach.
Juz taki krasnoludek , może sie rożnic sam od siebie ,wiec czort znajet czy jest pojedynczy, a co dopiero bóg ....

Co do drugiego pytania .... no przecie pisze, kurwa literalnie:
Cytat:
Oto człowiek stał się taki jak My
......
Cytat:
zjeść go i żyć na wieki
O co wy kuna pytacie???

Blokowasnie konkurencji , niekoniecznie oznacza zara strach , ot zwykła zapobiegliwość.

Wewczym do diaska ta sensacja?

Geri ja rozumim , że czasem ktoś sie późno nauczy czytać i odkrywa 'sensacje' co chwila .....
No ale ty moze ogłoś to na jakimś forum przygoytowawczym do pierwszej komuni św?
Albo ewentualnie do bierzmowania....
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3050
Wysłany: 2012-05-24, 21:39   

pajk napisał/a:
O co wy kuna pytacie???

Blokowasnie konkurencji , niekoniecznie oznacza zara strach , ot zwykła zapobiegliwość.

Wewczym do diaska ta sensacja?

Wewtym, że wszechmocna istota, która wie, co tworzy, nie musiałaby podejmować kroków zapobiegawczych. Wewtym, że ten fragment, dość nietypowo, jak na Biblię, zdaje się mówić, że Bóg, znaczy ci "oni", stoją na drodze człowieka, do "drzewa życia". I się zbroją mieczami - znaczy zależy im, żeby człowiek orał tam na dole :) To znaczy, że ten cały "Bóg" to człowiek albo grupa ludzi, którzy pojęli więcej i korzystają z tej wiedzy. Jak Wielki Brat albo Czarnoksiężnik z krainy Oz. A że ktoś to tak szczerze i otwarcie wypisał w samym Piśmie, to mnie zaskoczyło. I urzekły mnie te cheruby z mieczami :)
 
 
Lean val Tirach 
Prorektor
Leanan sídhe


Wiek: 35
Dołączyła: 07 Maj 2008
Posty: 4147
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-05-24, 23:18   

Chwila moment - Adam z Ewą zostali ukarani zakazem dostępu do drzewa życia, bo zjedli wcześniej z innego, poznania dobra i zła. Nie jest wyjaśnione w Piśmie Świętym na czym polegała wcześniej "niewiedza" dotycząca dobra i zła -niemniej musiała być to istotna różnica, skoro aspiracje do posiadania takowej wiedzy zdenerwowały Boga. Moim zdaniem, Bóg ma prawo ustalać pewne reguły, jako Pan Stworzenia. Czy ty nie chciałbyś decydować o zasadach panujących w twoim domu?

A tak na marginesie - może faktycznie to Bóg powinien nam mówić, co jest dobre, a co złe - skoro teoretycznie posiadając taką wiedzę od pokoleń (po zjedzeniu z tego drzewa) i tak mamy same wątpliwości; uważamy, że nie wszystko jest czarne albo białe; dokonujemy mnóstwa okropnych w skutkach dla innych czynów.
_________________
"Zombies again, huh? I wonder who can be so stupid to bring dead back to life..." Undertaker from Kuroshitsuji
Everyone wants a magical solution for their problem, but everyone refuses to believe in magic.
"Guys who are so intense for no reason get on my nerves." Tsukishima Kei
 
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3050
Wysłany: 2012-05-24, 23:53   

Jeśli coś mądrego ma wynikać z tej opowieści (umówmy się, że cheruby z mieczami nie istnieją) o drzewie poznania dobra i zła, to ja bym to odebrał jako ostrzeżenie przed ocenianiem wszystkiego. Przed pułapką ukrytą w ustawianiu się w roli sędziego. Żeby kogoś/coś osądzić, trzeba się ograniczyć do skończonego zbioru reguł i przyjąć jakiś punkt widzenia. Może to właśnie osądzanie czyni nas tak ograniczonymi? "Drzewo poznania dobra i zła" (czyli wartościowania) jako przyczyna "upadku z raju"?
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2012-05-25, 00:10   

geralt napisał/a:

Wewtym, że wszechmocna istota, która wie, co tworzy, nie musiałaby ....


