Forum KGB
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
[Prz] Borchardt Karol Olgierd, Znaczy kapitan
Autor Wiadomość
monos 
Magister
miłośnik



Wiek: 42
Dołączył: 20 Kwi 2005
Posty: 657
Skąd: Polska
Wysłany: 2009-11-25, 01:04   [Prz] Borchardt Karol Olgierd, Znaczy kapitan

Ocena negatywna.

Książka zaczyna się ciekawie.
Rozkręcony, po kilku stronach okazuje się że był to opis zaledwie zabawy dzieci.
Zniechęcony wprowadzeniem w błąd i marna kontynuacją powieści nie kontynuowałem lektury.
_________________
Si tibi vis omnia subicere, te subice rationi.

--
korzystam z: IPhone 3G
 
 
 
 
tygryska 
Towarzysz


Wiek: 57
Dołączyła: 14 Cze 2009
Posty: 774
Skąd: Inna Firma
Wysłany: 2009-11-25, 21:49   

yyy?

to ja daje ocene bardzo pozytywną
borharda ogolnie lubie a znaczy kapitan jest przesmiesznym zbiorem opowiadan ktore polaczone sa postacia autora i tytulowego bohatera
oparta na faktach, czyta sie plynnie i rosmiesza a czasami wzrusza
"znaczy porządnie" weszlo do moich zasobow jezykowych na stale
_________________
kot też człowiek tylko ma rozum, futerko i jest... mądrzejszy...

Nowalijka roku 2009
 
 
 
andrew 
Docent
NIEDOWIAREK


Dołączył: 29 Maj 2005
Posty: 903
Skąd: tam i tu
Wysłany: 2009-11-25, 21:57   

Ponieważ nie mogę pozwolić na "ukonstytuowanie się" powyższego stwierdzenia i zostawić je bez echa pozwalam sobie na wrzucenie mojej recki zamieszczonej już ( sporo czasu temu ) na innym forum. Jako ogólne stwierdzenie powiem jedynie, że jest to jedna z najgenialniejszych książek, jako zdarzyło mi się czytać.

Co dziś znaczy patriotyzm ?
Co dziś znaczy marynistyka ?
Co dziś znaczy kultura pisarska ?
Co dziś znaczy śmiech/radość z życia/otwarcie na świat ?

Karol Olgierd Borchardt odpowiada na wszystkie te pytania.

Jako młodszy majtek mustruje na „Lwów”( Lwów- polski żaglowiec szkolny, pierwsza polska "kolebka nawigatorów". Zwodowany w 1869 r. w Anglii w stoczni G.R.Cloover & Co. w Birkenhead jako statek towarowo-pasażerski, jeden z pierwszych stalowych żaglowców, był pierwotnie 3-masztową fregatą o nazwie "Chinsura" pływającą do Indii i Australii. Od 1883 r. pod włoskim armatorem pływał jako "Lucco". W 1915 r. stał się własnością holenderskiego armatora, który kupił uszkodzoną w wyniku sztormu jednostkę i przetaklował ją na bark o nazwie "Nest".
Zakupiony latem 1920 dla nowo powstającej Szkoły Morskiej w Tczewie został przebudowany na statek szkolny z celowym pozostawieniem części ładowni. Kapitanem "Lwowa" był m.in. sławny Znaczy Kapitan - kpt. Mamert Stankiewicz. Jako pierwsza jednostka pod polską banderą "Lwów" w swych podróżach szkolno-handlowych odwiedził szereg portów Bałtyku, Morza Północnego, Śródziemnego, Czarnego, oraz Atlantyku, wszędzie robiąc furorę wyglądem swoim i załogi, godnie reprezentując odrodzoną Polskę, a jego załoga była w wielu portach zapraszana przez miejscowe władze na specjalnie dla niej wydawane przyjęcia. 13 sierpnia 1923 jako pierwszy polski statek przekroczył równik w trakcie rejsu do Brazylii. "Lwów" musiał sam zarabiać na swoje utrzymanie, stąd trasy jego podróży układały się w zależności od przeznaczenia otrzymanego do przewozu ładunku.
Żaglowiec pływał do 1929 r., a 13 lipca 1930 r. nastąpiło przekazanie bandery na "Dar Pomorza" (w tym czasie WSM przeniosła się z Tczewa do Gdyni). "Lwów" przekazany został Marynarce Wojennej i wykorzystywany był jako hulk - najpierw jako pływające koszary dla załóg okrętów podwodnych Marynarki Wojennej, potem magazyn, wreszcie krypa węglowa. Niestety, głosy nielicznych, aby ten zasłużony i owiany legendą statek zabetonować i przerobić na pomnik, bądź muzeum, nie znalazły dostatecznego poparcia. "Lwów" został w 1938 r. przekazany na złom, a rozebrany prawdopodobnie już w czasie wojny. ) i potem z perspektywy lat opisuje jego dzieje.

Przedstawiam książkę, która funkcjonuje jako kultowa w środowisku polskich żeglarzy i jako chyba najważniejsza w dorobku polskiej literatury marynistycznej zdobyła czołowe miejsce w sercach wszystkich tych, którym szum burzowych fal, zerwany fał i przemoczony sztormiak nie przeszkadzają w miłości do morza.
Ośmielam się być takim człowiekiem i dlatego ta krótka wypowiedź jest bardzo osobista.
Ta książka to śmiech i łzy. Ta książka to zachwyt i zaduma. Ta książka to radość i nostalgia.
To prawdziwe marynarskie życie na żaglowcach ( i nie tylko )w czasach, gdy jeszcze mało kto wiedział cokolwiek o polskiej banderze.
Przesycona wspaniałym poczuciem humoru, z momentami gdy brzuch boli ze śmiechu, a jednocześnie lirycznie niespokojna; z galerią niesamowitych postaci wśród których kpt. Mamer Stankiewicz wiedzie prym pod każdym względem.

