Forum KGB
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
I że Cię nie opuszczę
Autor Wiadomość
Mareczek 
Towarzysz
królewnojebny


Wiek: 39
Dołączył: 01 Lut 2006
Posty: 2716
Skąd: Burnett
Wysłany: 2013-12-04, 10:53   

Cytat:
To fajnie jest ... na sygnale i z migającym na dachu :) a nie czolgac sie w korkach


Ale nie mozesz jechac gdzie chcesz tylko gdzie ci każą.
_________________
www.pswisconsin.org
 
  mój status
 
DaLi 
Licealista
DaLi



Dołączyła: 01 Wrz 2013
Posty: 347
Wysłany: 2013-12-04, 12:11   

Jak zadecydują, że prosektorium, to do prosektorium! I nie ma, że nie chcę!
 
 
 
radec 
Towarzysz


Dołączył: 28 Kwi 2006
Posty: 1528
Skąd: ....
Wysłany: 2013-12-04, 12:21   

no to chyba szybko będzie
 
 
pajk 
Przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lip 2004
Posty: 4818
Skąd: AboCo:)
Wysłany: 2013-12-04, 17:35   

_________________
hmmmm..? :(
 
 
 
DaLi 
Licealista
DaLi



Dołączyła: 01 Wrz 2013
Posty: 347
Wysłany: 2013-12-04, 18:09   

:D :D :D
 
 
 