Geri przeca to wręcz prymitywne ... moge sobie stworzyć 'osobę' program na kompie który co rano powie mi dzień dobry i jaki jestem cudny i wyjątkowy ...no i 'wogle' bedzie dobry i niekłopotliwy , Ale na kij mi taki ? nawet dla mnie to nudne co najmniej.

Jesli mialbym cos napisac , stworzyć jakas sztuczna osobowość , to niechby sie przynajmniej kłuciła, miała jakieś, chodźby symulowane wlasne zdanie, sprawiala jakies kłopoty.....

Niebardzo wiadomo na co bogowi czlowiek , jakby to miala byc przewidywalna zabawka to mogłby ograniczyć sie do stworzenia konika na biegunach ...

Reszta to daruj ...takie straaaaasne podejrzenia , że nawet wyśmiewać mi sie nie chce'

Geri boga nima , ale od czukotki , alaski, grenlandi, do australi i antarktydy wszyscy maja jakichś bogów .

Nawet wymyślają nowych zupełnie, Bóg cargo'
http://www.tajemniceludzk...hp?extend.150.7

Wszyscy !!!!!! ....

--ateiści to maleńka grupka w oceanie i zazwyczaj czasowa .
Ludzi nie wierzących w nic zupełnie , od małego do starości prawie nima .

Ludzie tego potrzebują i już!!!
Skasujesz to se wymyslą nowego boga.

Rozumowanie w kategori spisku kapłanów cwaniaków , jest na serio na poziomie wątpliwości w okresie kolo bierzmowania , albo komuszej agitki dla analfabetów .

Takie odkrycia robi prawie każdy nastolatek od kilku tysiecy lat ....daruj ....... :(
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3050
Wysłany: 2012-05-25, 00:35   

Dla mnie nowością jest taki fragment w Biblii - i w zasadzie o tym pisałem. A że przez 12 lat lekcji religii w szkole po 2 lekcje w tygodniu nie ma za bardzo czasu na bardziej kłopotliwe fragmenty z Pisma, to nie moja wina. Pamiętam jak katechetka w gimnazjum przyznała się, że całej Biblii to ona nie czytała :) Nawet na studiach teologicznych nie przerabiają całej Biblii, a Ty chcesz takie kwestie na forach do bierzmowania poruszać :D Widać zbyt dogłębne poznanie nie jest bezpieczne.
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2012-05-25, 18:51   

Nie geri , ale ty może zwyczajnie najpierw przeczytaj te biblię .....
Wiesz co bystrzejsi ludzie w okresie dojrzewania zazwyczaj , maja wątpliwości i tak robią , może nie całą, ale poczytają sporo.
Pomijając inne, to pasjonująca lektura , dająca o wiele szersze spojrzenie na wiele spraw, szczególnie dla ateistów!!!!

Takich kwiatków jest 10 na stronę , a stron kupę, jak zaczniesz , sie dzielic wątpliwościami co 10 wersów, to ocipiejem tu......

Są dużo ciekawsze sprawy , ale zeby toto deko kumać , trzeba jakiś istotny procent przestudiować i zrozumieć , wyczuwać ile jest wpływu tłumaczy i transkrypcji itp

Przy okazji przypominam wszystkim że biblię zapisano w jezyku w którego zapisie nie było samogłosek !!!!!!!
--Powyższe zdanie tam zapisane wyglądalo by jakoś tak:
Prz kz przpmnm wszstkm ż bbl zpsn w jzk w ktrg zpse n bł smgłsk !!!!!!!
To akurat daloby sie odczytać bezbłędnie , ale w wielu wypadkach wyrazy są podobne do innych możliwych, bardziej , dodajac szmat czasu , tłumaczenia , błędy mozliwe ..............

Katolik, czy inny wierny, moze se to czytać doslownie , pojmować alegorycznie, albo po swojemu .
Ale nie wierzący musi to wziąć pod uwagą zanim zacznie pitolić beleco .... znaczy nie musi .... ale wtedy niech nie oczekuje powaznej rozmowy.

Dla kazdego w miarę inteligentnego człeka biblia to nie jest taka se książka !
Na niej wyrosła cala CYWILIZACJA , bez niej nie da sie zrozumieć połowy literatóry, a nawet z fizyką i systemem bankowym mogą być problemy .