Borchardt zdobywa czytelników od niechcenia, ot po prostu z głębin duszy wypływającymi słowami urzeka i fascynuje prostotą i magią morskiego świata. Ogromną zaletą Jego pisarstwa jest wspaniały, płynny, potoczysty styl pełen swady i swobodnego malowania rzeczywistości.

Gwarantuję prawdziwą ucztę i życzę nieprzespanych nocy.

Pozwolę sobie zamieścić kilka końcowych zdań z książki Borchardta, swoiste epitafium. Przebija z nich miłość do morza i Wielki Szacunek dla Swego Kapitana.

„..Słyszę, Panie Kapitanie. Ale przecież Pan wie, że pisać nie umiałem i nie umiem. Wszystkie moje wypracowania szkolne nosiły jedną i tę samą uwagę: „styl telegraficzny”. Gdybym teraz obiecał Panu, że będę starał się to napisać, byłoby to przyrzeczenie niemowy, że zacznie mówić. Jeśli nawet napiszę, nie wiem, czy ktoś zechce to czytać. W jaki sposób wytłumaczyć ludziom, że ZNACZY KAPITAN nie rodzi się, lecz tworzy latami z romantyzmu, sił woli i wiedzy?
Więc uważa Pan, że muszę napisać? To znaczy, że muszę się najpierw nauczyć mówić, wybadać, co ludzi będzie interesowało, a potem nauczyć się pisać. Sądzę, że powinny to być opowiadania. Ile ich ma być, aby dać całkowity obraz Pana pracy i zmagań? To chyba najłatwiejsze: ulubione Pana liczby to trzy i siedem, a więc trzydzieści siedem.
W tej chwili przypomina mi się powiedzenie Pana: „Znaczy wszystko musi być zrobione PORZĄDNIE”. Tak jest, Panie Kapitanie! Od dzisiaj będę się uczył opowiadać i pisać. Pisać wszystko i o wszystkim tak długo, aż potrafię napisać to, o czym muszę napisać. O jedno tylko proszę, by zechciał mi Pan zawsze i wszędzie towarzyszyć. Jeśli nie będę mógł sam tutaj Panu tych opowiadań przynieść, to postaram się je przysłać...
Zimny wiatr wzmagał się, niosąc szum morza. Gdy znalazłem się na zakręcie drogi, skąd jeszcze mogłem dojrzeć grobowiec kapitana, odwróciłem się. W szumie morza usłyszałem echo najmilszego zdania, wypowiedzianego do mnie ongiś przez kapitana:
- ZNACZY, TAK JAK UMÓWILIŚMY SIĘ! „

Moja ocena : 6/6 :tak:
_________________
"Co dokładnie zrobiłeś ? - Osądzono mnie...i słusznie...za kradzież wyboru drugiego stopnia z kompletnym nieposzanowaniem "
 
 
andy 
Przyjaciel forum
Obserwacja trwa


Wiek: 62
Dołączył: 12 Paź 2004
Posty: 2863
Skąd: Zwoleń
Wysłany: 2009-11-25, 23:13   

Gdzieś na jakimś forumie już takowa dyskusja była. Powtarzał się nie będę, czytałem to pierwszy raz baaardzo dawno temu - tak ze 30 latek i na mój spaczony fantastyką gust to jedna z bardzo wielu - no wlaśnie marynistycznych, przygodowych itp. książek , ktore na prawdę warto przeczytać . Popieram ocenęandrew co zwykle jest trudne
 
 
ye_bany 
Przedszkolak


Dołączył: 25 Lis 2009
Posty: 2
Wysłany: 2009-11-25, 23:24   

monos napisał/a:
Rozkręcony, po kilku stronach okazuje się że był to opis zaledwie zabawy dzieci
chyba czytaliśmy zupełnie inne książki, albo i nie zagłębiałeś się dalej w tę książkę...
"Znaczy kapitan" to według mnie dobra książka, lepiej napisana niż "Szaman Morski", na którym w wielu opowiadaniach jeśli chodzi o historie "Znaczy kapitan" bazuje.
_________________
"Gówno jest prawdą" !
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2009-11-26, 12:05   

ye_bany napisał/a:
chyba czytaliśmy zupełnie inne książki


--Chba na serio monosowi se porypało z czymś zupełnie :) to szkoda dyskutować bo z czym :)

To w sumie nawet nie jest powieść i kurwa jakie dzieci????? :)
_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
Nieznany 
Rektor
(czyt.: sprzątaczka)


Wiek: 44
Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 10506
Skąd: wiesz?
Wysłany: 2011-06-10, 17:03   

Miałem przyjemność przeczytać tę książkę kilka tygodni temu. Muszę przyznać, że byłem zachwycony jej treścią od początku do samiuśkiego końca. Przezabawne, a czasami przesmutne opowieści Borchardta czyta się z wypiekami na twarzy, zwłaszcza, że oparte na faktach. Aż by się chciało wyruszyć w rejs z pod dowództwem śp. Mamerta Stankiewicza, na "Lwowie" czy "Piłsudskim"... Znaczy, wyśmienite!

6/6
_________________
"Masz styl i masz klasę, zostań moim przydupasem".
Stephen King "Ręka mistrza"

 
  Zaproszone osoby: 1
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Forum administrowane przez: Grimlock, Nieznany