DaLi 
Licealista
DaLi



Dołączyła: 01 Wrz 2013
Posty: 347
Wysłany: 2014-01-26, 18:15   

Białe szparagi


Niespiesznie zajęli miejsca przy stoliku w zacisznej, klimatycznej restauracji na jednej z tych przepięknych uliczek starego miasta, którą artyści często uwieczniają na swoich obrazach. Swojego czasu przychodzili tu co tydzień, kolacja u Giacomo w sobotni lub niedzielny wieczór była rytuałem, nieodłącznym elementem ich wykwintnego życia aspirującego do życia ludzi z wyższych sfer. Tradycja ta zanikła gdzieś pomiędzy wirtualizacją życia u niej, a ucieczką w pracę u niego. Dzisiejsze wyjście było naznaczone ciężarem wcześniejszych prób poprawienia komunikacji i w naelektryzowanym powietrzu napięcie wyczuwały nawet obecne w restauracji dekoracje. Małżonka siedziała wyprostowana jak struna.. Wyniosła, opanowana, zimna.. Jej wzrok był naszpikowany sztylecikami, co w świetle mrugających świec nadawało całej postaci jeszcze bardziej diabolicznego charakteru. Zadbane dłonie, delikatnie połyskująca biżuteria, elegancka sukienka, idealnie zarysowane usta, starannie ułożone, stwarzające wrażenie niewymuszonej elegancji włosy.. Wyglądała przepięknie. Tylko nieruchoma twarz i te sztyleciki beznamiętnie odzierały ze złudzeń.. Przeglądała w milczeniu menu wertując i przerabiając w głowie po raz pięćdziesiąty ostrą wymianę zdań pod czas wyjścia z domu, przy wsiadaniu do taksówki, przy wysiadaniu.. Nie ma zamiaru za nic przepraszać.
Szanowny małżonek doskonale o tym wiedział, w końcu nie jeden rok uczył się tajników jej mimiki i nauczył się czytać nastroje nawet z ruchu brwi. Więc czy był w stanie obstawić zakład, z dużym prawdopodobieństwem naszkicować końcówkę dzisiejszego spotkania i..wygrać? Otóż nie. Nieodgadnione reakcje chemiczne zachodzące w jej głowie i totalna nieprzewidywalność w zachowaniu zadziwiały i poniekąd fascynowały go od lat. Zaskakiwanie go było jej "konikiem", co nie bez przyjemności odnotowywał w głowie za każdym razem, gdy próbował odpowiedzieć sobie na pytanie, co ta kobieta w sobie ma.. Obserwował ją latami i gdyby miał w sposób jednoznaczny ją scharakteryzować, to pogubiłby się w pierwszych trzech epitetach.. To niesamowite - myślał sobie - niesamowite..
Owszem, w dalszym ciągu żywił do niej całą gamę pozytywnych uczuć, czasami lubił z niej zażartować lub sprowokować, ale najczęściej niezłośliwie, raczej w ramach rozrywki. Tak, lubił ją. W dalszym ciągu - mimo wieloletniej próby ognia - lubił. Jednak żadne z nich nie było w stanie już ukryć pewnego rodzaju oziębłości i nerwowości, która od jakiegoś czasu towarzyszyła im i podczas posiadówek przy stole, i w czasie spotkań towarzyskich, aż po sytuację w sypialni..
Tymczasem, ich ulubiony kelner o nienagannych manierach rodem z pałacu Buckingham, przemieszczał się bezszelestnie czekając cierpliwie na decyzję.
Widząc, że Szanowny Małżonek podniósł oczy z nad karty dań, pospieszył do stolika.
- Czy mogę już przyjąć zamówienie? - aksamitny głos wydawałoby się wyrwał ich z zadumy.
- Eee..tak, tak.. Kochanie? - Małżonek podniósł oczy na Żonę.
- Ja jeszcze sekundkę - odpowiedziała próbując przyspieszyć proces decyzyjny tym samym odraczając analizę ostrej wymiany zdań na później.
- To w takim razie ja poproszę na początek tatara, aaa.. Małżonka ..
- A Małżonka zaprasza za chwilę, jeżeli to oczywiście nie problem..
- Absolutnie, żaden problem - aksamitny głos dopełniony profesjonalnym uśmiechem ukłonił się lekko i oddalił dyskretnie.
- Mówiłaś, że miałabyś ochotę na te ich cudowne białe szparagi z..
- Miałam, ale już nie mam. Marzy mi się coś na "ą"..
- To może na poczĄĄtek zadowolisz się jakĄś zupĄĄ? Na przykład zupą-krem z białych szparagów..?
- Przepraszam czy tobie tu przypadkiem nie płacą za wciskanie klientom tych szparagów?
- Dobrze, już się nie odzywam - uniósł dłonie w geście oznaczającym poddanie się. Ale po chwili - Myślałaś może o tych polędwiczkach w borowikach? Ostatnio były wyśmienite..
- Na miłość boską, czy ty dasz mi się skupić??
- .....
- Już wiem