To też najbardziej przekrojowe i olbrzymie źrodło historyczne z czasów bardzo dawnych.


geralt napisał/a:
Jeśli coś mądrego ma wynikać z tej opowieści (umówmy się, że cheruby z mieczami nie istnieją) o drzewie poznania dobra i zła, to ja bym to odebrał jako ostrzeżenie przed ocenianiem wszystkiego


Tu już mówisz bardziej jak duzy chłopiec na pewno coś to ma z samoświadomością , czy EGO.
Ale nie wypierniczaj cherubów ! Ostarożna !!!! Puki nie kumasz odłuż na bok .

Wypiepszszanie wszystkiego czego nie pojmuję . Według zasady 'nie rozumiem =głupie , bez znaczenia', to bardzo kiepski pomysł.
_________________
hmmmm..? :(
Ostatnio zmieniony przez pajk 2012-05-25, 19:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3050
Wysłany: 2012-05-27, 18:26   

pajk napisał/a:
Geri boga nima , ale od czukotki , alaski, grenlandi, do australi i antarktydy wszyscy maja jakichś bogów .

Nawet wymyślają nowych zupełnie, Bóg cargo'
http://www.tajemniceludzk...hp?extend.150.7

Wszyscy !!!!!! ....

--ateiści to maleńka grupka w oceanie i zazwyczaj czasowa .
Ludzi nie wierzących w nic zupełnie , od małego do starości prawie nima .

Od razu "w nic". Ja też w coś wierzę, tylko sam nie wiem w co :D i w sumie nie potrzebuję wiedzieć. Jakby podliczyć, to wyjdzie, że pewnie więcej, niż połowa świata nie wierzy w Boga wszechmogącego. Wierzą sobie w jakieś siły, czasem nadają osobową postać siłom natury, żeby było łatwiej. Ale jeśli przyjąć, że Bóg = wszechmocny stwórca wszystkiego, to większość ludzi stanowią ateiści :)
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2012-05-27, 22:40   

geralt napisał/a:
Ale jeśli przyjąć, że Bóg = wszechmocny stwórca wszystkiego, to większość ludzi stanowią ateiści

jesteś szczególarz :) co to znaczy wszechmocny ?? Dla ciebie wystarcvzy ze duzo mocniejszy .
zawsze mozna stawiac głupie pytani8a , czyjest u kowalskich w piwnicy?, albo czy zrobi kamień którego nie potrafi podnieść'
A co to jest wszystko???

tak to szkoda sie mordować - już wyraz 'wszystko ' jst sam w sobie sprzeczny wewnetrznie .
Jesli jest 'wszystko' okreslalne wyrazem wszystko to samo okreslenie stanowi ograniczenie .
A jak ograniczone to juz nie wszystko .
Moze z pietrko niżej ?
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3050
Wysłany: 2012-05-27, 22:51   

Wystarczy, że jest jedyny i że nikt ani nic mu nic nie może. To już jest praktycznie wszechmocność.

A jak inaczej zdefiniować Boga? Wie ktoś, co oznacza to słowo?
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2012-05-28, 00:16   

geralt napisał/a:
Ja też w coś wierzę, tylko sam nie wiem w co


Myśle ze to wystarczy , co za roznica jakie wydumane przymioty mu sie nada?????

wystarczy w coś 'wyżwszego' 'ponad' ........ w sumie nawet w obcych z nadumysłem , bo już człowiek nie czuje sie osierocony :) jest coś nad i wystarczy.

Reszta to potrzeba upewnienia sie przez współuczestniczenie w stadzie :)
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
emeryt 
Magister
Wino jest mlekiem starców