- Noo.. Całe szczęście, bo już się bałem że przyjdzie nam tu zanocować..- prychnął pod nosem rozkładając śnieżnobiałą serwetkę.
- Nie trudź się, twoja błyskotliwość dziś trafi raczej na niewdzięczny grunt.
- No tak, kto ma wyłączność na błyskotliwość?
- Posłuchaj, naprawdę nie musimy tego robić, najwyraźniej nie odpowiada Ci moje towarzystwo, możemy z powodzeniem kolację przełożyć - mówiła cedząc słowa i udając, że odkłada serwetkę i zamierza wstać.
- Ależ skąd! - próbował zmienić ton na bardziej życzliwy. W końcu przyszli tu po to, by zakopać topór wojenny.
- Czy szanowna pani już się zdecydowała? - aksamitny głos jak delikatna bryza mile połechtała ucho..
- Tak, taaak!! - Szanowny Małżonek ucieszył się na widok kelnera, uwielbiał tego bystrego chłopaka, który mimo profesjonalnej bezstronności zdawałby się zauważać wszystko i współczuć mu z całego serca.
- Taaaak.. Proszę mi tylko powiedzieć, czy.. te żeberka u państwa to są smażone czy pieczone? - niepewnie podniosła na kelnera oczy Żona.
- Smażone, a następnie pieczone, proszę pani..
- Aha, aha.. Aaaa.. Spaghetti z owocami morza, czy owoce morza są mrożone.. ? Chociaż skąd tu niby miałyby się wziąć świeże..
Kelner z niezmiennie przyjaznym wyrazem twarzy i bezgraniczną cierpliwością czekał na kolejne pytania..
- No dobrze, a nie dałoby się usmażyć na przykład tego steka na jakimś innym oleju?? Na przykład, na kokosowym?? Wie pan, teraz cały czas dudnią o tym że... Kochanie dlaczego tak przewracasz oczami??!!! To z głodu??? Proszę pana, czy mój Małżonek mógłby dostać jakąś kroplówkę na szybko??! Nie wiem czy wytrwa do momentu podania jedzenia! Długo będzie musiał czekać na to swoje surrrrowe mieeęchoo??
- Dosłownie moment, a gdybym ja mógł coś zasugerować szanownej pani.. - subtelny gest obiecał uwolnić ją od męki niełatwych wyborów.
- Taak.. zamieniam się w słuuuch.. - posłała mu czarujący uśmiech.
- Mamy przepyszną zupę-krem z białych szparagów..
- Ach, doprawdy? Doskonały wybór ! Nawet miałam to już na końcu języka! Pan to zawsze umie mi dogodzić - trzepot rzęs omal nie zgasił płomienia świeczki stojącej na stoliku.
No tak, cała ona - uśmiechał się w myślach Szanowny Małżonek - musiała na przekór! Małżonka zaś skutecznie unikając kontaktu wzrokowego, popijała drobnymi łyczkami wodę i rozglądała się po sali. Czekała na swoje zamówienie, machała nerwowo nóżką i dyskretnie przeniosła wzrok na męża. Mąż ze znudzonym wyrazem twarzy grzebał w telefonie komórkowym. No tak - myślała uśmiechając się gorzko - ze mną to jak za karę. Jakie poświęcenie! To muszą być dla niego tortury! Czy on coś do mnie jeszcze..?
- I jak twoja mięsna miazga ?? - zapytała zamiast tego chwilę po tym, jak wykwintnie podany tatar został natychmiast zamieniony w papkę o brunatnym zabarwieniu.
- Jak zwykle wyśmienita, a twoje szparażki ??
- OO! Są dziełem sztuki!
- Radzę ci zacząć się zastanawiać nad drugim daniem już teraz, bo wieeesz.. - puścił do niej oko uśmiechając się zawadiacko.
- Już ty się nie kłopocz! Spokojna głowa twa, prawdopodobnie poprzestanę na tym, a ty i tak zdążysz zaspokoić swój pierwszy głód wciągając w tym czasie przystawkę, danie główne, coś na poprawę nastroju, coś nowego z karty, kilka sałatek na trawienie i deser..
- No wiesz, Kochanie, jak się ma taką przemianę materii jak jaa..
- Coś sugerujesz???!!
- Ależ skąd...! - bawił się znakomicie widząc jak narasta jej irytacja.
- Byłabym ci wdzięczna, gdybyś przy pochłanianiu tych wszystkich pyszności skupił się na celebrowaniu smaku i spróbował zachować odrobinę kultury osobistej. Twoje nieokrzesanie odbiera mi apetyt. Nie wymagam chyba zbyt wiele?
- A co ja niby mam nie tak z kulturą osobistą? - próbował ukryć rozbawienie symulując zdziwienie.
- Chyba się nie lubicie, Monsieur..
- Och jak pięknie, tak z francuskA, Miusjeeeeeeee!! - wykonał gest naśladujący zaproszenie przez kawalera damy do tańca z końca XVIII wieku - Ty i te twoje francuskie słówka!
- Tylko się pogrążasz.. - syknęła kręcąc głową - niepotrzebnie kaleczysz język.
- No taak, a co innego mógłbym mu zrobić!! Zawsze kaleczę! Tyś jedna bez skazy!