Dołączył: 01 Kwi 2006
Posty: 650
Skąd: z dawien dawna
Wysłany: 2012-05-28, 07:22   

dorzucę trochę moich dylematów -

skoro Bóg jest "wszech"wieczny, wszechwiedzący, wszechmocny i miłosierny to dlaczego kreuje tak ohydną rzeczywistość,
On musi być sadystycznie nastawiony do stworzonych przez siebie postaci-/chyba że na innych światach trenuje coś i kogoś innego/,
jest mocą sprawczą, wiec wie - skoro jest wszechwiedzący to wie jakie są i jakie będą tego reperkusje, tak może się zachowywać tylko psychopata który nie ma poczucia czasu
Nałkowska pisała .." Ludzie ludziom zgotowali ten los..", ale powinno to brzmieć
Bóg ludziom zgotował ten los !
wiem jestem stary, a starość się w ogóle Bogu nie udała,
ale tak się zastanawiając nad sensem wiary, to stworzono ją ze strachu i dla strachu
- skoro nie znamy nazwySiły Sprawczej to dla oznaczenia jej nadano Jej nazwę Bóg i pod ten szyld wpisuje się wszystko co niepojęte i każe się to traktować jako dogmat.
_________________
Gość

"Zbyt mądrzy by zająć się polityką - są skazani na rządy głupców." PLATON !!!
 
 
Patrisja 
Towarzysz


Wiek: 28
Dołączyła: 07 Lut 2008
Posty: 398
Wysłany: 2012-05-28, 12:45   

Niedawno znalazłam w internecie bardzo ciekawy tekst o Bogu i wierze. Jest to dialog profesora filozofii z dwoma studentami, tym drugim był Albert Einstein.

- Pozwólcie, że wyjaśnię wam problem jaki nauka ma z religią.
Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
- Tak, panie profesorze.
- Czyli wierzysz w Boga.
- Oczywiście.
- Czy Bóg jest dobry?
- Naturalnie, że jest dobry.
- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
- Tak.
- A Ty - jesteś dobry czy zły?
- Według Biblii jestem zły.
Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości - Ach tak, Biblia!
- A po chwili zastanowienia dodaje:
- Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą i cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
- Oczywiście, panie profesorze.
- Więc jesteś dobry...!
- Myślę, że nie można tego tak ująć.
- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie. Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej
- Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie? Student nadal milczy, więc profesor dodaje
- Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
- aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
- Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
- No tak... jest dobry.
- A czy szatan jest dobry?
Bez chwili wahania student odpowiada
- Nie.
- A od kogo pochodzi szatan?
Student aż drgnął:
- Od Boga.
- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu
- czy na świecie istnieje zło?
- Istnieje panie profesorze ...
- Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
- Prawda.
- Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły. Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi.
- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świecie? Student drżącym głosem odpowiada
- Występują.
- A kto je stworzył?
W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie
- Kto je stworzył?
- wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
- Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
- Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
- Tak panie profesorze, wierzę.
Starszy człowiek zwraca się do studenta:
- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
- Nie panie profesorze.
- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
- Nie panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
- I nadal w Niego wierzysz?
- Tak.
- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje. Co Ty na to synu?
- Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.
- Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara. Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie:
- Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?
- Tak.
- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
- Tak, synu, zimno również istnieje.
- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem. W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
- Tak - profesor odpowiada bez wahania
- czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie? Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy. Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student - twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć - czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie,to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem? W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali
- Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
Audytorium wybucha śmiechem.
- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
W sala zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło? Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi
- Oczywiście że istnieje. Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
Na to student odpowiada:
- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

z: http://www.vismaya-maitre...icja_wiary.html
 
 
 
emeryt 
Magister
Wino jest mlekiem starców



Dołączył: 01 Kwi 2006
Posty: 650
Skąd: z dawien dawna
Wysłany: 2012-05-28, 15:23   

Patrisja, i to jest całe sedno wiary

:ok: :prosze:
_________________
Gość

"Zbyt mądrzy by zająć się polityką - są skazani na rządy głupców." PLATON !!!
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3050
Wysłany: 2012-05-28, 15:42   

Jaki profesor, takie pytania. Nad tym, co widać, a czego nie widać ludzie zastanawiali się tysiące lat temu. To nie ma zupełnie nic wspólnego z kwestią "Boga".

Ciepło-zimno też nie, ale tu już jest wielkie naciąganie. Zimno i ciemność to zupełny brak aktywności - czy tak samo mamy rozumieć zło? A gdyby nawet uznać, że człowiek zły, to człowiek pozbawiony dobra, to wciąż ten Bóg, który niby wszystko stworzył, pozostaje odpowiedzialny za skonstruowanie takich ciemnych, zimnych, wybrakowanych jednostek. Ale to tak na marginesie.

Cytat:
- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student - twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom.

I na dualizmie opierają się rozważania większości ludzi, kiedy padają hasła: Bóg, wiara, ateizm. Jakoś wyryło się powszechnie w ludzkiej świadomości, że istnieją tylko 2 możliwości:
- jest Bóg wszechmogący i w ogóle, a do tego posiadający jeszcze jakieś różne cechy i żądania;
- nie ma nic, wszystko się dzieje przez przypadek, cały wszechświat jest martwy itp.

A obydwa rozumowania są tak samo bezsensowne. Równie smutne zresztą też. I obydwa są błędne - pojęcia nie mam, o co chodzi z tym śmiesznym światem, ale tyle wiem.

Często też jako argument wysuwa się "zakład Pascala" - że bezpieczniej i lepiej jest uwierzyć w Boga, bo jeśli jest, można wszystko zyskać, a jeśli go nie ma, to i tak niczego się nie straci. A skąd taki mądrala jest tak pewny, że jakaś siła wyższa nie docenia odwagi i krytycznego myślenia, gardząc jednocześnie tchórzostwem, fanatyzmem czy brakiem uświadomienia sobie możliwości istnienia innych opcji, niż te powtarzane w kółko przez większość ludzi?

Bajkę o rybkach już chyba wklejałem, ale fajna jest :)

Cytat:
Pływają dwie rybki w akwarium i nad czymś mocno dyskutują. Dyskusja jest
coraz bardziej zażarta, w końcu dochodzi do kłótni i rybki obrażone na
siebie nawzajem odpływają w przeciwległe kąty swojego akwarium.
Mija jakiś czas, widać, że jedna z rybek mocno się zastanawia, po czym
podpływa do drugiej i mówi:
- No dobrze, przyjmijmy, że nie ma Boga, w takim razie: KTO zmienia wodę w
akwarium???


No kto? :D
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2012-05-28, 22:32   

geralt napisał/a:
No kto?

Nikt, woda jest do bani , zgniła!!!! :)


Patrisja napisał/a:
Zło jest po prostu brakiem Boga.

Albo brakim czegoś innego . :)

Czemu akurat brakiem boga???
-Nie widzimy go, nie znamy .
Moze być jeszcze 1000 rzeczy, których nie widzimy, nie znamy .
Zło mze być brakiem, jednej z tego TYSIĄCA ! Rownie dobrze.
Do boga to doklejamy , tylko i wyłacznie 'Bo tak nam pasi'

Ten dyskurs cały jest durny jak but od początku do konca.

Panowie sobie celują, w pewne z gory ustalone jako pewnik pojęcia.
I lekko je obalają, bo kazda jest bez podstaw .
I każdy udaje że sie dziwi.

dobry , co to dobry , dla kogo?
zło ?...- narkotyki,kurestwo ?... dla kurwy i dilera też?
Tortury nie muszą ale mogą być miłe, dobre dla kata i widzów.
Zło jest ustalane demokratycznie?



Kłopot bo zawsze tak na prawdę , dyskutują wierzący z wierzącym tylko chwilowo wkurzonymi na niską jakość Boga.
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
Lean val Tirach 
Prorektor
Leanan sídhe


Wiek: 35
Dołączyła: 07 Maj 2008
Posty: 4147
Skąd: Łódź
Wysłany: 2012-06-06, 10:53   

geralt napisał/a:
to wciąż ten Bóg, który niby wszystko stworzył, pozostaje odpowiedzialny za skonstruowanie takich ciemnych, zimnych, wybrakowanych jednostek.