- Ze skazą czy bez skazy, ale przynajmniej jak na kobietę z dobrego domu przystało, władam nim w stopniu komunikatywnym, w odróżnieniu od ciebie, mój ty enfant terrible !!!
- No cóż, może i jestem ignorantem, ale zaczynam się zastanawiać, co taka wykształcona Panienka z dobrego domu jak TY, widziała we mnie 10 laaat teeemuu!!!!
- Uspokój się. Straszysz ludzi i zaraz cię stąd wyproszą - wycedziła nerwowo ładując do buzi łyżkę z kremem szparagowym.
- Wyp- ro - sząąą !!!?? - oburzony z hukiem odstawił sztućce.
- Nie, no do reszty zgłupiałeś.. Po co przedrzeźniasz??!! Chcesz mnie skompromitować?? Może rzeczywiście powinnam była zostawić cię tej, jak jej tam..- mamrotała jakby do siebie przekładając bez sensu sztućce z miejsca na miejsce.
- IZABEEELI !!!!!!
- Hohoho!! Izabeeeeeeeliiiii!! No właśnie.. Tworzylibyście idealną parę.. Ona ze swoją brązową, zsolaryzowaną na mahoń twarzyczką, w tych lichych blond loczkach.. A Ty z tym zawadiackim wąsem.. urocza, przeurocza para..
- Nie zaczynaj, dobrze ci radzę! - teraz i on czuł, jak napięcie narasta i biegnie jak rwący potok niepohamowanej agresji w kierunki skroni.
- Teraz już wiem skąd ta niechęć do wyższych sfer, ona by pewnie nawet nie wiedziała w jakim zwróciłam się języku! - jad sączył się z jej ultra białych zębów i ściekał z kącików koralowych, błyszczących ust.
- Poczekaj, poczekaj.. A ten twój.. ? Zaraz.. zaraz.. Żopsten? Żorżen..?
- Julien, kretynie..
- Ach taaak, Żiuuuliiiijeeeeen!!! - radośnie uderzył się w kolana - Otóż zawsze chciałem Cię zapytać, koCHANIE, - kontynuował nachylając się do niej - czy on przypadkiem nie był pederastą?? Bo w końcu tyle zachodu..Te wasze "och" "ach" ę, ą, miłosne liściki, te niewypowiedziane tęsknoty i pełne różowego glamouru wyznania, te romantyczne plany i inne pierrrrdoły.. I co? I nic.. ?!! Przecież nie stanąłbym na drodze waszego, waszego SZCZĘĘŚCIAAA - przy ostatnim słowie aż się zapluł i próbując się uspokoić poprawił nerwowo opadające na czoło pasmo włosów.
- Ach.. Julien.. Nigdy byś nie zrozumiał.. - w zadumie rzuciła Żona i do oczu raptem napłynęły jej bolesne wspomnienia..
- Za to ta twoja tleniona Piękność - nie poddawała się - pewnie przerobiła już w tym momencie z tuzin takich starzejących się osłów jak ty!!
- Skończmy proszę tę bezsensowną dyskusję, bo zaraz powiesz za dużo!
- Nie rozumiem, dlaczego to wciąż cię tak dotyka..! - zaśmiała się nerwowo - przecież to nie moja wina, że najpierw cię ogołociła ze wszystkiego, a następnie kopnęła w..
- Czy podać Państwu coś jeszcze..?
Och aniele stróżu Ty mój - krzyczały oczy Szanownego Małżonka, rzucił na swojego wybawcę spojrzenie pełne wdzięczności.
- E.. Taaak.. - Żona w sekundę przybrała postawę damy, której obce są wszelkie tak małostkowe klimaty, jak zazdrość o Szanownego Małżonka - Poproszę lampkę czerwonego wina, a dla Męża..
- Pięćdziesiątkę czystej poproszę.. - wypalił rzucając na stół wykrochmaloną serwetkę.
- Rozumiem.. - aksamitny głos ulotnił się tak samo niepostrzeżenie jak się pojawił.
- I co teraz! Będziesz zapijał smutki??!! To miała być kolacja na pojednanie!!
- Chyba na pożegnanie.. - czuł, jak zalewa go fala goryczy.. Jak wraca rezygnacja i poczucie przegranej.
- Słuchaaam???!! - wprawił ją w osłupienie.. Po tym wszystkim??! Śmie żegnać się z nią po tym wszystkim??! I to OOON ??!
- To nie ma sensu.. - wyszeptał pocierając czoło.
- Jak Ty .. Co Ty sobie.. ? Czy tego właśnie chcesz??! - czy była gotowa na odpowiedź twierdzącą..? Chyba nie. Mimo wszystko.. Nie.
- Najdroższa.. Próbuję.. Ale nie oszukujmy się.. Sama się w tym wszystkim nakręcasz!
- Dość tego. Wychodzę.
- Ależ Kochanie! Nie zamówiłaś deseruu..! - krzyczał wstając od stołu, ale złapawszy na sobie spojrzenie kelnera usiadł zrezygnowany z powrotem. Cała jego postawa uosabiała rozpacz w czystej postaci. Anioł Stróż błyskawicznie postawił przed nim lek, a Szanowny Małżonek wykonał jakiś bliżej nieokreślony gest mający oznaczać, że zupełnie nie rozumie co jej się nagle stało i jednym szybkim ruchem posłusznie opróżnił kieliszek.
-----------