Skąd pomysł, że jest odpowiedzialny za ich stworzenie? Nie stworzył ludzi złymi, niedoskonałymi. Załóżmy, ze masz dziecko - od małego starasz się je wychować na porządnego, kulturalnego, wrażliwego człowieka. Chciałbyś całe życie być odpowiedzialnym za jego czyny - chciałbyś całe życie go tłumaczyć przed innymi? A jeśli mimo twoich starań wyrośnie na psychopatę, który wyrwawszy się spod twoich opiekuńczych skrzydeł, będzie chciał zasmakować "złego" świata?
Nie twierdzę, że nie należy oczekiwać jakiejś ingerencji ze strony Boga, ale (sorry Geri) w swojej ignorancji rozkazujesz Bogu. Chcesz, by coś zrobił, naprawił, objawił, wyjaśnił. A On nic nie musi. Podobnie jak tobie nie może nikt rozkazywać - chyba, że sam na to pozwolisz. Ale zawsze będzie to co najwyżej drugi człowiek - w przypadku Boga wręcz należy Go słuchać - choćby z tego powodu, że dał nam życie.

geralt napisał/a:
A obydwa rozumowania są tak samo bezsensowne. Równie smutne zresztą też. I obydwa są błędne - pojęcia nie mam, o co chodzi z tym śmiesznym światem, ale tyle wiem.

Brak ci wiary - i z punktu widzenia osoby, która ją ma - to jest smutne. Przy okazji - obrażasz osoby wierzące, twierdzeniem, że ich tok myślenia jest bezsensowny.

geralt napisał/a:
"zakład Pascala" - że bezpieczniej i lepiej jest uwierzyć w Boga, bo jeśli jest, można wszystko zyskać, a jeśli go nie ma, to i tak niczego się nie straci.

To nie jest wiara. Wierzy się bez samolubnych przemyśleń "stracę/zyskam".

geralt napisał/a:
A skąd taki mądrala jest tak pewny, że jakaś siła wyższa nie docenia odwagi i krytycznego myślenia, gardząc jednocześnie tchórzostwem, fanatyzmem czy brakiem uświadomienia sobie możliwości istnienia innych opcji, niż te powtarzane w kółko przez większość ludzi?

Mądrala wie to z Pisma Świętego, które jest wykładnią. Są tam i tchórze i fanatycy. A nawet krytycy - i chyba nie sądzisz, że krytykowanie Boga lub jego sług wyszło im na dobre.
_________________
"Zombies again, huh? I wonder who can be so stupid to bring dead back to life..." Undertaker from Kuroshitsuji
Everyone wants a magical solution for their problem, but everyone refuses to believe in magic.
"Guys who are so intense for no reason get on my nerves." Tsukishima Kei
 
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3050
Wysłany: 2012-06-06, 14:47   

Lean val Tirach napisał/a:
geralt napisał/a:
to wciąż ten Bóg, który niby wszystko stworzył, pozostaje odpowiedzialny za skonstruowanie takich ciemnych, zimnych, wybrakowanych jednostek.

Skąd pomysł, że jest odpowiedzialny za ich stworzenie?

Bo ich podobno stworzył z pełną świadomością tego, co się stanie?

Lean val Tirach napisał/a:
Chciałbyś całe życie być odpowiedzialnym za jego czyny - chciałbyś całe życie go tłumaczyć przed innymi? A jeśli mimo twoich starań wyrośnie na psychopatę, który wyrwawszy się spod twoich opiekuńczych skrzydeł, będzie chciał zasmakować "złego" świata?

Ja przecież nie jestem Bogiem. Gdybym znał przyszłość i stworzył z całą świadomością konsekwencji nie tylko człowieka, lecz także świat z odpowiednimi warunkami, które prowadzą do przemienienia tego kogoś w psychopatę, to oczywiście, że wtedy byłbym odpowiedzialny za skutek.

Lean val Tirach napisał/a:
geralt napisał/a:
A obydwa rozumowania są tak samo bezsensowne. Równie smutne zresztą też. I obydwa są błędne - pojęcia nie mam, o co chodzi z tym śmiesznym światem, ale tyle wiem.

Brak ci wiary - i z punktu widzenia osoby, która ją ma - to jest smutne. Przy okazji - obrażasz osoby wierzące, twierdzeniem, że ich tok myślenia jest bezsensowny.

Czyli Ty też obrażasz ludzi, jeśli stwierdzasz, że ich tok myślenia lub działania są bezsensowne? :P I dlaczego chrześcijanin może przykładowo mówić dorosłemu człowiekowi, co może, a czego nie może robić z innym dorosłym człowiekiem i wydawać poniżające osądy, ale już chrześcijanina skrytykować nie można? To moralność Kalego.

Lean val Tirach napisał/a:
Mądrala wie to z Pisma Świętego, które jest wykładnią. Są tam i tchórze i fanatycy. A nawet krytycy - i chyba nie sądzisz, że krytykowanie Boga lub jego sług wyszło im na dobre.

A ja wiem, że Pismo Święte nie mówi prawdy o świecie. Doznałem objawienia z samych niebios! :mrgreen: I co, czyja prawda jest prawdziwsza? :P

Na koniec z przymrużeniem oka. Naciągane, ale zabawne.
http://kwejk.pl/obrazek/1...,katolicki.html
 
 
f 
Przedszkolak


Wiek: 56
Dołączył: 04 Maj 2012
Posty: 39
Wysłany: 2012-06-06, 15:30   

Lean val Tirach napisał/a:
geralt napisał/a:
to wciąż ten Bóg, który niby wszystko stworzył, pozostaje odpowiedzialny za skonstruowanie takich ciemnych, zimnych, wybrakowanych jednostek.

Skąd pomysł, że jest odpowiedzialny za ich stworzenie? Nie stworzył ludzi złymi, niedoskonałymi.

Ale stworzył ich wolnymi i rozumnymi (dał im rozum i wolną wolę, tak jest w przekazie). Wolna wola, to wolność wyboru. Jak te dary zostaną wykorzystane, to indywidualna sprawa każdego z nas. Oczywiście ponosimy konsekwencje naszych wyborów. Czy to dobrze, czy źle? Czy uszanowanie woli osoby kochanej, nawet jeśli z tego powodu cierpimy, nie jest prawdziwym aktem miłości? Zdarzyło się to komuś z Was? Czy zauważacie pewną analogię?
A przykład z profesorem trochę naiwny, ale dobrze ilustruje pewne sprawy.
Lean val Tirach napisał/a:
geralt napisał/a:
"zakład Pascala" - że bezpieczniej i lepiej jest uwierzyć w Boga, bo jeśli jest, można wszystko zyskać, a jeśli go nie ma, to i tak niczego się nie straci.

To nie jest wiara. Wierzy się bez samolubnych przemyśleń "stracę/zyskam".
geralt napisał/a:
A skąd taki mądrala jest tak pewny, że jakaś siła wyższa nie docenia odwagi i krytycznego myślenia, gardząc jednocześnie tchórzostwem, fanatyzmem czy brakiem uświadomienia sobie możliwości istnienia innych opcji, niż te powtarzane w kółko przez większość ludzi?

Mądrala wie to z Pisma Świętego, które jest wykładnią. Są tam i tchórze i fanatycy. A nawet krytycy - i chyba nie sądzisz, że krytykowanie Boga lub jego sług wyszło im na dobre.

Zgadza się, to wyrachowanie a nie wiara. Niestety, takich osób jest na pęczki. Dlaczego? Patrz wyżej.
Pojmowanie Boga, wiary przez pryzmat religii jest zniekształcone. Wg mnie religia to otoczka stworzona przez samych ludzi i jest taka, jacy są ludzie - ułomna. Więcej. Dla wielu jest świetnym pretekstem do przypisania Bogu działań, z którymi nie na on nic wspólnego. W historii można znaleźć na to mnóstwo przykładów: fanatyzm, mordy, walka o władzę, posiadanie dóbr i mnóstwo innych łajdactw. Przez wieki całe robione to było "w imię boże". I co? Bóg jest be? Przecież nie przyłożył do tego nawet palca. To ludzie tak wybrali, wykorzystali daną im wolność. Nie ma sprawiedliwości na świecie? Jeśli wierzyć przekazowi, w naszych ciałach jesteśmy tylko chwilowymi gośćmi, więc konsekwencje naszego postępowania mogą się rozciągać w czasie daleko poza nasz cielesny epizod. Może jednak sprawiedliwość istnieje, tylko z poziomu gleby trudno to nam dostrzec? Przepraszam za chaotyczną wypowiedź. Sporo już przede mną napisano i trudno się w sprawie tego wszystkiego w sposób uporządkowany wypowiedzieć.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Forum administrowane przez: Grimlock, Nieznany


ebook.najlepsze.net
Darmowe Statystyki cjc!
Katalog stron www
katalog stron
Katalog stron internetowych Sznurkownia.pl