Siedział zgarbiony przy stoliku i obracając w dłoni kolejną pustą "pięćdziesiątkę" karcił sam siebie w myślach za to, że znów nie umiał się opanować. Tak naprawdę, wychodziło mu to samoistnie i wynikało chyba z głęboko ukrytej zazdrości o tego cholernego francuskiego pieska. Czy była skłonna odejść z tym pajacem? Z tym zniewieściałym Julienem?? Jego osobista Żona??! Owszem, miał kilka minusów, można było mu zarzucić brak manier, brak znajomości etykiety, brak znajomości języków obcych, wysokiego klasycyzmu i sztuki z dużego "S", ale - do jasnej Anielki - w gruncie rzeczy był całkiem dobrym człowiekiem i znał ją jak nikt inny.. Na swój sposób wciąż ją kochał.. I już na pewno nie zamierzał odstępować nikomu! A Ona? Czy ona kiedykolwiek mu wybaczy? Czuł, jak zmęczenie materiału zabierało mu siłę do walki.. Było mu to obojętne.

-------------
Szła szybkim krokiem przepięknymi uliczkami starego miasta, nie do końca wiedząc dokąd zmierza. Wzburzenie, wściekłość i żal mieszały się w jej głowie przybierając kształt scen, dialogów i obrazków z niedalekiej przeszłości.. Po wieloletnim związku, szukając utraconych po drodze emocji i uniesień, obydwoje wpadli w pułapkę przelotnych miłostek. Ale czy miało to przekreślić wszystko to, co latami tworzyli wijąc swoje gniazdko? Tę całą skomplikowaną sieć wzajemnych powiązań, wspomnień, emocji.. ??! Czy rezygnując ze swojej fascynacji Julienem nie poświęciła dostatecznie dużo? Czyż nie podjęła w bólu jedynie słusznej decyzji? Czy mogła pozwolić na to, żeby się teraz poddać?? Zdecydowanie nie! Nogi same pokierowały ją w odpowiednim kierunku, poddała się bezwiednie sile tradycji, obowiązków i ciężarowi emocjonalnych powiązań..
-----------------

Posągowy kelner jak wierny sługa, stał na straży i analizował każdy ruch oczu Szanownego Małżonka, gotowy w każdej chwili rozładować napięcie lub poratować kolejną pięćdziesiątką. Jego szlachetna twarz i pogodny uśmiech rodziły nadzieję.. Mówiły mu, że wróci..

Czy to wina pięćdziesiątki? A może czterdziestki..? A Któż to dziś wie..
Po dłuższej chwili tonięcia w otchłani rozpaczliwej samotności, ręce Szanownego Małżonka zadziałały automatycznie. Sięgnął po telefon komórkowy i wstukał jedyne słuszne słowa, które w tym feralnym momencie jego życia dyktowała mu zmęczona głowa obiecując ukojenie.. Kilka sekund później wiadomość, jak znienacka uwolniony z lampy Dżin, powędrowała pod dobrze znany numer:
"Nie wygłupiaj się.. Wróć. Już nie umiem bez Ciebie, Izabelo..".
Ostatnio zmieniony przez DaLi 2014-01-26, 21:11, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3049
Wysłany: 2014-01-26, 18:54   

co za burrractwo, brr
 
 
DaLi 
Licealista
DaLi



Dołączyła: 01 Wrz 2013
Posty: 347
Wysłany: 2014-01-26, 18:57   

:lol: :lol: :lol: no życie! Po co czytałeś?! :lol: :lol:
 
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3049
Wysłany: 2014-01-26, 19:32   

DaLi napisał/a:
Po co czytałeś?! :lol: :lol:

Myślałem, że zakończenie będzie spektakularne.
 
 
DaLi 
Licealista
DaLi



Dołączyła: 01 Wrz 2013
Posty: 347
Wysłany: 2014-01-26, 19:35   

Możemy zmienić:) mówię poważnie. Chcesz dopisać inną końcówkę?
 
 
 
DaLi 
Licealista
DaLi



Dołączyła: 01 Wrz 2013
Posty: 347
Wysłany: 2014-01-26, 19:36   

Byle nie rzewno- romantyczną..błagam :)
 
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3049
Wysłany: 2014-01-26, 19:59   

Na kolejną zmianę przychodzi nowy kelner - Julien. Małżonek wdaje się z nim w przepychankę i ginie na oczach wchodzącej do restauracji żony. Ta rzuca się bez namysłu na Juliena, chwytając wcześniej za widelec. Posągowy kelner, widząc śmierć swojego nowego partnera, pędzi do kuchni i wylewa na siebie wrzący gar zupy z białych szparagów. Na koniec, kiedy policja zabiera skutą kajdankami małżonkę, kamera pada na telefon męża:
"Wiadomość nie została dostarczona. Numer nieaktywny."
 
 
DaLi 
Licealista
DaLi



Dołączyła: 01 Wrz 2013
Posty: 347
Wysłany: 2014-01-26, 20:07   

Hm..;) myślałam w początkowej wersji również o tym, żeby wepchnąc tam Izabelę z nowym partnerem, który nieświadom niczego zaprosił ją do wykwintnej restauracji na kolację :lol: Miejsce na Juliena jako kelnera też by się znalazło!! Kurzce.. ;) )
 
 
 
DaLi 
Licealista
DaLi



Dołączyła: 01 Wrz 2013
Posty: 347
Wysłany: 2014-01-26, 20:09   

No weź Geri Ty, co? Dawaj;) pociśniesz?
 
 
 
DaLi 
Licealista
DaLi



Dołączyła: 01 Wrz 2013
Posty: 347
Wysłany: 2014-01-26, 20:12   

Możemy nie uśmiercać nikogo, na koniec, jak już tak będą stawać w swojej obronie, ( ona może tej Izabeli w taniej kiecce, resztki włosów powyrywać, a On Juliena potarmosić z lekka), to może coś tam drgnie w tych ich mózgownicach..? :lol:
 
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3049
Wysłany: 2014-01-26, 20:18   

Ale co mam niby wziąć? I co dawać?
 
 
DaLi 
Licealista
DaLi



Dołączyła: 01 Wrz 2013
Posty: 347
Wysłany: 2014-01-26, 20:20   

No myślałam, że mógłbyś napisać alternatywne zakończenie, ale chyba Ci się nie chce.. :/
Trudno.
 
 
 
geralt 
Prorektor


Dołączył: 28 Cze 2009
Posty: 3049
Wysłany: 2014-01-26, 20:26   

A może sama (jak zwykle... :lol: ) napiszesz alternatywne zakończenie ;) Ja muszę przyrządzić posiłek potreningowy :p
 
 
DaLi 
Licealista
DaLi



Dołączyła: 01 Wrz 2013
Posty: 347
Wysłany: 2014-01-26, 20:30   

JAK ZWYKLE, KUURRNA, SAMA ? :x :twisted: :lol:

Nie chce mi się.. :okular:
 
 
 
DaLi 
Licealista
DaLi



Dołączyła: 01 Wrz 2013
Posty: 347
Wysłany: 2014-01-26, 20:32   

No nic. Pomyślimy później, może coś wspólnymi siłami .. :]
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Forum administrowane przez: Grimlock, Nieznany

Forum KGB dostępne jest również pod aliasem forumkgb.xx.pl
xx.pl - darmowe aliasy www